Trwa ładowanie...
Opowieść o niemożliwym wyzwaniu 7-8 lat Czytanie 10 min.

Pustynia poduszek i tablica z napisem Nie da się

Kuba wędruje przez Pustynię Poduszek, pokonując zabawne, pozornie „niemożliwe” wyzwania dzięki pomysłowości i pomocy Wielbłąda Bąbla.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Ośmioletni chłopiec o okrągłej twarzy i rozczochranych brązowych włosach, skoncentrowany i figlarny, w paskowanej niebieskiej koszulce i khaki szortach ostrożnie przechodzi po napiętym jak most długim czerwono‑żółtym szaliku rozciągniętym nad stosami poduszek, po jego prawej stoi duży antropomorficzny wielbłąd Bąbel z kropkowanym szalikiem i retro okularami przeciwsłonecznymi, uśmiechnięty i podnoszący łapę zachęcająco, po lewej na stosie poszewek siedzi okrągła poduszka strażniczka z wąsami narysowanymi markerem, w tle rozległa „pustynia poduszek” z falami kolorowych koców i poduszek, miękkimi fakturami, unoszącymi się piórkami i drewnianymi tabliczkami z napisem NIE DA SIĘ; scena zatrzymana w ruchu, lekka napiętość, ciepła i bezpieczna atmosfera. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Pustynia poduszek i tablica z napisem „NIE DA SIĘ”

Kuba miał osiem lat i był raczej spokojny. Nie biegał bez przerwy jak wiatrak w pralce. Wolał najpierw popatrzeć, pomyśleć, a dopiero potem… też popatrzeć, czy na pewno warto.

Tego dnia stał na skraju Pustyni Poduszek. Wyglądała jak morze: fale z jaśków, wydmy z kołder, a tu i ówdzie sterczały „kaktusy” z wałków do spania. Kiedy Kuba zrobił krok, pod stopą zapadła się miękka górka.

„Oho, to będzie długa droga” — mruknął.

Z piasku… to znaczy z poduszek… wysunęła się głowa wielbłąda. Tylko że to nie był zwykły wielbłąd. Miał na szyi apaszkę w groszki i okulary przeciwsłoneczne, choć słońce było z lampki nocnej.

„Witam na Pustyni Poduszek!” — zawołał. — „Jestem Wielbłąd Bąbel. Masz coś do zrobienia?”

„Chciałem przejść na drugą stronę” — odpowiedział Kuba.

Wielbłąd gwizdnął. Z poduszek wynurzyła się tablica, a na niej wielkimi literami: NIE DA SIĘ.

„To słynne wyzwania niemożliwe!” — ucieszył się Bąbel. — „Każdy tu próbuje. Nikt nie przechodzi bez… no, bez zrobienia śmiesznej miny.”

„Śmiesznej miny?” — Kuba uniósł brwi.

„Tak! Inaczej poduszki się obrażają i robią się… jeszcze bardziej poduszkowe.”

Kuba westchnął, ale zrobił minę jak żaba, która zobaczyła cytrynę. Poduszki zafalowały wesoło.

„Dobrze!” — klasnął Bąbel kopytkami. — „Pierwsze wyzwanie: Most, którego nie ma!”

Kuba spojrzał przed siebie. Była przerwa między dwiema wielkimi wydmami z kołder. Pod spodem nie było przepaści, tylko sterta puchu, ale wyglądało to bardzo poważnie, bo ktoś postawił obok znak: UWAGA! NIC.

„Jak mam przejść po moście, którego nie ma?” — zapytał Kuba.

„No właśnie!” — Bąbel aż się zakrztusił śmiechem. — „Niemożliwe!”

Kuba usiadł na poduszce, która zapiszczała jak gumowa kaczka.

„Spokojnie” — powiedział do siebie. — „Jak nie ma mostu, to… trzeba go udawać.”

„Udawać most?” — Bąbel przekrzywił okulary.

Kuba zdjął z plecaka szalik. Położył go na dwóch poduszkach jak wąską ścieżkę.

„Proszę bardzo. To jest most. Trochę cienki, ale ma osobowość.”

„Most z szalika?” — Bąbel parsknął. — „To brzmi jak nazwa zespołu!”

Kuba przeszedł po szaliku bardzo ostrożnie, robiąc przy tym minę kapitana statku. Gdy dotarł na drugą stronę, tablica „NIE DA SIĘ” zafalowała i dopisała małym druczkiem: „No dobra, czasem się da”.

„Widzisz?” — Kuba uśmiechnął się. — „Wystarczy kreatywność… i trochę udawania.”

Rozdział 2: Burza Pierzynowa i łopatka do naleśników

Dalej pustynia była jeszcze bardziej miękka. Poduszki robiły „plum, plum”, jakby ktoś gotował zupę z puchu. Nagle zawiał wiatr. Z góry posypały się drobne piórka, jak śnieg, tylko że łaskotał w nos.

