Młody mężczyzna leci w małym statku. Statek jest jasny. Ma okno i miękki fotel. On patrzy na gwiazdy. Gwiazdy świecą jak małe lampki.
On naciska przycisk. Silnik szumi cicho. „Lecimy” — mówi spokojnie. Statek idzie w dal. Widać niebo jak wielki dywan.
W drodze spotyka małą planetę. Planeta jest zielona i ma krągłe drzewa. Młody mężczyzna ląduje. Wysiada powoli. Dotyka trawy. Trawa miękka. Mały kosmiczny pies merda ogonem. Pies lubi zapachy.
On naprawia małą lampę. Bierze śrubę i dokręca. Działa. Światło wraca. Ludzie z planety uśmiechają się. „Dziękuję” — mówi jedna pani. On kiwa głową i śmieje się.
Wieczorem on wraca do statku. Siada, pije ciepłą herbatę. Statyk rusza znów w gwiazdy. W oknie widać domy i drzewa. Wszystko jest ciche i dobre.
On myśli o przyjaciołach. On wie, że podróż to spotkanie.
Dzielność i dobro zawsze pomagają innym.