Rozdział 1: Dzień pełen niespodzianek
Maks wstał wcześnie rano. Słońce świeciło jasno przez okno, a ptaki śpiewały radośnie. Maks był małym chłopcem o jasnych włosach i szerokim uśmiechu. Dzisiaj czekało go coś bardzo ważnego — pierwszy raz miał samodzielnie zrobić zakupy w sklepie obok domu.
Mama podała mu małą, niebieską listę. Na liście było napisane: „chleb, masło, jabłko”. Maks spojrzał na listę, potem na mamę.
– Maks, jesteś gotowy? – zapytała mama z ciepłym uśmiechem.
– Boję się trochę, ale czuję też coś dziwnego w brzuchu, jakby motylki tam fruwały! – powiedział Maks i mocno ścisnął listę w dłoni.
Mama przytuliła go delikatnie.
– To jest ekscytacja, Maks. To znaczy, że przed tobą nowe wyzwanie. To normalne, że czujesz się trochę inaczej.
Maks skinął głową. Wyszedł z domu i spotkał swojego najlepszego przyjaciela, Kubę. Kuba miał rude włosy i zawsze był bardzo ciekawy świata.
– Cześć, Maks! Gdzie idziesz? – zapytał Kuba, machając ręką.
– Idę do sklepu sam. Mam zrobić zakupy dla mamy! – odpowiedział Maks z dumą, ale i z lekkim drżeniem w głosie.
Kuba uśmiechnął się szeroko.
– To super! Ja też bym się czuł bardzo podekscytowany. Może pójdę z tobą? Będziemy razem odważni!
Maks się zgodził. Razem ruszyli w stronę sklepu. Było im raźniej. Słońce świeciło, a na niebie pojawiły się białe chmurki jak watka cukrowa. Chłopcy śmiali się po drodze i opowiadali sobie zabawne historie.
Rozdział 2: Wielka przygoda w sklepie
Gdy dotarli do sklepu, Maks spojrzał przez szybę. Było tam dużo ludzi. Wszyscy się spieszyli, rozmawiali i wybierali produkty. Maks poczuł, że jego serduszko bije szybciej.
– Kuba, boję się, że zapomnę, co miałem kupić – szepnął Maks.
Kuba wziął go za rękę.
– Spójrz na swoją listę. Masz tam wszystko zapisane. Jeśli zapomnisz, możesz przeczytać jeszcze raz!
Maks odetchnął głęboko. Wszedł do sklepu razem z Kubą. Pachniało tu świeżym chlebem i owocami. Maks spojrzał na swoją listę.
– Najpierw chleb – powiedział głośno, żeby dodać sobie odwagi.
Poszli do półki z pieczywem. Były tam różne chleby: jasne, ciemne, z ziarnami i bez. Maks wybrał ten, który najbardziej lubiła jego mama — jasny, okrągły bochenek.
– Masz już chleb! – zawołał Kuba z radością.
– Teraz masło – dodał Maks. Poszli dalej, szukając masła. Było w lodówce obok mleka. Maks wyciągnął opakowanie masła i włożył do koszyka.
Na końcu została jeszcze najtrudniejsza rzecz — jabłko. W koszu leżało ich bardzo dużo: czerwone, zielone, żółte, duże i małe.
– Które wybrać? – zapytał Maks.
Kuba pomógł mu znaleźć jabłko, które było czerwone i błyszczące.
– To na pewno będzie pyszne! – powiedział Kuba.
Maks czuł, jak rośnie w nim radość. Był już prawie gotowy. Teraz musiał tylko podejść do kasy.
Przed kasą stało kilku ludzi. Maks poczuł, że znowu robi się troszkę nerwowy. Czy dobrze poda pani kasjerce produkty? Czy wystarczy mu pieniędzy?
Popatrzył na Kubę.
– Kuba, trochę się boję – szepnął.
Kuba poklepał go po ramieniu.
– To normalne. Też bym się denerwował. Ale zobacz, już prawie wszystko zrobiłeś! Jesteś dzielny!
Maks uśmiechnął się. Pani kasjerka miała miłą twarz i powiedziała:
– Dzień dobry, chłopcy! Co dziś kupujemy?
