Trwa ładowanie...
Opowieść o podróży w czasie 7-8 lat Czytanie 13 min.

Zegarek Cyka i spacer do wczoraj

Nieśmiała Maja znajduje mówiący zegarek Cyk, który zabiera ją na krótką podróż w przeszłość, gdzie uczy się odwagi, odpowiedzialności i szacunku dla małych rzeczy.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Osiemletnia Maja, uśmiechnięta, nieco nieśmiała, włosy brązowe do ramion, w niebieskiej sukience w białe kropki i błyszczących tenisówkach, ostrożnie zakłada na nadgarstek mały budzik z wąsami i stawia krok w przezroczystą, falującą zmianę czasu; za lewą stroną kadru, zza małej drewnianej chatki, zaskoczony Franek, około 8 lat, krótkie blond włosy i piegi, w brązowych szortach i pasiastej koszuli, wyciąga do niej rękę; po prawej Hania, około 8 lat, kasztanowe włosy w dwóch długich warkoczach, czerwona sukienka w kwiaty, kuca przy ozdobnej blaszanej skrzynce na skarby, uśmiechnięta i pocieszająca; miejsce: podwórze starej drewnianej szkoły z patynowanymi deskami, wielką zewnętrzną tablicą pokrytą białą kredą, zieloną trawą z margaretkami i małą chatką z desek, złote światło i unoszący się pył kredy; scena ukazuje magiczny moment — srebrzystą, migoczącą falę czasu, wyraźne graficzne detale i kontrastowe, żywe kolory, kompozycja skoncentrowana na przejściu przez bramę czasu i na zdziwieniu oraz dobroci w wyrazach dzieci. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Zegarek, który mruga

Maja miała siedem lat i była trochę nieśmiała. Najbardziej lubiła zadawać pytania szeptem, tak jakby bała się przeszkodzić myślom. Tego popołudnia siedziała w pokoju przy biurku i układała klocki w wieżę, kiedy usłyszała ciche „pik… pik…”.

„Co to za dźwięk?” — mruknęła do siebie.

Na półce stał stary budzik po pradziadku, ale to nie on. Dźwięk dochodził z szuflady. Maja otworzyła ją ostrożnie i zobaczyła małe pudełko w groszki. W środku leżał zegarek na miękkim pasku. Wyglądał zwyczajnie, tylko tarcza miała dodatkową, malutką wskazówkę, która… mrugała jak oko.

Maja przełknęła ślinę. „To chyba nie powinno mrugać.”

„Powinno, powinno!” — odezwał się wesoły głos. Zegarek zaśmiał się cichutko, jakby łaskotał go własny pasek. „Jestem Cyk. Zegarek do… hm… bardzo punktualnych spacerów.”

„Mówisz?” — Maja zrobiła wielkie oczy, ale nie uciekła. Była nieśmiała, lecz ciekawość miała większą.

„Mówię. I proszę, nie krzycz. Od krzyku rozstrajam się jak radio.”

Maja parsknęła. „Nie krzyczę. Ja… ja prawie nigdy nie krzyczę.”

„Wspaniale! To posłuchaj zasad. Są trzy. Po pierwsze: nic nie zabieramy z przeszłości. Po drugie: nikomu nie mówimy, że jesteśmy z przyszłości. Po trzecie: wracamy, kiedy tylko usłyszysz trzy ‘pik' pod rząd.”

„A dokąd… prowadzi ten spacer?” — spytała Maja i od razu poczuła, jak policzki jej płoną.

„Do przeszłości. Malutki skok. Taki, że nawet twoje warkocze się nie pogniotą.”

Maja spojrzała na swoje włosy w lustrze. „Ja nie mam warkoczy.”

„Szkoda. Warkocze są świetne do podróży, bo mają kierunek.”

Maja zaśmiała się cichutko. „A jak to działa?”

Cyk błysnął. „Widzisz tę wskazówkę, co mruga? To wskazówka ‘kiedy'. A ten guzik? To guzik ‘teraz albo nie teraz'.”

Maja dotknęła guzika jednym palcem. Zegarek zrobił „pik”, a powietrze obok dywanu zafalowało, jakby ktoś poruszył przezroczystą zasłonę.

„O!” — Maja cofnęła rękę. „To… to przejście?”

„Tak. Korytarz czasowy. Ale spokojnie, jest miękki jak puch. Chcesz spróbować? Jedna mała przygoda, dużo odkryć. I wracamy na kolację.”

