Rozdział 1. Tajemniczy hałas na jarmarku
Na skraju miasteczka stanął wielki, kolorowy jarmark. Było tam wszystko — karuzele, wata cukrowa, balony i stragany pełne pachnących przysmaków. Staś i Lena, przyjaciele z jednej klasy, uwielbiali podobne miejsca. Obiecali sobie, że podczas tej wizyty nie tylko będą się bawić, ale też spróbują czegoś nowego.
Wszystko zaczęło się, gdy przechodzili obok budki z popcornem. W pewnym momencie Staś usłyszał dziwny dźwięk — coś jak stukanie, potem szuranie, jakby ktoś szamotał się z czymś ciężkim. "Lena, słyszałaś to?" — szepnął. "Słyszałam! To było stamtąd!" — Lena wskazała na zaplecze sceny, gdzie odbywały się pokazy iluzjonisty.
Zaciekawieni, postanowili sprawdzić, co się dzieje. Przeszli ostrożnie, nie chcąc przeszkadzać nikomu, kto może coś przygotowywać. Ale za sceną zobaczyli tylko leżący kapelusz i rozsypane karty do gry. Nikogo tam nie było.
"Może ktoś coś zgubił?" — zastanawiała się Lena, podnosząc kartę z jokerem. "Albo... ktoś coś ukrywa!" — dodał Staś z błyskiem w oku. Wyczuli szansę na prawdziwą detektywistyczną przygodę.
Rozdział 2. Trop pierwszy: czerwony balon
Nagle przy ich nogach zatrzymał się czerwony balon z doczepioną wstążką, na której coś zapisano. Staś przykucnął i przeczytał: "Niech nikt nie przeszkadza, to bardzo ważne!" Balon uciekał od wiatru, jakby gdzieś prowadził.
"Trop?" — spytała Lena. "Chyba tak. Może ktoś nie chce, żeby tutaj zaglądano?" — zastanawiał się Staś. Postanowili podążać za balonem, który wiatr popychał między straganami.
Zatrzymali się obok stoiska z pluszakami, gdzie balon zaplątał się w kosz z maskotkami. Właścicielka stoiska, pani Basia, przyglądała się im uważnie.
"Szukacie czegoś, dzieciaki?" — zapytała z uśmiechem. "Tylko… balona" — odpowiedziała Lena, ale Staś nie mógł się powstrzymać: "Słyszała pani coś dziwnego? Jakieś stukanie albo szuranie?"
Pani Basia zamyśliła się. "Hmm, może to był pan Hubert, który układał worki z pluszakami? Ale to było rano…"
Staś spojrzał na Lenę. "Może ktoś inny robił hałas później. Idziemy dalej!"
Rozdział 3. Za kulisami iluzji
Za namiotem iluzjonisty kręciła się już spora grupka dzieci. "Zaraz zacznie się pokaz!" — wołał konferansjer. Staś i Lena weszli do środka, nie spuszczając wzroku ze sceny, ale rozglądając się też po bokach.
Iluzjonista, pan Alojzy, wychodził właśnie w wysokim cylindrze. Jego asystentka niosła pudło. Staś zauważył, że z tyłu sceny leży... ten sam kapelusz, co wcześniej. A może to drugi taki sam?
Po pokazie podeszli do pana Alojzego. "Czy zgubił pan może kartę do gry?" — zapytał Staś. "O, mój joker! Dziękuję, młody człowieku" — ucieszył się iluzjonista. "A czy coś pan dziś słyszał? Jakiś dziwny hałas?" — pytała Lena.
Pan Alojzy zmarszczył brwi. "Rano przestraszył mnie hałas zza kurtyny, myślałem, że mysz się wkradła!" Asystentka dodała: "Ale nic nie znaleźliśmy."
Staś ukradkiem zerknął pod scenę. Znalazł tam... mały kawałek czerwonej wstążki, takiej jak przy balonie.
Rozdział 4. Nocna zagadka na wesołym miasteczku
Jarmark powoli pustoszał. Tylko karuzela kręciła się wolno, grając cichą muzykę. Lena i Staś rozważali tropy. "Co łączy balon, kartę i kapelusz?" — zastanawiała się Lena.
Nagle usłyszeli znajome szuranie — tym razem od strony straganu z watą cukrową. Ostrożnie podeszli bliżej. Ktoś mały i zwinny próbował coś przesunąć za beczkę na śmieci.
"Ej, kto tam jest?" — zawołał Staś. Ze strachu wyskoczył... Adaś, ich kolega z klasy! Miał przy sobie małą torbę i wyraźnie się speszył.
"Co ty tu robisz?" — spytała Lena.
Adaś spuścił głowę. "Chciałem... chciałem zrobić niespodziankę mojej młodszej siostrze. Próbowałem ukryć dla niej balon i kilka kart. Ale wszystko wypadło mi z torby, a potem musiałem to szybko zbierać, żeby nikt nie zobaczył..."
Staś i Lena spojrzeli na siebie, ale nie byli źli. Zrobili poważną minę, ale w oczach mieli uśmiechy.
"To ty robiłeś taki hałas?" — upewnił się Staś. "Chyba tak… Torba mi się rozerwała, a balon uciekł" — odpowiedział Adaś.
Rozdział 5. Sprawa rozwiązana, lekcja na przyszłość
Staś i Lena usiedli z Adasiem na ławce przy karuzeli. "Powinieneś powiedzieć wcześniej, że chcesz zrobić niespodziankę" — powiedziała Lena łagodnie. "Myśleliśmy już, że na jarmarku grasuje tajemniczy złodziej balonów!"
Adaś przyznał się do wszystkiego i obiecał następnym razem być ostrożniejszym i poprosić o pomoc. Staś przypomniał: "Jak coś się gubi, najlepiej od razu komuś dorosłemu powiedzieć!"
Wszyscy roześmiali się, a Adaś podzielił się kartą jokera i balonem z siostrą. Jarmark mienił się kolorowymi światłami, a dzieci poczuły, że każda przygoda może kryć się tuż za rogiem, jeśli potrafi się patrzeć uważnie i zachować ostrożność — nawet, jeśli czasem trop prowadzi tylko do niespodzianki dla kogoś bliskiego.