Część 1: Tajemnicze uczucie w brzuchu
W pewnym małym miasteczku mieszkał sześcioletni chłopiec o imieniu Staś. Staś miał jasne włosy, zielone oczy i bardzo lubił się śmiać. Każdego ranka budził się z uśmiechem i biegł do kuchni, żeby przywitać się z mamą i tatą. Jednak pewnego dnia, kiedy miał pójść do przedszkola, poczuł w swoim brzuchu coś dziwnego. To było jakby malutkie motylki machały tam skrzydełkami.
Staś usiadł przy stole i spojrzał na mamę. – Mamusiu, w moim brzuszku coś lata – powiedział cicho.
Mama uśmiechnęła się ciepło. – To chyba motylki z emocji, Stasiu. Czasem, kiedy coś się zbliża, co jest dla nas nowe lub ważne, możemy poczuć w brzuchu takie motylki. Czy dzisiaj dzieje się coś wyjątkowego?
Staś pomyślał chwilę. – Dzisiaj w przedszkolu będą nowe dzieci...
Mama pogładziła go po głowie. – To zupełnie normalne, że czujesz się trochę inaczej. To uczucie nazywa się nieśmiałość. Każdy czasem się tak czuje, nawet dorośli!
Staś spojrzał na mamę z zainteresowaniem. – Ty też się kiedyś tak czułaś?
– Oczywiście! – zaśmiała się mama. – A teraz zjedz śniadanie, a potem opowiem ci pewną historię.
Staś zjadł płatki z mlekiem i popijał herbatkę, a mama opowiadała mu o tym, jak kiedyś pierwszy raz poszła do szkoły i też miała motylki w brzuchu. Staś poczuł się trochę lepiej, bo wiedział, że nie jest sam.
Część 2: Nowi koledzy i niespodzianka
Kiedy Staś wszedł do przedszkola, zobaczył nowych chłopców i dziewczynki. Byli trochę nieśmiali i patrzyli na siebie ukradkiem. Staś poczuł znowu motylki w brzuchu, ale przypomniał sobie słowa mamy. Wziął głęboki oddech i podszedł do jednej dziewczynki, która siedziała sama przy stoliku.
– Cześć, mam na imię Staś. A ty? – zapytał cicho.
– Jestem Zosia – odpowiedziała dziewczynka i uśmiechnęła się nieśmiało.
Staś usiadł obok niej. – Też masz motylki w brzuchu? – zapytał.
Zosia spojrzała zdziwiona. – Skąd wiesz?
Staś uśmiechnął się szeroko. – Moja mama mówi, że to znaczy, że jesteśmy trochę nieśmiali. Ale to nic złego, bo każdy czasem tak ma.
Wtedy podeszła pani Marta, wychowawczyni. – Dzieci, dzisiaj zaczniemy dzień od zabawy w „czarodziejską kulę odważnych słów”. Każdy, kto ją potrzyma, powie swoje imię i ulubione zwierzątko. Kto chce zacząć?
Staś spojrzał na Zosię, a potem podniósł rękę. – Ja mogę! – powiedział, trochę się rumieniąc.
Wziął kulę i powiedział: – Jestem Staś. Moje ulubione zwierzątko to pies.
Zosia też się odważyła: – Jestem Zosia. Lubię kotki.
Każde dziecko trzymało przez chwilę kulę i mówiło o sobie. Okazało się, że wielu nowych kolegów i koleżanek też czuło się nieśmiało i miało w brzuchu motylki.
Część 3: Motylki pomagają
Po śniadaniu dzieci wyszły na plac zabaw. Staś i Zosia usiedli na huśtawkach. – Myślisz, że motylki kiedyś znikną? – zapytała Zosia.
– Może nie znikną, ale nauczymy się z nimi zaprzyjaźnić – odpowiedział Staś. – Dzisiaj pomogły mi podejść do ciebie i zapytać, jak masz na imię.
Zosia roześmiała się. – Mi też pomogły. Dzięki nim poznałam ciebie!
Nagle podszedł do nich chłopiec o imieniu Maks. – Mogę się z wami pobawić? – zapytał cicho.
– Jasne! – odpowiedział Staś. – Im nas więcej, tym weselej!
Razem bawili się w piaskownicy i budowali wielki zamek z piasku. Śmiali się, rozmawiali i zapomnieli o motylkach w brzuchu. Każde z dzieci czuło się trochę odważniej, bo wiedziały już, że nie są same ze swoimi emocjami.
Część 4: Wieczorna rozmowa i nowa przyjaźń
Po powrocie do domu Staś usiadł z mamą na kanapie. – Mamusiu, dzisiaj motylki mi pomogły. Dzięki nim poznałem Zosię i Maksa. I już nie boję się nowych znajomych!
Mama uśmiechnęła się promiennie. – Widzisz, Stasiu? Czasem nasze emocje są jak mali pomocnicy. Pokazują nam, co jest dla nas ważne, i pomagają robić nowe rzeczy.
Staś przytulił się do mamy. – Czy motylki będą wracać?
– Może tak, Stasiu. Ale już wiesz, że potrafisz sobie z nimi poradzić. I że mogą być początkiem cudownych przygód.
– Chyba lubię te motylki – powiedział Staś i ziewnął.
Mama przykryła go kocykiem. – Dobranoc, Stasiu. Niech motylki przyniosą ci kolorowe sny.
Staś zamknął oczy i pomyślał, że nieśmiałość wcale nie jest taka straszna, a nawet może być początkiem czegoś pięknego. Bo dzięki niej poznał nowych przyjaciół, a motylki w brzuchu stały się jego małymi, magicznymi pomocnikami.