Poranek w pracowni
Mały artysta wstał rano ze śmiechem. Nazywał się Kuba. Miał pędzel w pudełku i farby, które pachniały jak owoce. Pracownia była mała. Było tam okno, stół i stary fotel. Na podłodze leżały kolorowe kartki.
Kuba siadał do stołu. Brał pędzel. Chciał namalować drzewa, chmury i kotka. Malował szerokimi ruchami. Czasem robił kropki. Czasem rysował linie. Był ciekawy, co powstanie.
Spotkanie z przyjaciółmi
Przyszła Maja. „Co robisz?” — zapytała. Kuba pokazał kartkę. Maja klaskała rączkami. „Kolorowo!” — powiedziała. Dołączył też dziadek. Dziadek miał okulary. Uśmiechnął się i zapytał: „A co to za ptak?” Kuba powiedział: „To mój ptak. Ma fioletowe skrzydła.” Dziadek skinął głową.
Kuba słuchał. Słuchał uważnie, kiedy ktoś mówił. Czasem Maja mówiła: „Może więcej zieleni?” Dziadek mówił: „A może mały domek tu?” Kuba próbował zrobić tak, jak mówią. Malował zielone liście i mały domek. Był spokojny. Lubił słuchać, bo pomysły innych dodawały mu radości.
Popołudniowa próba
Słonce było nisko. Kuba miał nowy pomysł. Malował wielką górę. Nagle farba rozlała się. Plama była wielka i niespodziana. Kuba trochę się zmartwił. „Oj,” powiedział cicho. Maja przytuliła jego rękę. „To wygląda jak chmura!” — zawołała. Dziadek zaśmiał się cicho. „Czasem plamy są fajne.” Kuba odetchnął. Spróbował zrobić z plamy chmurę i gwiazdy.
Kuba robił wiele prób. Czasem lamy na obrazie były krzywe. Czasem kolory się mieszały. Ale on się nie poddawał. Malował i śmiał się. Malował i słuchał rad. Każda próba była lekcją. Każda pomyłka stawała się zabawą.
Wieczorne wystawienie
Na koniec dnia rodzina zebrała się wokół stołu. Kuba pokazał wszystkie obrazy. Były drzewa, kotek, ptak z fioletowymi skrzydłami, góra z chmurą. Ludzie mówili: „Piękne”, „Śmiałe kolory”, „Czuć radość.” Kuba słuchał tych słów i czuł ciepło w brzuchu. To było przyjemne.
Dziadek położył rękę na ramieniu Kuby. „Jesteś artystą,” powiedział. Kuba uśmiechnął się szeroko. Poczuł, że ma prawo tworzyć. Nie musiał być idealny. Mógł próbować, bawić się i słuchać innych.
Kuba ugasił światło. Położył pędzel na stole. Zasnął spokojnie z obrazami w sercu. Wiedział już, że być artystą to odkrywać, robić błędy, uczyć się i dzielić radością. I to było piękne.