Rozdział 1: Śpiochowa Kraina i Tajemniczy Kapelusz
W samym sercu Śpiochowej Krainy, gdzie każdy uwielbia spać i nikt nie lubi się spieszyć, mieszkała sobie pewna Szczotka do Zębów o imieniu Szczotek. Szczotek był bardzo puszysty, mięciutki i miał niebieskie włoski. Codziennie rano podskakiwał na swojej półeczce, bo lubił się przeciągać i ziewać głośno – „Aaa... ale się wyspałem!” – wołał radośnie.
W Śpiochowej Krainie nikt się nie spieszył. Nawet bohaterowie! Bohaterowie woleli spać niż ratować świat. Czasem ktoś miał uratować królewnę, ale najpierw musiał się jeszcze zdrzemnąć. Innym razem smok zgłodniał, ale zasnął w połowie ziewania. Tak tu było.
Szczotek był bardzo ciekawski. Lubił zadawać pytania i zaglądać wszędzie, gdzie się dało. Pewnego dnia, gdy wszyscy jeszcze spali, Szczotek zeskoczył z półeczki i ruszył na spacer. Przemykał cicho przez pokój, kiedy nagle – chlup! – coś stuknęło go w główkę.
– Oj! Co to było? – mruknął Szczotek.
Na podłodze leżał zielony, śmiesznie wyglądający kapelusz. Kapelusz obracał się w kółko, a potem nagle… kichnął!
– Apsik! – zrobił kapelusz, a z jego wnętrza wyfrunęły bąbelki.
Szczotek był bardzo zdziwiony, ale i zaciekawiony. Przecież kapelusze na ogół nie kichają!
– Dzień dobry, Kapeluszu! – powiedział grzecznie Szczotek.
– Dzien dobry! – odpowiedział kapelusz, machając swoim piórkiem. – Mam dziś bardzo magiczny dzień. Chcesz się pobawić?
Szczotek podskoczył z radości.
– Jasne! Uwielbiam zabawę! Tylko... czy ty jesteś magiczny?
Kapelusz pokiwał się i powiedział:
– Zdecydowanie! Ale jestem kapeluszem bardzo nieprzewidywalnym. Czasem zmieniam wszystko w ślimaki, a czasem sprawiam, że słońce śpiewa kołysankę.
Szczotek aż podskoczył.
– To brzmi fantastycznie! Co się stanie, jak cię założę?
Kapelusz zaśmiał się głośno:
– Niespodzianka! Tego nikt nie wie. Ale kto nie próbuje, ten nie ma przygód!
Szczotek pomyślał chwilę, ziewnął raz, drugi i powiedział:
– Ryzykuję! Przygoda czeka!
Założył kapelusz na swoje niebieskie włoski i…
Rozdział 2: W Krainie Skaczących Poduszek
W jednej chwili pokój zniknął, a Szczotek znalazł się w Krainie Skaczących Poduszek. Wszędzie były mięciutkie, kolorowe poduszki. Skakały w górę i w dół, robiły fikołki i śmiały się w głos.
– Witaj, Szczotku! – zawołała różowa poduszka z kwiatkiem. – Zapraszamy do zabawy!
Szczotek był zachwycony. Skakanie po poduszkach to była jego ulubiona rzecz zaraz po szczotkowaniu zębów i ziewaniu.
– Ale super! – krzyknął i odbił się wysoko w górę, aż zawirował mu kapelusz na głowie.
Wokół niego tańczyły poduszki. Jedna śpiewała piosenkę o śpiochach, druga opowiadała żart o ślimaku, który zasnął na własnym ogonie.
– Hop, hop, hop! – śmiały się poduszki. – Kto nie skacze, ten śpi!
W Krainie Skaczących Poduszek wszystko było możliwe. Poduszki latały, śpiewały i śniły na jawie. Ale nagle… BUM! Pojawiła się ogromna, granatowa poducha z groźną miną.
– Kto tu tak hałasuje?! – burknęła. – Przeszkadzacie mi w drzemce!
Wszystkie poduszki uciekły za kanapę. Tylko Szczotek został, bo był odważny. Albo może trochę nieuważny.
– Przepraszam, wielka poducho! – powiedział. – Chciałem tylko poskakać. Może chcesz się przyłączyć?
