Rozdział 1: Zakręcone Miasto Lumino
W roku 2150 wszystko wyglądało inaczej niż teraz. Samochody nie jeździły po ulicach, tylko fruwały cicho nad głowami, a domy zmieniały kolory niczym kameleon, kiedy świeciło na nie słońce. Miasto, w którym mieszkał Kacper, miało nazwę Lumino i słynęło z niezwykłych technologii – nawet ławki potrafiły z tobą rozmawiać, jeśli się nudziłeś.
Najlepszym przyjacielem Kacpra był Igor. Obaj mieli po osiem lat i mnóstwo pomysłów na minutę. Ich ulubione miejsce znajdowało się w samym sercu Lumino – to było FuturoLab, wielkie centrum rozrywki i nauki dla dzieci, pełne robotów, gier, interaktywnych ekranów i niesamowitych wynalazków.
Pewnego ranka, kiedy Kacper wlókł się ospale do FuturoLabu, jego zegarek holograficzny zaczął świecić na różowo i wygrywać piosenkę: „Hej, przygodo, czas wstać!”. – No nie, znowu! – jęknął Kacper z uśmiechem. – Igor, twój zegarek też się wygłupia?
Igor podbiegł do niego, kręcąc ręką w powietrzu, żeby machać swoim zegarkiem. – Ta, wyobraź sobie, że wysłał mi wiadomość, żebym nie zapomniał o śniadaniu, a potem pokazał mi emotkę z bekonem! – zachichotał. Obaj chłopcy roześmiali się na całe gardło.
FuturoLab wyglądał dziś wyjątkowo ciekawie. Gigantyczna kopuła z przezroczystego materiału migotała kolorowymi światełkami, a w środku było widać roboty, które przygotowywały coś tajemniczego. Gdy Kacper i Igor wchodzili do środka, usłyszeli głos z głośnika: – Dzisiaj dzień wielkiego pokazu nowych technologii! Czekają na was interaktywne zadania i duża niespodzianka! – ogłosił radosny robot Asystent.
– Słyszysz, Kacper? Może znowu dadzą nam spróbować napoju, który zmienia smak w zależności od humoru! – wykrzyknął Igor, pocierając ręce.
Kacper pokiwał głową i rozejrzał się po hali. Było tu wszystko: drony, które rysowały w powietrzu tęczowe obrazy, roboty kucharskie serwujące futurystyczne smakołyki, a nawet stanowisko, gdzie można było stworzyć własnego wirtualnego przyjaciela.
Ale coś było inaczej niż zawsze. W rogu sali stała wielka czarna skrzynia, której chłopcy wcześniej tu nie widzieli. Była zamknięta, a wokół niej migały niebieskie światła.
– Igor, ciekawe, co to takiego? – szepnął Kacper.
– Może to ten wielki sekret, o którym mówił robot? – odpowiedział Igor, marszcząc czoło.
Rozdział 2: Tajemnicza Skrzynia i Superzadanie
Kacper i Igor od razu postanowili, że muszą dowiedzieć się, co kryje się w skrzyni. Zbliżyli się powoli, rozglądając się dookoła. Nagle z boku wysunął się malutki, żółty robocik, który potknął się o własne koło, wypadł mu śrubokręt, a potem popatrzył na chłopców i mrugnął światełkiem.
– Dzień dobry, młodzi odkrywcy! – powiedział robocik. – Skoro tu jesteście, może chcielibyście rozwiązać zagadkę przyszłości?
– Jaką zagadkę? – zapytał Kacper, drapiąc się po głowie.
Robocik zrobił obrót. – Skrzynia otworzy się dopiero wtedy, gdy rozwiążecie trzy zadania logiczne z przyszłości. Gotowi na wyzwanie?
– Jasne! – krzyknął Igor i podskoczył.
– Zaczynamy! – zawołał robocik i wyświetlił przed nimi hologram.
Pierwsze zadanie polegało na ułożeniu kolorowych kostek, które same się przemieszczały, w taki sposób, żeby powstał obrazek. Chłopcy musieli współpracować – Kacper łapał kostki, które mu uciekały, a Igor układał je na podświetlanej planszy. Po chwili ukazał się uśmiechający się robot z napisem: „Brawo!”.
Drugie zadanie było trudniejsze – trzeba było wybrać odpowiednie przyciski na panelu, żeby uruchomić wirtualny ogród, który zmieniał się w zależności od emocji. Kiedy chłopcy się śmiali, kwiaty zaczynały tańczyć, a kiedy się zamyślili – na ekranie pojawiły się świetliki.
Trzecie zadanie wymagało trochę sprytu. Musieli znaleźć ukrytą wiadomość w kodzie, który wyświetlił się na ścianie. Igor zauważył, że niektóre litery świecą mocniej i przeczytał na głos: – „Szukaj tam, gdzie światło nie świeci”.
Rozejrzeli się po sali. W rogu, tuż obok skrzyni, zobaczyli małą, czarną lampę. Pod nią coś się błyszczało.
– O, tam! – zawołał Kacper. Pobiegli do lampy, znaleźli mały przycisk i odważyli się go nacisnąć. Skrzynia rozsunęła się z cichym szelestem.
Rozdział 3: Niespodzianka z Przyszłości
Kiedy skrzynia się otworzyła, z jej wnętrza wysunęła się platforma, a na niej stał… nowy robot o imieniu Viki! Miała zabawny głos i ogromne oczy, które świeciły na fioletowo.
– Gratuluję, młodzi odkrywcy! – powiedziała Viki. – Jestem robotem do wspólnej nauki i zabawy. Możemy razem programować muzykę, budować miasta z hologramów i podróżować po wirtualnych galaktykach!
– Ale czad! – wrzasnął Igor. – Chcesz latać na Marsa? – zapytał Kacpra z szerokim uśmiechem.
– Jasne! Ale najpierw zagrajmy w muzyczną kosmiczną zgadywankę! – odpowiedział Kacper, śmiejąc się.
Viki wyświetliła trójwymiarowy obraz planety, na której rosły skaczące drzewa i śpiewały kamienie. Grała tam muzyka, którą trzeba było odgadnąć, naciskając odpowiednie kolory na konsoli. Chłopcy szybko nauczyli się, że w tym świecie wszystko jest możliwe: można było malować światłem, rozmawiać z komputerowymi zwierzętami i rozwiązywać zagadki, które zmieniały się w gry pełne śmiechu.
Gdy skończyli zabawę, Viki uśmiechnęła się szeroko: – Każda technologia to przygoda, jeśli masz obok przyjaciela i nie boisz się pytać „dlaczego?”. Pamiętajcie, że największą siłą w przyszłości jest ciekawość i chęć nauki!
– To była najlepsza niespodzianka na świecie! – zawołał Igor.
– I najlepsza zabawa! – dodał Kacper. Potem przybili sobie piątkę i obiecali, że jutro wrócą do FuturoLabu, żeby przeżyć kolejną przygodę – bo w mieście Lumino nigdy nie wiadomo, co czeka tuż za rogiem.
A roboty, drony i latające samochody wesoło migały do nich światełkami, jakby mówiły: „Do zobaczenia w przyszłości, mali odkrywcy!”