Maks położył chleb, masło i jabłko na taśmę. Odpowiedział cicho, ale z coraz większą odwagą:
– Chleb, masło i jabłko dla mojej mamy.
Pani kasjerka policzyła wszystko i powiedziała, ile trzeba zapłacić. Maks podał pieniądze, a pani oddała mu resztę.
– Dziękuję! – powiedział Maks z uśmiechem.
– Byłeś bardzo dzielny – pochwaliła go pani kasjerka.
Maks poczuł w środku wielką radość i dumę.
Rozdział 3: Rozmowy o emocjach
Chłopcy wyszli ze sklepu. Na dworze znów świeciło słońce. Maks ściskał w dłoni torbę z zakupami i swoją niebieską listę. Był bardzo szczęśliwy i podekscytowany, ale pamiętał też, jak się bał.
Kuba zatrzymał się na chwilę i spojrzał na Maksa.
– Maks, jak się teraz czujesz? – zapytał.
Maks zastanowił się.
– Na początku się bałem. Potem byłem bardzo podekscytowany, bo wszystko mi się udawało. Teraz jestem dumny i szczęśliwy! – odpowiedział.
Kuba uśmiechnął się szeroko.
– Czasem ekscytacja jest trochę jak strach, ale potem zamienia się w radość. To takie uczucie, jak gdyby cały brzuch wypełniały kolorowe baloniki!
Maks roześmiał się. Pomyślał o swoim brzuchu pełnym baloników i motylków.
– Masz rację, Kuba. Ekscytacja jest kolorowa i trochę łaskocze w środku!
Chłopcy wracali powoli do domu. Mówili o innych rzeczach, które wzbudzają w nich ekscytację: o nowym rowerze, o wycieczce do lasu, o pierwszym dniu w przedszkolu.
– Pamiętasz, jak ja pierwszy raz jechałem na rowerze bez bocznych kółek? – zapytał Kuba.
– Tak! Byłeś wtedy bardzo podekscytowany i trochę się bałeś, ale dałeś radę! – przypomniał sobie Maks.
Chłopcy zgodzili się, że ekscytacja to ważne uczucie. Dzięki niej można próbować nowych rzeczy, nawet jeśli czasem jest trochę strasznie.
Rozdział 4: Bezpieczny powrót do domu i wielka radość
Maks i Kuba dotarli pod dom. Mama czekała na progu. Uśmiechała się szeroko, widząc, że Maks niesie torbę z zakupami i wygląda na szczęśliwego.
– Maks, jak ci poszło? – zapytała.
– Byłem bardzo podekscytowany i trochę się bałem, ale z Kubą wszystko się udało! – odpowiedział Maks.
Mama przytuliła go mocno.
– Jestem z ciebie bardzo dumna. Poradziłeś sobie świetnie! Widzisz, czasem ekscytacja pomaga nam być odważnymi i próbować nowych rzeczy.
Maks pomyślał chwilę.
– Tak, mamusiu. Ekscytacja to coś, co daje mi siłę. Trochę się boję, trochę się cieszę, ale potem jest super!
Mama pogłaskała Maksa po głowie.
– Najważniejsze, żeby rozmawiać o tym, co czujesz. Kiedy powiesz komuś o swoich emocjach, wszystko staje się łatwiejsze.
Maks uśmiechnął się do mamy, a potem do Kuby.
– Dziękuję, Kuba, że byłeś ze mną. Razem wszystko jest łatwiejsze!
Kuba się zarumienił i powiedział:
– Ja też się cieszę, że mogliśmy zrobić to razem!
Chłopcy usiedli na trawie obok domu. Cieszyli się z dobrze wykonanej pracy i z tego, że byli razem. Maks pomyślał, że ekscytacja jest jak kolorowa tęcza — pojawia się, gdy robisz coś nowego i ciekawego, ale zawsze można ją podzielić z przyjacielem.
Od tego dnia Maks już się nie bał nowych wyzwań. Wiedział, że jeśli poczuje ekscytację, może o tym porozmawiać i poprosić o pomoc. Dzięki temu każde kolejne wyzwanie było łatwiejsze i jeszcze bardziej kolorowe.
A w brzuchu Maksa zawsze fruwały wesołe motylki, kiedy robił coś po raz pierwszy. I bardzo mu się to podobało!