Rozdział 1: Tajemnicza maszyna pod schodami
Maks miał osiem lat i bardzo lubił odkrywać nowe rzeczy. Pewnego dnia, gdy odwiedził swoją najlepszą przyjaciółkę Hanię, zauważył coś dziwnego pod schodami w jej piwnicy. Było tam stare pudło pokryte kurzem, a na nim leżała mała, lśniąca skrzynka z mnóstwem kolorowych przycisków.
„Haniu, widziałaś to kiedyś?” zapytał Maks, wskazując na skrzynkę.
„Nie, chyba to zostawił mój pradziadek! Ale nigdy nie odważyłam się tego otworzyć,” przyznała Hania, patrząc na Maksa z błyskiem w oku.
Maks z ciekawością dotknął największego, czerwonego przycisku. Nagle maszyna zaczęła cicho mruczeć i błyskać światełkami, a w powietrzu pojawił się dziwny zapach, jakby starego papieru i cytrynowych cukierków.
„Może to radio?” zastanawiała się Hania.
„Albo... maszyna do podróży w czasie!” zażartował Maks, choć czuł dreszczyk ekscytacji.
Wtedy z głośnika rozległ się wesoły głos: „Witajcie, młodzi podróżnicy! Wybierzcie rok, a zabiorę was na przygodę!”
Maks spojrzał na Hanię i szepnął: „Spróbujemy?”
Hania skinęła głową. Razem nacisnęli przycisk z napisem „1930”.
W jednej chwili poczuli lekkie łaskotanie w stopach i świat wokół nich zaczął wirować, jakby byli w środku kolorowej karuzeli.
Rozdział 2: Rynek pełen muzyki
Kiedy wirowanie ustało, Maks i Hania stanęli na środku dużego placu. Słońce świeciło, a dookoła było pełno ludzi w śmiesznych kapeluszach i eleganckich ubraniach. Zewsząd dobiegały dźwięki muzyki – ktoś grał na pianinie, ktoś inny śpiewał piosenkę, a dzieci tańczyły, trzymając się za ręce.
„Wow! To chyba naprawdę rok 1930!” szepnęła Hania, przecierając oczy.
Maks rozejrzał się dookoła. Wszędzie było kolorowo i wesoło. W kącie placu siedziała pani z ogromnym koszem jabłek, a obok niej chłopiec sprzedawał balony.
„Przepraszam, gdzie jesteśmy?” spytał Maks jednego z tańczących chłopców.
Chłopiec uśmiechnął się szeroko. „To plac muzykantów! Dziś jest wielki festyn. Każdy może zagrać albo zatańczyć. Chcecie spróbować?”
Hania aż podskoczyła z radości. „Zawsze marzyłam, żeby zaśpiewać na scenie!”
Maks poczuł, że serce mocniej mu bije. Trochę się wstydził, ale chciał być odważny jak Hania. „Może razem zatańczymy?” zaproponował.
Podeszli do grupy dzieci i zaczęli uczyć się prostych kroków. Wszyscy byli bardzo mili i chętnie pokazywali im nowe ruchy.
„Nie martwcie się, tu wszyscy są przyjaciółmi!” powiedziała dziewczynka z warkoczykami.
Maks poczuł się pewniej. Tańczył i śmiał się razem z innymi, zapominając o wstydzie. Nawet Hania śpiewała tak głośno, że wszyscy bili jej brawo.
Rozdział 3: Zegar, który się uśmiecha
Po tańcu dzieci usiadły na ławce, żeby odpocząć. Obok nich stanął starszy pan z brodą i uśmiechnął się ciepło.
„Widziałem, jak świetnie się bawicie. Czy wiecie, że czas jest jak muzyka? Czasem płynie szybko, czasem wolno, ale zawsze można się nim cieszyć,” powiedział.
Maks spojrzał na stary zegar na wieży ratusza. Zegar miał ogromną tarczę i... czy to możliwe? Uśmiechał się do nich!
„Patrzcie, ten zegar ma buzię!” zawołała Hania.
Starszy pan zaśmiał się. „To nasz magiczny zegar. Przypomina nam, żeby być wdzięcznym za każdą chwilę. Nawet za te zwyczajne.”
Maks pomyślał o swojej rodzinie, o Hani i o wszystkich zabawnych rzeczach, które przeżył. Poczuł w sercu ciepło.
„Dziękujemy za tę lekcję,” powiedział cicho.
Starszy pan kiwnął głową. „Pamiętajcie: kto potrafi się cieszyć chwilą, ten zawsze jest bogaty.”
Nagle zegar zaczął wybijać godzinę. Z każdą sekundą dźwięk był coraz głośniejszy, aż wszystko zaczęło wirować jak na początku...
Rozdział 4: Powrót do domu
Maks i Hania znowu poczuli łaskotanie w stopach. Nagle znaleźli się z powrotem w piwnicy pod schodami. Maszyna do podróży w czasie cicho mrugała ostatnim zielonym światełkiem, jakby się z nimi żegnała.
Przez chwilę siedzieli w ciszy, z szeroko otwartymi oczami.
„To było niesamowite!” wykrzyknęła Hania.
Maks przytulił do siebie maszynę. „Już nigdy nie będę się wstydził tańczyć. I zawsze będę wdzięczny za takie przygody.”
Hania uśmiechnęła się do niego. „A ja będę wdzięczna za najlepszych przyjaciół.”
Na koniec wzięli kolorowe kredki i na ścianie piwnicy narysowali wielki, okrągły zegar z szerokim, uśmiechniętym uśmiechem. Obok napisali: „Ciesz się każdą chwilą!”
A maszyna pod schodami cicho zamruczała, jakby zgadzała się z nimi całym sercem.