Trwa ładowanie...
Zabawna opowieść o rodzeństwie 5-6 lat Czytanie 6 min.

Kempingowe przygody Lulka, Meli i Rudego

Trójka rodzeństwa — Lulek, Mela i Rudy — wymyśla na kempingu zabawną grę pełną przygód, drobnych kłótni i niespodzianek, dzięki której uczą się współpracy i przepraszania.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Mały biały króliczek Lulek na środku z zaskoczonym i radosnym wyrazem pyszczka, muśnięty mąką, z kawałkiem puszystego ciasta na nosie; po lewej kremowa krówka Mela uśmiechnięta, trzyma róg czerwono-białego obrusu i pochyla się ku Lulkowi, po prawej rudy Rudy ze śmiechem próbuje zetrzeć ciasto z ucha, jedna łapka uniesiona; w tle opiekuńcza mama królik przy drewnianej przyczepie kempingowej, otwarty piec i parująca płyta grzewcza na stole; sceneria: polana kempingowa wśród sosen, trawnik z żółtymi kwiatami, drewniany stół z kratowanym obrusem, okruchy i plamy czekolady oraz rozsypane zabawki; główny motyw: puszyste, rozpływające się ciasto jak mała chmurka, część „plouf” na nosie Lulka, ciepła, późno popołudniowa atmosfera i apetyczne kolory. zgłoś problem z tym obrazem

Rozgrzewka w leśnym kempingu

Lulek, mały zajączek, mieszkał z rodzeństwem w domku na kempingu. Byli trzy: Lulek, jego siostra Mela i brat Rudy. Wokół rosły sosny. Było wesoło i pachniało igliwiem.

Tego ranka Lulek obudził się z pomysłem. Pokój był pełen misiów, klocków i skarpetek. Mela krzyczała: „To moje klocki!” Rudy gwizdał i skakał. Lulek westchnął. Nie chciał kłótni. Chciał zabawy.

„Zróbmy grę!” zaproponował cicho. Oczy rodzeństwa rozbłysły. Gra na sprzątanie? Tak, to brzmiało dziwnie, ale zabawnie. Lulek zaczął rysować mapę. Narysował ścieżki, skarby i tajne hasła. Kto znajdzie skarb, dostanie plasterek ciasta. Mela złapała kredki. Rudy bębnił patykiem. „Hurra!” zawołali razem.

Wielka gra i małe zgrzyty

Gra zaczęła się przy namiocie. Kempingowy plac był pełen śmiechu. Na mapie były zadania: posprzątaj pluszaka, ułóż klocki, złap latający kapelusz. Każde zadanie było szybkie. Każde było śmieszne.

Rudy biegł szybko. „Łap!” krzyknął i przewrócił się na trawie. Ojej. Mela pomogła mu wstać. Lulek patrzył i poczuł ciepło w brzuszku. Nie lubił, gdy kłócili się o zabawki. Teraz śmiali się razem. Bum! – ktoś przewrócił stojący stos klocków. Klocki pospadały dźwięcznym „klik, klak, klik”. Mela lekko się zdenerwowała. „To było moje zamki!” powiedziała. Rudy natychmiast przeprosił. „Przepraszam, pomogę odbudować.” Mela uśmiechnęła się i razem zrobili jeszcze wyższy zamek. Wszyscy klasnęli.

Na mapie było też zadanie „Tajemnicza skrzynia”. Skrzynia była stara i pełna starych chust. Kto ją otworzy, znajdzie wesoły dźwięk. Lulek pociągnął sznurek. Skrzynia otworzyła się z trudem. Puf! – wyskoczył z niej mały dzwoneczek, którym dźwięcznie zadzwonili. Ha ha ha! Dźwięk sprawił, że nawet sosenki zdawały się tańczyć. Rodzeństwo śmiało się razem, aż zrobiło im się ciepło i zmęczeniaki zaczęli klaskać.

Gra nauczyła ich czegoś prostego. Kiedy współpracują, to sprzątanie jest zabawą. Kiedy się kłócą, ktoś smutnieje. Kiedy przepraszają, świat staje się jasny jak poranek.

Ciasto, które chciało być chmurą

Po zabawie mama wysłała zapach. W kempingowej kuchni piekło się ciasto. „Mmm!” westchnął Rudy. Ciasto miało być nagrodą za sprzątanie. Lulek dostał specjalne zadanie: pilnować timera. Był bardzo dumny.

Ciasto rosło w piecu. Najpierw ledwo mu było widać brzeg. Potem puchło jak poduszka. „Puff, puff!” słychać było z kuchni. Lulek patrzył przez szybkę. Ząbki mu drżały z ciekawości. Ciasto urosło i urosło. Wyglądało jak mała chmurka.