Maja pomyślała o mamie, która zaraz zawoła na naleśniki. Pomyślała też o tym, że czasem boi się nowych rzeczy, ale potem jest z siebie dumna.

„Dobrze” — powiedziała. „Tylko… proszę, bądź blisko.”

„Jestem na twoim nadgarstku, Maju. Bliżej się nie da.”

Maja wsunęła zegarek na rękę. Przejście zaszeleściło jak kartki książki. Dziewczynka wzięła wdech i zrobiła krok w falującą zasłonę.

Rozdział 2: Wczoraj pachnie kredą

Nagle zrobiło się jasno, a potem zupełnie normalnie. Maja stała na chodniku przed szkołą. Ale nie taką jak jej szkoła. Budynek był mniejszy, a okna miały drewniane ramy. Na tablicy przy wejściu ktoś kredą napisał datę sprzed wielu lat.

„Jesteśmy… kiedy?” — szepnęła Maja.

„Dawno temu, ale nie za dawno” — odparł Cyk. „W sam raz, żeby ludzie mieli kanapki i dobry humor.”

Z podwórka dobiegł śmiech. Dzieci biegały w kółko. Ktoś ciągnął drewnianą obręcz, ktoś inny skakał w gumę. Maja poczuła w powietrzu zapach kredy i mokrej trawy.

Podszedł do niej chłopiec w krótkich spodenkach. „Hej, jesteś nowa? Masz śmieszny zegarek.”

Maja speszyła się. „Ja… ja tylko przechodzę.”

„Przechodzisz przez szkołę? Odważnie!” — roześmiał się chłopiec. „Jestem Franek. A ty?”

„Maja.”

Franek przyjrzał się jej butom. „Fajne. Takie… błyszczące. U nas buty nie błyszczą, chyba że mama je wypastuje.”

Maja popatrzyła na swoje trampki i nagle przypomniała sobie zasadę: nic nie zdradzać. „To… prezent.”

„Chodź, pokażę ci klasę!” — Franek już ciągnął ją w stronę drzwi. Maja nie chciała być niegrzeczna, więc poszła.

W środku było cicho jak w bibliotece. Ławki były ciężkie, a na ścianie wisiała mapa z innymi granicami niż dziś. Maja poczuła, jak jej serce robi „dum-dum”.

„To jest… naprawdę przeszłość” — wyszeptała.

„Co mówisz?” — Franek zmarszczył brwi.

„Że… że macie ładną mapę.” Maja uśmiechnęła się, a policzki znów zrobiły się gorące.

W klasie siedziała dziewczynka z warkoczami, tak równymi, jakby ktoś je narysował linijką. Miała na imię Hania. Gdy zobaczyła Maję, powiedziała: „Masz zegarek jak w filmie! Czy on świeci w nocy?”

Cyk delikatnie mrugnął, jakby chciał powiedzieć: ostrożnie.

„Trochę” — odpowiedziała Maja. „Ale ja… ja nie lubię się chwalić.”

Hania kiwnęła głową. „To dobrze. Pan od historii mówi, że chwalipięty robią się puste w środku.”

Franek parsknął. „Jak wydmuszki!”

Maja zaśmiała się cicho. „Nie chcę być wydmuszką.”

Wtedy do klasy weszła nauczycielka w sukience w drobne kwiatki. „Dzieci, dziś ćwiczymy pisanie piórem. Kto mi pomoże z atramentem?”

Na biurku stał kałamarz. Maja podeszła i zobaczyła, że atrament prawie się skończył.

„Mogę?” — zapytała nieśmiało.

„Proszę” — uśmiechnęła się nauczycielka.

Maja ostrożnie przesunęła kałamarz, żeby nie rozlać. Wszystko szło dobrze, aż nagle jej rękaw zahaczył o pudełko z piórami. Pióra rozsypały się jak czarne ptaki.

„Oj!” — szepnęła Maja.

Franek od razu przykucnął. „Nic się nie stało. Zbieramy!”

Hania podała Majce jedno pióro. „Trzymaj. Widzisz? Razem szybciej.”

Maja poczuła ulgę. „Dziękuję. Ja… często jestem niezgrabna.”

„Każdy czasem jest” — powiedział Franek. „Nawet nasz pies, a on ma cztery nogi.”

Wszyscy się roześmiali, nawet nauczycielka.

