Rozbrykane wyścigi
Staś miał trzy lata i bardzo lubił bawić się z przyjaciółmi. Dzisiaj do jego domu przyszli jego najlepsi koledzy: Julek, Zuzia i mały piesek Fafik. Każdy miał swoją ulubioną zabawkę. Staś miał czerwony samochodzik, Julek zielony traktor, Zuzia żółtą kaczkę na kółkach, a Fafik swój śmieszny sznurek.
– Zróbmy wyścigi! – woła Staś.
Wszyscy ustawili się w rządku. Nawet Fafik położył swój sznurek na start. Staś krzyknął:
– Trzy, dwa, jeden… start!
Wszyscy zaczęli pchać swoje zabawki po dywanie. Traktor Julka turlał się wolno, za to kaczka Zuzi śmiesznie skrzypiała. Samochodzik Stasia pędził jak burza, a Fafik próbował ciągnąć swój sznurek, ale zaplątał się w łapki.
– Oj, poczekajcie! – szczeknął Fafik. – Sznurek mi się pomylił!
Staś się zaśmiał i zatrzymał samochodzik. Julek też przystanął. Zuzi kaczka przewróciła się na bok i zrobiła „kwa!”.
– Ojej, moja kaczka śpi! – roześmiała się Zuzia.
Staś pomógł Fafikowi rozplątać sznurek, a Zuzia postawiła kaczkę na kołach.
– Teraz razem! – zawołał Julek.
Wszyscy znowu ruszyli. Tym razem Staś jechał powoli, żeby wszyscy mogli być razem. Samochodzik był tuż obok traktora, kaczka sunęła równo, a Fafik dumnie niósł sznurek w zębach.
Wesołe zamieszanie
Nagle samochodzik Stasia zrobił „bziuuum!” i zakręcił się w miejscu. Julek aż podskoczył ze śmiechu.
– Staś, twój samochodzik tańczy! – zawołał.
Zuzia zatrzymała swoją kaczkę i zaczęła nią kiwać w rytm. Fafik podskakiwał i śmiesznie szczekał: „Hau, hau, hop!”.
Nagle Julek pomylił strony i zamiast do mety, pojechał w stronę kuchni. Wszyscy wybuchli śmiechem.
– Julek, meta jest tu! – wołał Staś.
– Ups! – zaśmiał się Julek. – Mój traktor lubi kuchnię.
Staś spojrzał na przyjaciół. Wszyscy byli uśmiechnięci. Staś wiedział, że mógł wygrać, ale pomyślał, że fajniej być razem.
– Dzisiaj wszyscy wygrywamy! – powiedział Staś.
Zuzia klasnęła w dłonie, Julek zrobił minę zwycięzcy, a Fafik szczeknął radośnie i machał ogonem.
Wspólna radość
Przyjaciele usiedli razem na poduszce. Każdy przytulił swoją zabawkę. Fafik położył główkę na kolanach Stasia. W pokoju było cicho i miło.
– Lubię, jak się razem bawimy – szepnął Julek.
– Ja też – dodała Zuzia.
Staś się uśmiechnął.
– Najlepiej razem. Nawet jak ktoś się pomyli albo przewróci, to jest śmiesznie.
Fafik zamruczał cichutko i zamknął oczy. Staś pogłaskał pieska. Wszyscy czuli się dobrze. Czasem najfajniej jest nie wygrywać, tylko bawić się razem i śmiać do łez.
Na koniec wszyscy zrobili „przytulasa” i już wiedzieli, że są najlepszymi przyjaciółmi na świecie.