Wtedy coś zabawnego się stało. Ciasto postanowiło być jeszcze większe. „Bum!” – jeden bok lekko wyskoczył nad brzeg formy. „Oj!” mruknęła Mela. Rudy pstryknął palcem. Mama śmiała się cicho. Lulek miał palec na przycisku timera. Nacisnął i… nic. Timer miauczał jak stary kot: „Miauuu?” I zmilczał.

Ciasto kontynuowało swój wielki sen. W końcu zrobił się z niego miękki pagórek. Kiedy mama wyjąła formę, to ciasto zaczęło się „pluf” rozkładać na talerzu. Pluf! Takie plufiasto-śmieszne. Trochę spadło na stół, trochę na podłogę, a trochę delikatnie wskoczyło na nos Lulka, który skoczył, żeby pomóc.

Wszyscy zatrzymali oddech. Potem wybuchnęli śmiechem. „Ha ha!” – zamiast gniewu było rozbawienie. Mela otrzepała ciasto z futerka Lulka, Rudy zdmuchnął kawałek, który usiadł mu na uszach. Mama podała łyżkę i wszyscy spróbowali. Ciasto smakowało jak obłok z miodem. Mmm!

To było ciasto, które chciało być chmurą. I chociaż nie wyglądało ładnie, smakowało najlepiej na świecie. Bo jedli je razem.

Zdjęcie, którego nikt nie zrobił, ale wszyscy pamiętali

Po obiedzie Lulek znalazł stary aparat w przyczepie. Aparat był zabawny. Nie miał baterii, ale miał wielki błyszczący wizjer. „Zróbmy zdjęcie!” powiedział Lulek. Chcieli upamiętnić dzień. Ustawili się. Mama ustawiła patyk jak statyw. Lulek spojrzał przez wizjer. Tam widział wszystko jak w małej bajce: sosny jak wachlarze, namiot jak domek, trawa jak dywan, a rodzeństwo z okruszkami ciasta na nosach.

Rudy udawał, że jest szefem kuchni. Mela wkładała na głowę kapelusz z liścia. Lulek robił minę poważnego fotografa. Wcisnęli wyimaginowany przycisk. Klik! Aparat nic nie zrobił. Ale w ich głowach pojawiło się zdjęcie. Zdjęcie śmiechu. Zdjęcie, gdzie ciasto lata, a misie tańczą. Zdjęcie, gdzie każda skarpetka jest bohaterką. Zdjęcie, które było ciepłe i miękkie jak koc.

To zdjęcie było bardzo ważne. Nie musieli go wywoływać. Mieli je w sercach. Kiedy ktoś był smutny, Lulek przypominał: „Pamiętasz nasze zdjęcie?” I zaraz robiło się weselej.

Wieczorem, gdy gwiazdy zaczęły mrugać, trójka zasnęła w jednym namiocie. Mieli okruszki na poduszkach i uśmiechy na pyszczkach. Lulek przytulił rodzeństwo. „Dziękuję,” szepnął. Mela i Rudy odpowiedzieli cichym chrapaniem. Tylko sowa daleko za lasem zrobiła „hu-hu”, jak podpis pod ich dniem.

Zasypiali, myśląc o jutrze. Wiedzieli, że będą się jeszcze droczyć. Wiedzieli też, że zawsze znajdą sposób, by się pogodzić. Bo tolerancja to takie małe serce, które rośnie, kiedy ktoś podaje drugiemu kawałek ciasta, albo pomaga odbudować zamek z klocków. I to serce sprawia, że każdy dzień na kempingu staje się wielką, śmieszną przygodą.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Kempingu
Miejsce, gdzie stoi namiot i bawią się rodziny na świeżym powietrzu.
Igliwiem
Zapach i kawałki suchych igieł z drzew, które padają na ziemię.
Rodzeństwem
Brat i siostra razem, czyli dzieci z tej samej rodziny.
Namiocie
Duży materiałowy domek, w którym można spać na polu.
Sznurek
Cienki kawałek liny, którym można coś związać lub pociągnąć.
Dźwięcznie
Robić głośny i ładny odgłos, który łatwo usłyszeć.
Timera
Mały zegar, który pokazuje, kiedy trzeba coś skończyć.
Wizjer
Małe okienko w aparacie, przez które patrzy fotograf.
Statyw
Narzędzie, na którym stawia się aparat, by był nieruchomy.
Okruszki
Małe kawałki jedzenia, które zostają na talerzu lub poduszce.
Przyczepie
Mały domek na kółkach, który można ciągnąć samochodem.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Zabawne opowieści o rodzeństwie dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.