Kiedy dzieci zaczęły pisać, Maja patrzyła na cienkie kreski atramentu. Pomyślała, że w jej zeszycie długopis sunie gładko, a tu trzeba cierpliwości.

„To trudne” — szepnęła.

„Trudne, ale ładne” — odparła Hania. „Jak haft u babci.”

Cyk cichutko „piknął”, jakby też podziwiał.

Rozdział 3: Psotny paradoks i zgubiony guzik

Po lekcji Franek zaprowadził Maję na podwórko. „Pokażę ci naszą skrytkę!” — powiedział i poprowadził ją za szopę. Tam, pod deską, leżało pudełko po herbacie z różnymi skarbami: sznurki, guzik, gładki kamyk, stary znaczek.

„To nasza tajemnica” — szepnęła Hania. „Każdy coś dokłada.”

Maja poczuła w brzuchu miłe łaskotanie. „A ja… ja nic nie mam.”

Cyk mrugnął szybciej. „Pamiętaj: nic nie zabieramy z przeszłości.”

Maja kiwnęła głową. „Mogę… tylko popatrzeć?”

„Jasne!” — powiedział Franek. „Tylko uważaj na guzik. To mój ulubiony. Kiedyś odpadł z płaszcza taty. Jest jak mały księżyc.”

Maja wzięła guzik na dłoń. Był chłodny i gładki, z czterema dziurkami.

„Jaki ładny” — powiedziała.

I wtedy zdarzyło się coś dziwnego. Cyk zrobił „pik!” tak głośno, że Maja aż podskoczyła. Guzik w jej dłoni jakby… przyciągnęło do zegarka. Przykleił się do paska, jakby to był magnes.

„Hej!” — zawołał Franek. „Gdzie jest mój guzik?”

Maja zamarła. Serce zaczęło jej stukać szybciej. To nie było groźne, ale było kłopotliwe. A kłopot czasem wygląda jak wielka góra, nawet gdy jest mały.

„Ja… ja nie chciałam!” — wyszeptała.

Cyk chrząknął. „Ups. To moje. Czasem zbieram rzeczy, które są… zbyt ważne dla historii.”

„Oddajmy!” — Maja prawie płakała, ale tylko prawie. „To nie jest moje.”

„Spokojnie” — powiedziała Hania, widząc jej minę. „Nie rób takiej miny jak kot, co zobaczył ogórek.”

Franek spojrzał podejrzliwie na zegarek. „Twój zegarek zjadł guzik?”

„Nie zjadł!” — Maja aż się zdziwiła, że mówi głośniej. „On… on go trzyma.”

Cyk mrugnął. „Maju, mała lekcja. Jeśli teraz zabierzemy guzik do przyszłości, Franek może go nigdy nie znaleźć. A wtedy jego tata może przyszyć inny, a Franek nie schowa ‘księżyca' do skrytki. Skrytka będzie uboższa. Mała rzecz, a zmienia wspomnienia.”

Maja ścisnęła usta. „To byłoby smutne. I… to byłaby moja wina.”

„Nie wina, tylko pomyłka” — poprawił Cyk. „Ale pomyłki naprawia się od razu.”

Maja przyklękła przy skrytce. „Franek, przepraszam. Możesz mi pomóc… odczepić?”

Franek skrzywił się. „Jak mam odczepić guzik od zegarka, który go przyssał?”

„Może… wystarczy być delikatnym” — zaproponowała Hania. „Jak z pisklęciem.”

Maja oddychała powoli. Delikatnie dotknęła guzika, a Cyk szepnął: „Guzik należy do teraz, nie do później.”

Zegarek zapiszczał cichutko, jakby ziewnął, i guzik odpadł. Maja szybko położyła go z powrotem w pudełku po herbacie.

Franek odetchnął. „Uff. Mój księżyc wrócił na orbitę.”

Hania klasnęła w dłonie. „Widzisz, Maja? Da się.”

Maja poczuła, jak napięcie znika. „Dziękuję, że się nie złościcie.”

Franek wzruszył ramionami. „Po co się złościć? Złość jest ciężka. A my chcemy biegać.”

Maja uśmiechnęła się, ale też poczuła coś jeszcze: małą, ważną myśl. Że nie wszystko kręci się wokół niej i jej zegarka. Że trzeba uważać na cudze rzeczy, nawet te małe jak guzik.

„Obiecuję, że będę ostrożniejsza” — powiedziała.

„I skromniejsza?” — zażartowała Hania.