„Apsik!” — kichnął Kuba.

„O nie!” — zawołał Bąbel. — „Burza Pierzynowa! Wyzwanie drugie: Przejdź przez wir piór bez zgubienia kierunku!”

Kuba spojrzał. Piórka kręciły się w kółko jak wielka biała karuzela. W środku stała chorągiewka z napisem: „Tu jest właściwie wszędzie”.

„To ma być kierunek?” — Kuba zmrużył oczy. — „Tu jest tak samo miękko w prawo i w lewo.”

„Właśnie!” — Bąbel dramatycznie przyłożył kopyto do czoła. — „Niemożliwe!”

Kuba pogrzebał w plecaku. Znalazł… łopatkę do naleśników. Bo mama kiedyś powiedziała: „Kuba, wkładaj do plecaka rzeczy przydatne”. Nie sprecyzowała, kiedy i do czego.

„Po co ci łopatka?” — zdziwił się Bąbel.

„Do mieszania burzy” — odparł Kuba, jakby to było oczywiste.

Wszedł w piórkowy wir i zaczął delikatnie „mieszać” powietrze łopatką, jakby robił ciasto na naleśniki. Piórka zaczęły kręcić się wolniej.

„Hej, burzo!” — zawołał Kuba. — „Robimy przerwę na przekąskę!”

Piórka, jakby zaskoczone uprzejmością, opadły trochę niżej. Kuba przyłożył łopatkę do ucha.

„Słyszę… szum. To znaczy, że wiatr jest po lewej” — powiedział. — „A jak wiatr jest po lewej, to idę tak, żeby nie wpadł mi do nosa.”

„To jest strategia?” — Bąbel aż przysiadł na poduszce.

„Strategia anty-apsik” — potwierdził Kuba.

Przeszedł spokojnie, zasłaniając nos rękawem. Na końcu burzy stała mała skrzynka. Na niej napis: „Nagroda za niepanikowanie”.

Kuba otworzył. W środku był kompas. Tylko że zamiast N, S, E, W miał: „Tam”, „O, tu”, „Gdziekolwiek” i „W stronę ciastek”.

„To najlepszy kompas!” — ucieszył się Kuba.

„To najbardziej bezczelny kompas” — dodał Bąbel z podziwem.

Tablica „NIE DA SIĘ” znów dopisała: „Okej, ale bez przesady”.

Rozdział 3: Ściana z Jaśków i rozmowa z Poduszką Strażniczką

Wędrówka trwała, aż w końcu dotarli do czegoś, co wyglądało jak mur. Ogromna Ściana z Jaśków stała prosto jak książki na półce, tylko miększa i bardziej pachnąca praniem.

Na środku ściany wisiał dzwonek. Kuba nacisnął go palcem. Dzwonek powiedział: „Pip!” jakby był zadowolony.

Z jaśka po lewej wysunęła się twarz. Tak, poduszka miała twarz. I wąsy. Narysowane markerem, ale bardzo poważne.

„Jestem Poduszka Strażniczka!” — oznajmiła. — „Wyzwanie trzecie: Przejdź przez ścianę bez robienia dziury!”

„Bez dziury?” — Kuba dotknął muru. — „Ale… ściana jest z poduszek.”

„Tym bardziej!” — poduszka zmarszczyła wąsy. — „Dziury są niemodne. Poza tym potem wiatr wpada i robi mi fryzurę na jeża.”

Bąbel szepnął: „Niemożliwe. Nikt nie przeszedł. Jeden próbował się wspiąć i utknął w poszewce na tydzień. Dostał kanapki, ale i tak.”

Kuba przyjrzał się jaśkom. Widział, że niektóre mają zamki błyskawiczne.

„A jeśli… nie robić dziury, tylko zrobić… drzwi?” — zapytał.

Poduszka Strażniczka poruszyła wąsami. „Drzwi w ścianie z jaśków? To brzmi jak żart.”

„I o to chodzi” — odparł Kuba.

Wyjął z plecaka spinacze do bielizny. Przypiął dwa jaśki obok siebie tak, żeby tworzyły „skrzydła”. Potem odpiął zamki w poszewkach i związał końce wstążką.

„Proszę!” — powiedział. — „Drzwi wahadłowe. Jak w saloonie, tylko bez kowbojów.”

Bąbel otworzył oczy szeroko. „Jak w saloonie… z poduszek!”

Kuba przeszedł przez „drzwi” z miną ważnego szeryfa. Poduszka Strażniczka aż zachichotała, a wąsy jej się rozprostowały.

„To było… eleganckie!” — przyznała. — „I wcale nie mam fryzury na jeża.”

Tablica „NIE DA SIĘ” tym razem westchnęła i dopisała: „No dobra, to już zaczyna być zabawne”.

