Rozdział 1: Poranek w Neolśniewie
W roku 2128, w mieście o nazwie Neolśniewo, wszystko wyglądało trochę inaczej niż sto lat wcześniej. Budynki świeciły kolorowymi światłami, a ich ściany potrafiły zmieniać wzorki według życzenia mieszkańców. Po ulicach nie jeździły samochody, tylko unosiły się w powietrzu różnobarwne pojazdy – niektóre wyglądały jak bąbelki mydlane, inne przypominały latające doniczki z kwiatami. Po chodnikach jeździły roboty sprzątające, a dzieci do szkoły zabierane były przez autonomiczne kapsuły z miękkimi siedzeniami i ekranami pokazującymi zabawne filmy z kosmicznymi kurczakami.
Właśnie w takim świecie mieszkał ośmioletni Kuba. Kuba miał krótkie, brązowe włosy i zawsze uśmiechnięte oczy. Jego najlepsza przyjaciółka, Zosia, miała długie warkocze z fioletowymi pasemkami i uwielbiała śmiać się z żartów Kuby. Razem z nimi zawsze była też Lena, która poruszała się na superszybkim wózku z turbiną – to była jej ulubiona technologia, bo mogła dzięki niej ścigać się z rowerami, a nawet niektórymi dronami!
Tego ranka Kuba obudził się w swoim pokoju, w którym ściany przedstawiały… dżunglę pełną papug i latających delfinów. Gdy tylko wstał, podłoga zamruczała cicho, rozpoznając jego stopy. Chwilę później usłyszał znajomy dźwięk w swoim komunikatorze – był to hologram przedstawiający profesora Migotkę, która pracowała w Miejskim Laboratorium Wynalazków.
– Dzień dobry, Kuba! – uśmiechnęła się pani profesor. – Czy możesz wraz z przyjaciółmi pojawić się dziś w laboratorium? Mam dla was zadanie specjalne!
Kuba aż podskoczył z radości. Od razu zadzwonił do Zosi i Leny. Po chwili cała trójka spotkała się pod wielkim, świecącym drzewem, które było ich ulubionym miejscem w Neolśniewie.
– Ciekawe, co tym razem wymyślili? – zapytała Lena, ścigając się ze swoim cieniutkim, srebrnym wózkiem po podniebnym chodniku.
– Może dostaniemy własny dron do tresowania! – zaśmiała się Zosia, huśtając się na poręczy jak na lianie.
– Albo zostaniemy testerami nowego wynalazku! – dodał Kuba z błyskiem w oku. Nie wiedzieli jeszcze, że ich przygoda dopiero się zaczyna.
Rozdział 2: Misja w Laboratorium Migotki
Dotarli do Laboratorium Migotki unosząc się kapsułą transportową, która była wypełniona miękkimi poduszkami i śmiesznymi hologramami kotów w skafandrach astronautów. Drzwi laboratorium rozsunęły się same, a powietrze w środku pachniało watą cukrową i cytrusami.
Profesor Migotka czekała już na nich przy stole, na którym stał… dziwny pojazd przypominający połączenie deskorolki, drona i żółwia! Całość mieniła się na tęczowo i miała wygodne siedzenia oraz duży ekran na przodzie.
– To jest Transmobil Eksplorator, czyli TEK! – powiedziała z dumą Migotka. – Stworzyliśmy go, by dzieci mogły bezpiecznie i wygodnie zwiedzać miasto, nawet te miejsca, gdzie dorosłym nie wolno wchodzić. Ale potrzebujemy waszej pomocy! Musicie przetestować TEK-a i sprawdzić, czy działa tak, jak powinien.
Lena od razu podjechała bliżej, a Zosia z Kubą rozdziawili usta z zachwytu.
– Czy on potrafi latać? – zapytał Kuba.
– Albo robić piruety? – dodała Zosia.
– Oczywiście! – zaśmiała się Migotka. – Wystarczy dotknąć panelu sterowania i powiedzieć, co chcecie. Ale pamiętajcie, żeby być ostrożni i wszystko raportować!
