W pewnym zielonym zakątku mieszkał sobie żółty żuczek o imieniu Bąbelek. Jego dom był pod wielkim liściem, który zawsze szeleścił, gdy padał deszcz. Bąbelek miał wielu przyjaciół: śmiesznego ślimaka Rysia, wesołą biedronkę Kropkę i skocznego konika polnego Frania. Pewnego dnia Bąbelek usłyszał ciche „stuk, stuk, stuk” pod swoim liściem.
„Kto tam?” zapytał Bąbelek.
To był jego młodszy brat, mały żuczek Brzuszek. „Cześć, Bąbelku! Mogę dziś pobawić się z wami?” zapytał Brzuszek z uśmiechem od ucha do ucha.
„Oczywiście!” zawołał Bąbelek. „Chodź, poznaj moich przyjaciół!”
Brzuszek był trochę nieśmiały, ale bardzo się starał. Kropka podeszła i powiedziała: „Cześć, Brzuszku! Lubisz liczyć kropki?” Brzuszek popatrzył na skrzydła Kropki i zaczął liczyć: „Jedna, dwie, trzy… ojej, pogubiłem się!”
Rysio śmiał się cicho: „Ja czasami też się gubię w swoich śladach!” I zostawił za sobą długą, błyszczącą ścieżkę. Bąbelek zaproponował: „Zrobimy wyścigi! Kto pierwszy do pajęczyny, ten wygrywa!”
Wszyscy ustawili się w rzędzie. „Trzy, dwa, jeden, start!” zawołała Kropka. Wszyscy ruszyli: Bąbelek turlał się szybko, Franio skakał, Kropka leciała, a Rysio… sunął powoli, ale za to z elegancją. Brzuszek próbował biec, ale zaplątał się w liść i przewrócił na plecy. „Oj!” zaśmiał się Brzuszek. Wszyscy się zatrzymali.
„Nic się nie stało!” zawołał Bąbelek. „Wspólnie dotrzemy do pajęczyny!” Pomogli Brzuszkowi wstać i razem, śmiejąc się, dotarli do pajęczyny. Tam czekała niespodzianka: pajęczyna była ozdobiona kolorowymi kroplami rosy, które błyszczały jak lampki.
„Jak pięknie!” westchnął Brzuszek. „Czy możemy pobawić się w chowanego?” zaproponował Franio. „Tak!” odpowiedzieli wszyscy razem.
Bąbelek schował się za kamykiem, Kropka pod kwiatkiem, Rysio za ślimaczym domkiem, a Franio pod liściem. Brzuszek liczył: „Raz, dwa, trzy… szukam!” Szedł krok po kroku i zaglądał pod każdy liść, za każdy kamyk i do każdej trawki. „Widzę cię, Rysiu!” krzyknął Brzuszek. „A tu jest Bąbelek!” Bąbelek wyskoczył zza kamyka, śmiejąc się: „Znalazłeś mnie!”
Potem wszyscy razem śmiali się, bo okazało się, że Franio zasnął pod liściem. „Chrapu, chrapu,” chrapał cichutko. Kropka szepnęła: „Nie budźmy Frania, niech śni o skakaniu po trawie.”
Bąbelek spojrzał na swojego brata i powiedział: „Fajnie, że z nami jesteś, Brzuszku.” Brzuszek się uśmiechnął. „Bardzo lubię się z wami bawić!” powiedział cicho.
Nagle wszyscy poczuli, że są zmęczeni. Słońce było już nisko, a pod liściem zrobiło się miękko i przytulnie. Przysunęli się do siebie, otuleni ciepłem i śmiechem. „Jutro też się pobawimy?” zapytał Brzuszek z nadzieją.
„Jasne!” odpowiedzieli wszyscy razem. „Zawsze razem!”
I tak żuczki, biedronka, ślimak i konik polny zasnęli wtuleni w siebie, spokojni i szczęśliwi, bo wiedzieli, że razem wszystko jest zabawniejsze, a każdy dzień kończy się śmiechem i przytuleniem.