Rozdział 1: Przygoda w Miastonie
W roku 2089 nikt już nie chodził na zwyczajne kolonie. Wszyscy chcieli uczestniczyć w supernowoczesnych, technologicznych obozach letnich! Malwina i jej najlepsza przyjaciółka Pola były bardzo podekscytowane, bo właśnie zaczynały wakacje w Miastonie – ogromnym, świecącym mieście pełnym drapaczy chmur, robotów i kolorowych uliczek, gdzie nie było samochodów, tylko latające deskorolki i pojazdy-robociki na wielkich, gumowych kołach.
– Pola, widziałaś tego robota, który podlewa kwiaty na dachu? – szepnęła Malwina, wskazując okno pociągu magnetycznego.
– A ten robot, który dogania psa i podaje mu smakołyka! – pisnęła Pola, nie mogąc uwierzyć własnym oczom.
Miastono było niesamowite! Budynki miały fasady zmieniające kolory zależnie od pogody, a chodniki świeciły miękkim światłem, prowadząc ludzi bezpiecznie do celu. W powietrzu latały drony, dostarczając lody, pizzę albo książki na zamówienie.
Gdy tylko dotarły do Obozu Odkrywców Technologii, przy drzwiach powitał je robot – miał śmieszne, odstające uszy i śmigał na rolkach.
– Witajcie, jestem Robo-Tekla, wasza przewodniczka! Czeka nas mnóstwo przygód! – zakręciła się dookoła własnej osi, aż dziewczynki zaczęły chichotać.
Pola i Malwina poczuły, że te wakacje będą wyjątkowe.
Rozdział 2: Dzień pełen niespodzianek
Kolejny dzień zaczął się od śniadania serwowanego przez maszyny kuchenne. Jajecznica tańczyła na talerzu, a tosty wyskakiwały z tosterów niczym sprężynki. Gdy Malwina chciała poprosić o sok pomarańczowy, automat zapytał:
– Dużo miąższu czy mało? Schłodzony czy cieplutki?
Dziewczynki śmiały się, zamawiając najbardziej wymyślne kombinacje.
Po śniadaniu Robo-Tekla zabrała wszystkich na wycieczkę po mieście. Gdy przechodziły przez plac zabaw, zobaczyły dzieci bawiące się na interaktywnych huśtawkach, które liczyły odbicia i wyświetlały w powietrzu kolorowe cyfry. Na drzewach rosły roboty-ptaki, które śpiewały zabawne piosenki i opowiadały dowcipy.
– Dlaczego komputer nigdy nie jest głodny? – zaświergotał jeden z nich.
– Bo zawsze ma coś w pamięci! – zaśmiał się inny.
Pola i Malwina poklepały się po brzuchach, śmiejąc się tak mocno, że aż musiały przysiąść na najbliższej ławce.
Potem odwiedziły Centrum Nauki, gdzie każda sala była inna. W jednej sali mogły rozmawiać z dziećmi z innych stron świata przez hologramowe ekrany, w innej malowały obrazy za pomocą myśli – wystarczyło pomyśleć o słońcu i na płótnie pojawiał się żółty krąg.
Malwina wypróbowała specjalne okulary, które pokazywały ukryte wiadomości zostawione przez dawnych uczestników obozu: „Nie zapomnij się bawić!” albo „Ktoś dziś znajdzie czekoladę pod ławką!”
Rozdział 3: Tajemnica robota Filipa
Po południu Robo-Tekla ogłosiła: – Czas na wyścig przyjaźni! Każda para dostaje własnego robota-asystenta. Wasz nazywa się Filip.
Filip miał srebrne włosy, wesołe światełka zamiast oczu i mówił z zabawnym, elektronicznym zaciąganiem. Ich zadaniem było przejście przez zagadkowy labirynt, gdzie co chwila drzwi się przesuwały, a korytarze zmieniały kolor.
– Filipie, którędy teraz? – zapytała Pola, kiedy nagle zgasło światło.
– Spokojnie, mam mapę w głowie! – odpowiedział robot i otworzył w brzuchu mały ekranik, na którym pojawił się plan labiryntu.
Dziewczynki, trzymając się blisko Filipa, rozwiązywały po drodze zadania – musiały zaprogramować maszynę do robienia śmiesznych min, zbudować most z laserowych klocków i wymyślić piosenkę o przyszłości.
Kiedy dotarły do wyjścia, czekała na nie niespodzianka: Filip potrafił tańczyć! Zaczął wyginać się w rytm wesołej melodii, a jego światełka migały jak na dyskotece.
– Jesteście najlepszymi przyjaciółkami, jakie poznałem! – powiedział, obracając się na jednej nodze.
– A ty najfajniejszym robotem! – zawołały zgodnie Pola i Malwina.
Rozdział 4: Pożegnania i nowe marzenia
Ostatniego dnia obozu dziewczynki były trochę smutne, bo musiały pożegnać się z Filipem, Robo-Teklą i Miastonem. Ale wiedziały, że to nie koniec przygód. Miasto zostawiło im tyle wspomnień i nowych pomysłów!
W drodze powrotnej do domu Pola zapytała:
– Myślisz, że przyszłość wszędzie będzie taka jak w Miastonie?
Malwina uśmiechnęła się szeroko.
– Możemy zacząć budować naszą własną przyszłość już dziś! Może zaprogramujemy robota do podlewania kwiatów babci? Albo wymyślimy śpiewającą doniczkę?
Dziewczynki chichotały, wymyślając coraz dziwniejsze wynalazki.
Gdy pociąg opuszczał Miastono, kolory miasta jeszcze długo odbijały się w ich oczach. Wiedziały, że kiedyś tu wrócą – może już jako wynalazczynie, które same stworzą coś niezwykłego. Bo w świecie pełnym technologii najważniejsze są wyobraźnia, przyjaźń i radość odkrywania nowych rzeczy.