Rozdział 1: Dziwny dźwięk z nieba
Słoneczne popołudnie rozlewało się po polach jak miód. Ania i Michał, oboje dziewięcioletni, siedzieli na skraju wielkiej, starej żwirowni. To tu, wśród piasku i żwiru, wyobrażali sobie, że są odkrywcami na nieznanej planecie. Michał machał patykiem, udając, że to laserowa łopata. Ania rysowała palcem mapę na piasku.
Nagle coś przerwało ich zabawę. Z nieba dobiegł dziwny, wibrujący dźwięk, który przypominał trochę mruczenie kota przez megafon. Dzieci spojrzały na siebie szeroko otwartymi oczami.
– Słyszałaś to? – szepnął Michał.
– Może to samolot? – Ania próbowała się uśmiechnąć, ale jej dłoń zadrżała.
Wtedy nad żwirownią pojawił się błyszczący obiekt, wielkości dużego samochodu. Nie mrugał jak samolot ani nie buczał jak helikopter. Zatrzymał się w powietrzu, a potem powoli opadł między hałdy żwiru.
– Chodź! – szepnęła Ania. – Zobaczmy, co to jest!
Ruszyli ku lądującemu pojazdowi, chowając się za kamieniami. Nawet Michał, który zawsze żartował, teraz był cicho jak myszka.
Rozdział 2: Pierwszy kontakt
Gdy dzieci podeszły bliżej, zobaczyły, że pojazd przypomina ogromną, błękitno-żółtą muszlę, połyskującą w słońcu. Nagle muszla się otworzyła, a z wnętrza wysunęła się rampa.
Po rampie zeszły dwie istoty – nie były straszne, bardziej… ciekawe. Były trochę wyższe od dzieci, miały zieloną skórę i długie, elastyczne ręce. Zamiast włosów na głowie miały wiązki srebrnych nitek, które poruszały się jak trawa na wietrze. Jedna z istot trzymała w ręku coś, co wyglądało jak przezroczysty tablet.
Michał przełknął ślinę.
– Oni chyba… nie mają zamiaru nas zjeść, prawda? – szepnął Ania.
– Chyba nie – odparł Michał, patrząc na ich szerokie, uśmiechnięte buzie.
Nagle jedna z istot powiedziała melodyjnym głosem:
– Dobry… dzień. Przybywamy w pokoju. Jak się nazywacie?
Ania i Michał spojrzeli na siebie z niedowierzaniem.
– Ja jestem Ania, a to Michał – odpowiedziała Ania nieśmiało.
Druga istota skinęła głową.
– Ja jestem Zil. To mój przyjaciel Talu. Potrzebujemy pomocy. Nasza planeta też ma żwirownie, ale tu… wszystko jest takie inne!
Rozdział 3: Tajemnica flagi
Dzieci usiadły z obcymi na płaskim kamieniu. Zil i Talu pokazali im na tablecie obrazy swojej planety – niebieskiej i zielonej, pełnej lasów i dziwnych, falujących roślin przypominających ogromne kłosy zboża.
– Na naszej planecie, gdy spotykamy nowych przyjaciół, tworzymy wspólną flagę – tłumaczył Zil. – Chcemy ją stworzyć razem z wami.
Ania rozpromieniła się.
– To świetny pomysł! Ale… z jakich kolorów?
Talu wyciągnął z plecaka kilka kolorowych materiałów: błękitny, srebrny i złoty.
– To nasze kolory – wyjaśnił. – A jakie są wasze?
Michał zastanowił się i wskazał na żółty piasek i zielone liście rosnące wokół żwirowni.
– U nas króluje żółty i zielony!
Zil zaczął śmiać się melodyjnie.
– Jesteśmy podobni! Wspólna flaga powinna mieć wszystkie te kolory.
Ania podsunęła pomysł:
– Może zrobimy kłos z różnych pasków materiału? Każdy pasek będzie w innym kolorze.
Talu pokiwał głową.
– Jak zboże, które łączy nasz świat z waszym – powiedział wzruszonym głosem.
Rozdział 4: Przygoda w żwirowni
Dzieci i ich nowi przyjaciele zaczęli szukać odpowiednich rzeczy w żwirowni. Michał wspinał się po hałdach żwiru, szukając patyków, które mogłyby posłużyć za drzewce flagi. Ania, Zil i Talu zbierali kolorowe kamyki i liście.
Po chwili Ania znalazła coś niezwykłego – stary, zakurzony worek z resztkami materiałów. Były tam kawałki żółtego płótna, zielonej wstążki i nawet trochę błękitnej tkaniny. Dzieci z radością zaczęły łączyć materiały z tymi, które przywieźli kosmici.
Michał próbował przywiązać wszystko do patyka, ale sznurek ciągle się rozplątywał.
– O nie, chyba nie jestem najlepszym majsterkowiczem – jęknął.
Zil uśmiechnął się szeroko.
– W naszej kulturze, gdy coś się nie udaje, śpiewamy piosenkę na szczęście.
Zaczął nucić cichą, zabawną melodię, a Michałowi od razu poszło lepiej. Wreszcie wspólna flaga – długi, kolorowy kłos – była gotowa.
Talu aż podskoczył z radości.
– Teraz musimy ją wspólnie zatknąć – powiedział.
Wszyscy razem wbili flagę na szczycie najwyższej hałdy żwiru. Kolory pięknie falowały na wietrze.
Rozdział 5: Pożegnanie i nowe początki
Zbliżał się wieczór, a słońce rozświetlało flagę jak złoty reflektor. Zil i Talu zrobili zdjęcia, a potem wręczyli Ani i Michałowi po małym, srebrnym znaczku – na pamiątkę spotkania.
– Jesteście naszymi pierwszymi przyjaciółmi na tej planecie – powiedziała Zil.
– I obiecujemy, że wrócimy, jeśli kiedyś będziecie nas potrzebować – dodał Talu.
Dzieci poczuły ukłucie smutku, że przyjaciele już odlatują, ale też ogromną dumę, że mogły być częścią tak ważnego wydarzenia.
Ania pomachała na pożegnanie.
– Do zobaczenia, Zil i Talu! Uważajcie na siebie!
Obcy wsiedli do swojej muszlowej rakiety, a pojazd powoli wzbił się w powietrze, zostawiając za sobą smugę błękitnego światła.
Michał spojrzał na flagę, która łagodnie falowała na wietrze. Obok flagi rósł samotny kłos zboża, który również tańczył na wietrze, jakby cieszył się z nowej przyjaźni.
Dzieci uśmiechnęły się do siebie. W żwirowni, która jeszcze rano wydawała się zwyczajna, wydarzyło się coś magicznego. I to była dopiero pierwsza z wielu wspólnych przygód.