Maja zachichotała. „Tak. Skromna jak… cicha myszka.”

„Myszka w kosmosie!” — dodał Franek. „To dopiero film!”

Rozdział 4: Powrót do teraz i ciche zasypianie

Słońce zaczęło się chylić. Na podwórku zrobiło się złote światło. Maja poczuła, że tęskni za domem i naleśnikami. Cyk mrugnął spokojniej.

„Chyba czas” — szepnęła Maja.

„Usłyszysz trzy ‘pik' i wracamy” — przypomniał Cyk.

Franek podał jej gładki kamyk ze skrytki, ale zaraz cofnął rękę. „Ojej, nie. Skoro jesteś… przechodząca, to nie bierz. Zgubiłabyś, a ja bym płakał. A ja nie lubię płakać, bo mam wtedy glutka.”

Maja roześmiała się. „Nie wezmę. Ale mogę zapamiętać?”

„Pewnie!” — Hania uśmiechnęła się ciepło. „Wspomnienia można brać, ile się chce. One nie robią bałaganu w kieszeni.”

Maja spojrzała na ich twarze, na mapę w klasie, na kredowy pył w powietrzu. „Zapamiętam.”

Cyk nagle zrobił: „pik… pik… pik!”

„To to!” — powiedziała Maja, a głos jej zadrżał, ale z radości, nie ze strachu.

„To była fajna przygoda” — powiedział Franek. „Przyjdź jeszcze kiedyś… przechodząco.”

„Może” — szepnęła Maja. „Ale nie obiecuję, bo… czasem rzeczy zależą od czasu.”

Hania przytuliła Maję krótko, jakby to było najprostsze na świecie. „Bądź dobra dla siebie. I niech ci pióro nie spada.”

Maja pomachała im ręką. Przejście czasowe pojawiło się obok szopy, znów jak falująca zasłona. Dziewczynka weszła w nią i poczuła lekki chłód, jak dotyk bańki mydlanej. Potem… już była w swoim pokoju.

W powietrzu unosił się zapach naleśników. Z dołu dobiegł głos mamy: „Maju, kolacja!”

„Już idę!” — zawołała Maja. Zdziwiła się, że jej głos brzmi pewniej.

Cyk na nadgarstku westchnął z zadowoleniem. „Widzisz? Zasady działają. Nic nie zabraliśmy. Nic nie popsuliśmy. A ty czego się nauczyłaś?”

Maja usiadła na łóżku i spojrzała na zegarek. „Że małe rzeczy mogą być ważne. I że… nie jestem najważniejsza na świecie, nawet jeśli mam mówiący zegarek.”

„Brawo” — powiedział Cyk. „To jest właśnie pokora. Smakuje jak naleśnik bez przesady z dżemem.”

Maja zachichotała. „Z dżemem i tak jest najlepszy.”

Po kolacji wzięła kąpiel, a potem w piżamie położyła się pod kołdrą. W pokoju było cicho. Tylko zegarek mrugał raz na jakiś czas, jak nocne świetliki.

„Cyk?” — szepnęła Maja. „A jeśli kiedyś znowu pomylę się w czasie?”

„Wtedy zrobimy to, co dzisiaj” — odpowiedział łagodnie. „Naprawimy. Grzecznie. I bez paniki.”

Maja zamknęła oczy. Zobaczyła w myślach guzik-księżyc, pióra jak ptaki i mapę, która uczy, że świat potrafi się zmieniać.

„Dziękuję” — powiedziała tak cicho, że usłyszała to chyba tylko poduszka.

„Dobranoc, Maju” — szepnął Cyk.

I Maja zasnęła spokojnie, w swoim własnym teraz, z sercem pełnym małych, jasnych odkryć.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Rozstrajam się
Czuć się niespokojnie albo nie działać dobrze, jak popsute radio.
Korytarz czasowy
Specjalne przejście, które przenosi ludzi do innego czasu.
Atrament
Ciemny płyn, którym pisze się piórem na papierze.
Kałamarz
Naczynie na atrament, z którego nabiera się pióro do pisania.
Skrytka
Małe miejsce na sekrety i skarby, ukryte przed innymi.
Przyszłości
Czas, który jeszcze nie nadszedł, to co wydarzy się później.
Przeszłości
Czas, który już minął, to co wydarzyło się wcześniej.
Pokora
Umiejętność bycia skromnym i nie myślenia, że jest się najważniejszym.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o podróżach w czasie dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.