Dzieci wskoczyły do TEK-a. Lena zajęła miejsce pilota, Zosia wybrała panel z zadaniami, a Kuba… no cóż, Kuba pierwszy wcisnął przycisk „start”.
– Gotowi na przygodę? – krzyknął TEK, a jego oczy-światełka zamigotały radośnie.
– Jasne! – odpowiedziała cała trójka.
Rozdział 3: Latająca wyprawa przez Neolśniewo
TEK wystrzelił w powietrze! Dzieci poczuły lekkie łaskotanie w brzuchu, a miasto pod nimi rozłożyło się jak wielka, kolorowa plansza. Przelecieli tuż nad szklanym parkiem, w którym rosły gigantyczne paprocie i skakały robotyczne żaby. Minęli latające restauracje, gdzie dzieci jadły lody unosząc się na miękkich chmurach.
– Spójrzcie! – zawołała Zosia. – Tam jest Kotek-Mechanik, ten co naprawia drony! Pomachajmy mu!
Kotek-Mechanik zabłysnął srebrnymi wąsami i pomachał łapką, a Lena krzyknęła:
– Zróbmy piruet!
TEK posłuchał i wykonał obrót, aż wszyscy się zaśmiali. Nagle panel zadaniowy wyświetlił pierwszą misję:
„Znajdźcie ukrytą stację ładowania dla pojazdów latających i sprawdźcie, czy działa.”
Dzieci spojrzały na mapę miasta, gdzie błyszczała niebieska kropka.
– Tam! Nad podniebnym ogrodem! – wskazał Kuba.
TEK podleciał bliżej. Okazało się, że stacja ładowania wygląda jak wielka, śmiejąca się buzia. Lena szybko zeskanowała panel ładowania swoim wózkiem, a Zosia sprawdziła, czy ładowarka działa, podłączając ją do TEK-a. Wszystko działało bez zarzutu.
– Misja wykonana! – zawołał Kuba.
Nagle pojawiło się kolejne zadanie: „Przetestuj system ratunkowy w razie zakręconych lotów!”
– Ooo, to będzie super! – ucieszyła się Zosia.
– No to lecimy przez tunel śmiechu! – zaproponowała Lena.
TEK natychmiast wleciał do wirującego tunelu, z którego dobiegały śmieszne dźwięki i wesołe piosenki. Pojazd lekko się zakołysał, ale system ratunkowy uruchomił miękkie poduszki i śmieszne dźwięki ostrzegawcze – zamiast „uwaga, przeszkoda!” mówiły „uwaga, uwaga! Chichotki na pokładzie!”. Wszyscy aż się popłakali ze śmiechu.
Rozdział 4: Powrót do laboratorium i wielka niespodzianka
Kiedy dzieci skończyły testowanie, TEK bezpiecznie wrócił do laboratorium. Profesor Migotka już czekała na nich z szerokim uśmiechem i… robotycznym psem, który przyniósł im ciasteczka w kształcie TEK-a.
– Spisaliście się na medal! – pochwaliła ich Migotka. – Dzięki wam wiemy, że TEK jest gotowy na wielką premierę. Ale najważniejsze, że pokazaliście, jak ważna jest współpraca, ciekawość i odwaga do testowania nowych rzeczy.
Lena, Zosia i Kuba aż podskoczyli z radości.
– To była najlepsza przygoda w życiu! – powiedziała Lena.
– Jeszcze lepsza niż jazda dronem po lodziarni! – dodała Zosia.
– Albo budowanie latających żab! – zaśmiał się Kuba.
Na koniec cała trójka przytuliła się z profesor Migotką, a potem pobiegli do podniebnego ogrodu, żeby opowiedzieć wszystkim znajomym o swojej misji. Każdy w Neolśniewie wiedział już, że warto marzyć, testować nowe rzeczy i nigdy nie przestawać się uczyć, bo przyszłość należy do tych, którzy mają odwagę ją odkrywać!
I tak zakończyła się ich niesamowita przygoda… ale w Neolśniewie zawsze czekała kolejna!