Mały Jaś miał dziś urodziny. Mama i tata zabrali go do zoo. Ach, co za przygoda! Jaś był bardzo podekscytowany.
Na początku Jaś zobaczył dużego słonia. "Słoń, słoń!" – krzyknął radośnie. Słoń machał trąbą i Jaś też machał rączką.
Potem Jaś spotkał małpkę. Małpka była bardzo zabawna. Skakała z gałęzi na gałąź i robiła śmieszne miny. Jaś zaśmiał się głośno. "Małpka, małpka!" – wołał.
Nagle pojawił się kolorowy papuga. "Cześć, Jaś!" – powiedział papuga. Jaś był zaskoczony. "Papuga mówi!" – pomyślał. Papuga machała skrzydłami i śpiewała wesołą piosenkę.
Mama i tata uśmiechali się do Jasia. "Czy to nie wspaniałe urodziny?" – zapytała mama. Jaś pokiwał główką. Był bardzo szczęśliwy.
Na koniec wszyscy usiedli na trawie. Mama wyjęła z plecaka małe ciasto. "Sto lat, sto lat, niech żyje Jaś!" – zaśpiewali rodzice. Jaś dmuchał na świeczkę i klaskał w rączki.
To były najlepsze urodziny! Jaś spotkał nowych przyjaciół i miał mnóstwo zabawy. Uśmiechał się cały czas. Zoo było magiczne, pełne radości i niespodzianek.
I tak skończył się dzień pełen przygód. Jaś zasnął w ramionach mamy, szczęśliwy i zadowolony. To były urodziny, które na pewno zapamięta na długo.