Rozdział 1: Plaża pełna śmiechu
Na końcu miasteczka, tuż przy mokrych falach wielkiego jeziora, rozciągała się Plaża Hyper-Łaskotliwa. Co to znaczy? To znaczy, że kto stanął gołą stopą na piasku, zaraz zaczynał się śmiać i podrygiwać, jakby miał tysiąc mrówek pod palcami. Dzieci uwielbiały tu przychodzić, żeby sprawdzić, kto wytrzyma najdłużej bez chichotu—ale dziś miało być zupełnie inaczej.
Olek miał siedem lat i był mistrzem w zamienianiu porażek w... lepsze pomysły! Gdy coś mu nie wychodziło, zawsze podnosił się i mówił: „Jeszcze lepiej!”. Tego dnia, uzbrojony w nieodłączny czerwony kubeczek, który nigdy się nie uginał (nawet gdy Olek na niego siadał!), miał plan: pobić najdziwniejszy rekord świata—przechodzić po piasku hyper-łaskotliwym na jednej nodze, z kubkiem na głowie, śpiewając piosenkę o ogórek.
Do Olka dołączyła Mania—najbardziej odważna dziewczynka z sąsiedztwa, która znała wszystkie możliwe wyzwania, nawet te wymyślone przez koty i wróble. Mania podeszła do niego z szerokim uśmiechem i rzuciła wyzwanie:
— Olek, idę z tobą! Ale zróbmy to na dwóch kubkach, a nie na jednym!
— Jeszcze lepiej! — zawołał Olek i już szukał drugiego kubka.
Nie mogli sobie jednak wyobrazić, ile przygód czeka ich na tej śmiesznej plaży...
Rozdział 2: Zespół Rekordzistów i Pierwszy Zakręcony Plan
Do Olka i Mani dołączył Igor, ich przyjaciel z klasy. Igor był bardzo szybki—tak szybki, że raz dogonił swój własny cień (a przynajmniej tak mówił). Teraz, w trójkę, stali na początku piasku.
— To co, gotowi? — zapytał Olek, stawiając swój cudowny, niezgniatalny kubeczek na głowie.
— Gotowa! — krzyknęła Mania, trzymając drugi kubek przy uchu, jakby to była słuchawka telefonu.
— Ja zrobię bąbelkowy bieg przez piasek! — Igor już skakał z nogi na nogę.
Plan był prosty (a raczej śmieszny): Olek miał przejść na jednej nodze, Mania miała balansować kubkiem na głowie i na łokciu, a Igor miał robić bąbelki z piasku... tylko nie bardzo wiedział, jak to się robi. Każdy krok po piasku kończył się głośnym „hihihi!” i podskokiem.
— Ojej, nie dam rady, łaskocze mnie wszędzie! — śmiała się Mania, trzymając się za brzuch.
Kubek Olka raz spadł, potem drugi raz... Za trzecim razem upadł mu nawet na nos.
— Jeszcze lepiej! — wykrzyknął Olek. — Teraz spróbuję z dwoma kubkami!
— Ty to masz pomysły, — chichotał Igor, — a ja chcę pobić rekord w śmiechu!
Wszyscy śmiali się coraz głośniej, a każdy upadek, przewrócenie lub potknięcie zamieniali w kolejną śmieszną próbę. Mania wymyśliła „turbo marsz pingwina”, Igor przez chwilę biegł w miejscu, a Olek śpiewał piosenkę „Ogórek, ogórek, ogórek...”—choć przez łaskotki wychodziło „Ogiiiii-hahahaha!”.
Rozdział 3: Kubek Niezgniatalny i Zakłopotanie z Hałasem
Gdy dzieci już prawie przyzwyczaiły się do łaskotek, pojawił się nowy problem. Nagle, obok ich stóp, ktoś zaczął grać na trąbce. DŹIIIIIN, BUM, BUM! Plaża zatrzęsła się od dźwięku.
— Co to za hałas?! — zapytał Igor, trzymając się za uszy.
To pan Bronek, sąsiad ze straganem lodowym, postanowił poćwiczyć grę na trąbce. Akurat wtedy, gdy dzieci próbowały pobić swój rekord! Każda nuta sprawiała, że cała trójka gubiła rytm, kubki spadały z głów, a piasek łaskotał jeszcze mocniej.
Olek wpadł na pomysł:
— Wiecie co? Skoro i tak jest hałas, to zróbmy nowy rekord! Kto najładniej zatańczy trąbkowy taniec na piasku, nie przewracając kubka z głowy!
— Jeszcze lepiej! — krzyknęła Mania.
— No, to ja zaczynam! — Igor podskoczył jak żaba i spróbował obrócić się wokół własnej osi.
Powstał taki zamęt, że nawet mewy z brzegu zaczęły śmiać się po swojemu. Ale im więcej razy dzieci gubiły kubki albo wpadały na siebie, tym głośniej się śmiały. Bo przecież nie chodziło o to, by być najlepszym. Chodziło o to, by bawić się najlepiej!
Rozdział 4: Rekord Po Naszemu
Po chwili, Mania, cała poklejona piaskiem, spojrzała na Olka:
— Nie wygrałam, ale wymyśliłam coś nowego! Ustawmy kubki w rzędzie i przeprowadźmy przez nie ogórka!
Każdy wyjął kanapkę z ogórkiem, którą miał na drugie śniadanie, i zaczęła się ogórkowa sztafeta. Teraz trzeba było przekazywać ogórka, nie dotykając go rękami, tylko... łokciem, kolanem albo nawet nosem! Piasek jeszcze bardziej łaskotał, ogórek ślizgał się na wszystkie strony, a dzieci śmiały się jak nigdy.
Olek znów się przewrócił, ale wstał i powiedział:
— Jeszcze lepiej! Teraz ogórek na głowie i kubek na stopie!
Nagle Mania zaczęła wygłupiać się, udając, że ogórek to mikrofon. Śpiewała wymyślone piosenki, a Igor komentował wszystko głosem starej papugi.
W końcu uznali, że żaden rekord nie jest tak ważny, jak ich własny rekord: „Najwięcej śmiechu na plaży hyper-łaskotliwej”.
Rozdział 5: Nowe Wyzwania i Obietnica Przygód
Plaża powoli pustoszała, a dzieci siedziały na piasku, pełne piasku nawet w uszach i kieszeniach. Słońce zaczynało się chować za drzewami, mewy cicho rozmawiały o ogórkach (przynajmniej tak twierdził Igor).
Olek podniósł swój niezgniatalny kubeczek i powiedział z dumą:
— Wiecie co? Dziś pobiliśmy rekord w śmiechu, łaskotkach i ogórkowych wygłupach!
— Jeszcze lepiej! — zawołała Mania. — Jutro spróbujemy przejść przez kałużę na butelkach po wodzie!
— A pojutrze... pojutrze zbudujemy zamek z piasku, na którym będzie można zrobić ślizgawkę dla żuka! — dorzucił Igor.
Dzieci przybiły sobie piątkę, a Olek mrugnął do przyjaciół:
— Jak się nie uda, spróbujemy jeszcze raz. I jeszcze lepiej!
W drodze do domu każde z nich miało własny plan na nowy rekord. Bo na Plaży Hyper-Łaskotliwej nawet porażki są śmieszne, a każda próba to początek nowej przygody!