Rozdział 1: Magiczna noc Halloween
Marta miała siedem lat i była bardzo podekscytowana nadchodzącym Halloween. Każdego roku jej dom zamieniał się w prawdziwy dom strachów. W tym roku postanowiła, że sama zrobi najstraszniejszy kostium. Po długim namyśle, wybrała, że zamieni się w czarownicę z długim, czarnym płaszczem i wielkim, kapeluszem. Kiedy wszystko było gotowe, Marta popatrzyła w lustro i uśmiechnęła się. Wyglądała naprawdę strasznie!
Wieczorem, kiedy słońce zaszło, a niebo pokryło się gwiazdami, Marta wyruszyła na poszukiwanie cukierków. Jej mama powiedziała jej, żeby nie oddalała się zbytnio, ale Marta była zbyt podekscytowana, żeby słuchać. Szła ulicą, zbierając cukierki i mówiąc "Cukierek albo psikus!" do każdego, kogo spotkała.
Na końcu ulicy zauważyła coś niezwykłego. Był to wielki, stary dom. Wyglądał trochę strasznie, z pająkami na oknach i krzywym kominem. Marta poczuła dreszczyk emocji. "Co by się stało, gdybym weszła do środka?" pomyślała.
Rozdział 2: Nowy przyjaciel
Marta podeszła do drzwi i delikatnie je otworzyła. Wszędzie unosił się lekki zapach dyni. W środku było ciemno, ale Marta miała ze sobą malutką latarkę. Zaczęła świecić nią po pokoju i nagle dostrzegła coś niezwykłego. Mały, przezroczysty duch unosił się w powietrzu!
"Nie bój się!" powiedział duch, jego głos brzmiał jak delikatny szept wiatru. "Jestem Franuś, duchem Halloween. Czekam na kogoś, kto odwiedzi mój świat."
Marta była zaskoczona, ale nie przerażona. "Cześć Franuś! Jestem Marta. Dlaczego tutaj jesteś?"
Franuś uśmiechnął się. "Każdego Halloween, duchy zbierają się, żeby świętować. Chcesz przyjść i zobaczyć wszystko?"
"Tak!" odpowiedziała Marta, jej oczy zaczęły błyszczeć z ekscytacji. "Co będziemy robić?"
Rozdział 3: Niezwykłe przygody
Franuś uniósł rękę, a nagle pokój rozbłysnął magicznymi kolorami. Marta poczuła, jak unosi się w powietrzu i w mgnieniu oka znalazła się w pięknym ogrodzie pełnym lanternów, które świeciły na złoto i fioletowo.
"To jest nasze Halloweenowe królestwo!" zawołał Franuś. "Chodź, pokażę ci kilka magicznych miejsc!"
Marta była zachwycona! Wędrowali przez las pełen mówiących drzew, które opowiadały śmieszne dowcipy. Jedno z drzew powiedziało: "Dlaczego duchy są złymi kłamcami? Bo zawsze przejawiają swoje prawdziwe oblicze!" Marta śmiała się głośno.
Następnie dotarli do stawu, w którym pływały różowe, świecące ryby. "Wiesz, że jeśli je złapiesz, to spełnią jedno twoje życzenie?" zapytał Franuś.
Marta spojrzała na ryby i pomyślała. "Chciałabym, żeby moje przyjaciółki mogły zobaczyć to wszystko ze mną!" Franuś skinął głową, a ryby posypały się iskrami. "Tak będzie!"
Po chwili Marta i Franuś dotarli do wielkiego zamku z cukru. Był cały zrobiony z babeczek i lukru. "To jest Zamek Słodkości!" powiedział Franuś. "Wchodząc do środka, możesz spróbować wszystkiego!"
Marta zaczęła kosztować słodyczy, a każdy kęs był jeszcze lepszy od poprzedniego. "To najlepsza noc Halloween w moim życiu!" zawołała.
Rozdział 4: Powrót do domu
Czas szybko mijał i Marta wiedziała, że musi wrócić do domu, zanim jej mama się zmartwi. "Franuś, to była wspaniała przygoda!" powiedziała smutno. "Muszę już iść."
Franuś uśmiechnął się. "Nie martw się! Będę tutaj na zawsze, a ty możesz wrócić w każdej chwili. A teraz, pozwól, że pomogę ci wrócić."
Duch uniósł rękę, a Marta poczuła, jak wznosi się w powietrze. W mgnieniu oka znalazła się z powrotem przed starym domem. "Dziękuję, Franuś!" zawołała, machając mu. "Na pewno wrócę!"
Gdy Marta szła do domu, czuła się szczęśliwa i pełna radości. Wiedziała, że Halloween jest magiczny, nie tylko dzięki cukierkom, ale też dzięki przyjaźni z Franiem. Kiedy dotarła do domu, mama przytuliła ją mocno. "Gdzie byłaś?" zapytała, a Marta tylko się uśmiechnęła.
"Przeżyłam przygodę, która była lepsza niż wszystkie cukierki na świecie!" powiedziała Marta, w jej oczach błyszczały iskierki radości.
I tak, Marta zasnęła tego wieczoru z uśmiechem na twarzy, marząc o kolejnych przygodach z Franiem i o tym, co przyniesie następne Halloween.