Granatowa poducha zrobiła zdziwioną minę.
– Ja? Skakać? Niby kiedy? Przecież to męczące!
Szczotek pomyślał chwilę.
– Ale po skakaniu można się zdrzemnąć jeszcze lepiej! – powiedział z przekonaniem.
Granatowa poducha zamyśliła się, zamrugała i nagle… uśmiechnęła się szeroko.
– To mi pasuje! Skaczemy!
Wszyscy razem zaczęli skakać po całej krainie. Poduszki śmiały się, kapelusz podskakiwał z radości, a Szczotek kręcił piruety.
– Hop, hop, hop! – powtarzały poduszki.
– Jeszcze raz! – wołał Szczotek.
Tak się bawili aż kapelusz nagle… kichnął!
– Apsik!
I wszystko wokół zawirowało znowu.
Rozdział 3: Zaczarowana Łazienka i Mówiąca Wanna
Nagle Szczotek znalazł się w łazience. Ale to nie była zwykła łazienka – wanna miała oczy i uśmiech, a mydło opowiadało dowcipy.
– Cześć, Szczotku! – zagadała wanna. – Ładny masz kapelusz! Chcesz wyścig w pianie?
Szczotek aż się zaśmiał.
– Zawsze! Uwielbiam pianę! Tylko… jak się ścigać w wannie?
Wanna kiwnęła kranem i zawołała:
– To proste! Kto szybciej zrobi największą bańkę z piany, ten wygrywa!
Mydło podskoczyło z radości.
– Ja też chcę! – zawołało.
– To start! – zawołała wanna.
Szczotek zaczął kręcić się w kółko, mieszając wodę. Mydło skakało po brzegu, robiąc śliskie ślady. Wanna bulgotała, a z wody wyfruwały bańki.
– Patrzcie! – krzyknęła wanna. – Moja bańka jest największa!
Ale wtedy Szczotek podskoczył, zamachał kapeluszem i… nagle cała łazienka była pełna baniek! Bańki leciały wszędzie – na podłogę, na sufit, nawet na drzwi.
– Bańki! Bańki! – śmiały się wszystkie przedmioty w łazience.
Wanna zaniosła się śmiechem, mydło zatańczyło, a Szczotek z dumą pokazał swój zaczarowany kapelusz.
– To była najlepsza zabawa! – krzyknął radośnie.
Ale kapelusz już znowu się kręcił i... kichnął!
– Apsik!
Wszystko zaczęło wirować jeszcze szybciej.
Rozdział 4: Powrót do Śpiochowej Krainy i Wielka Drzemka
Gdy wirowanie ustało, Szczotek znów był w swoim pokoju. Kapelusz zjechał mu z głowy i zamrugał oczami.
– Cóż za dzień! – westchnął kapelusz. – Było tak wesoło!
Szczotek przeciągnął się i ziewnął.
– Tak! Było bardzo zabawnie! Skakałem po poduszkach, robiłem bańki z piany i spotkałem mówiącą wannę!
Kapelusz uśmiechnął się szeroko.
– Widzisz, przygody są wszędzie, jeśli masz odwagę spróbować czegoś nowego!
Szczotek się zamyślił.
– Może przygody są nawet lepsze niż drzemki... Choć drzemki też są wspaniałe!
Nagle do pokoju weszła poduszka.
– Szczotku, pora na drzemkę! – zawołała.
Wszystko w Śpiochowej Krainie lubiło drzemkę. Nawet kapelusz ziewnął.
– Ja też idę spać – powiedział, po czym położył się na półeczce.
Szczotek przytulił się do swojej poduszki. Zamknął oczy i uśmiechnął się.
– Zawsze warto spróbować czegoś nowego – szepnął. – Ale dobrze też odpocząć.
I tak wszyscy razem zasnęli. Szczęśliwi, że mają siebie, przyjaźń, śmiech i odrobinę magii na co dzień.
A jeśli się dobrze wsłuchasz, to usłyszysz w Śpiochowej Krainie ciche chrapanie, śmiech poduszek i może nawet... kichnięcie kapelusza.
I pamiętaj: każdy dzień może być niezwykłą przygodą!
Koniec.