Rozdział 4: Kiedy dość, to dość — i sekret, który szepcze puch

Za ścianą czekało ostatnie wyzwanie. Na środku pustyni stała wieża z kołder, a na jej szczycie błyszczała złota poszewka. Obok był napis: „Zdobądź ją. To NAJbardziej niemożliwe”.

Bąbel podskakiwał z emocji. „No! No! Wejdziemy? Zrobimy rekord? Zrobimy zdjęcie? Ja mogę pozować jak bohater!”

Kuba popatrzył na wieżę. Była wysoka. Bardzo wysoka. I trochę chwiejna, jak stos naleśników, kiedy ktoś kichnie.

„Mogę spróbować” — powiedział Kuba powoli. — „Ale… wiesz co? Ja chyba już mam dość niemożliwych rzeczy na dziś.”

Bąbel zamarł. „Jak to? Przecież zostało jedno!”

Kuba usiadł na poduszce i poklepał ją jak psa.

„Kreatywność to nie tylko wymyślanie sposobów, żeby wejść na wieżę” — wyjaśnił. — „To też wymyślanie sposobów, żeby się dobrze bawić i nie przesadzić. A ja lubię wracać do domu bez bycia… naleśnikiem.”

Poduszki wokół zaszeleściły, jakby szeptały: „Mądry… mądry…”

Bąbel opuścił uszy. „Czyli… rezygnujemy?”

„Nie rezygnujemy” — poprawił Kuba. — „Po prostu wybieramy inne zwycięstwo.”

Kuba wyjął kompas z napisem „W stronę ciastek”. Wskazówka zatrzymała się… na nim.

„Ha!” — Kuba zaśmiał się. — „Kompas mówi, że ciastka są ze mną. Czyli mam w kieszeni.”

I rzeczywiście: znalazł dwa małe herbatniki. Jeden podał Bąblowi.

„To jest nagroda?” — zdziwił się wielbłąd.

„To jest celebracja” — odpowiedział Kuba. — „Za most z szalika, burzę naleśnikową i drzwi z jaśków.”

Usiedli na miękkiej wydmie i chrupali. Wieża z kołder lekko się zachwiała, jakby obrażona, ale potem… sama z siebie ułożyła się wygodniej, jakby też chciała odpocząć.

Poduszka Strażniczka pojawiła się z boku. „Chłopcze, mało kto potrafi powiedzieć: ‘Stop, wystarczy'. To też jest sztuczka.”

Kuba wzruszył ramionami. „Po prostu słucham brzucha i nóg.”

Bąbel nachylił się do Kuby i szepnął: „A chcesz poznać sekret Pustyni Poduszek?”

„Jaki?” — Kuba ściszył głos, bo sekrety lubią ciszę.

Bąbel rozejrzał się, jakby poduszki miały uszy. (Miały, przynajmniej niektóre, doszyte.)

„Sekret jest taki…” — szepnął. — „Ta tablica ‘NIE DA SIĘ' jest… łaskotliwa.”

„Łaskotliwa?”

„Tak. Jak ktoś podchodzi z humorem, tablica sama zmienia zdanie, bo nie może wytrzymać ze śmiechu.”

Kuba parsknął. „Czyli to nie wyzwania są niemożliwe…”

„Tylko miny są obowiązkowe” — dokończył Bąbel.

Kuba spojrzał na tablicę w oddali. Wydawało mu się, że lekko drży, jakby chichotała.

„Zachowam ten sekret” — obiecał Kuba. — „Niech inni też się trochę pogłówkują.”

„I niech mają herbatniki na wszelki wypadek” — dodał Bąbel.

Kuba wstał, otrzepał się z piórek i ruszył w stronę wyjścia z pustyni, spokojny jak zawsze. Za nim poduszki układały się w miękkie fale, a wiatr niósł cichy szept puchu:

„Nie da się… chyba że z uśmiechem.”

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Apaszkę
Mała chustka, którą nosi się na szyi, czasem jako ozdoba lub ochrona.
Okulary przeciwsłoneczne
Szkła na nos, które chronią oczy przed mocnym światłem słonecznym.
Wyzwania niemożliwe!
Trudne zadania, które wydają się nie do zrobienia.
Zafalowały
Poruszyły się falami, jak gdy coś robiło małe fale.
Zamki błyskawiczne
Zapięcia, które szybko łączy dwie części materiału, sznurkiem nie są.
Wahadłowe
Ruch jak huśtawka; coś się kołysze tam i z powrotem.
Strategia anty-apsik
Plan działania, żeby nie kichnąć lub sobie poradzić z kichaniem.
Burza Pierzynowa!
Silny wiatr z piórkami i pierzem, które latają wszędzie.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o niemożliwych wyzwaniach dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.