Rozdział 1: Tajemnicza kartka
Detektywka Lena była znana w całym mieście jako mistrzyni obserwacji. Nic nie umknęło jej uwadze, zwłaszcza jeśli chodziło o zachowanie ludzi: spojrzenia, gesty, ruchy dłoni. Pewnego ranka, gdy siorbała kawę w swojej małej kuchni, zadzwonił telefon. Po drugiej stronie usłyszała głos dyrektora miejskiej biblioteki.
— Pani detektyw, mamy tu drobny problem — szeptał przejęty dyrektor. — W naszej czytelni znaleźliśmy dziwną, zakodowaną kartkę. Nie wiemy, co oznacza. Może to żart, a może... coś ważniejszego?
Lena nie zastanawiała się długo. Przypięła plakietkę do marynarki i ruszyła do biblioteki. Tam, między regałami pachnącymi starym papierem, czekał na nią dyrektor z kawałkiem papieru.
Kartka była zapisana nierównym pismem. Były na niej litery i cyfry, poplątane jakby ktoś tańczył palcami po klawiaturze. Dyrektor wyjaśnił:
— Znalazłem ją dziś rano w czytelni. Może to żart jakiegoś ucznia, ale... proszę spojrzeć sama.
Lena zmarszczyła brwi i przyjrzała się znakowi: „K3siążk4 na p2łce l3wej t4jemni4.” Hmm... To nie był zwykły żart.
Rozdział 2: Ruchy, które zdradzają
Przechadzając się między półkami, Lena zauważyła kilku czytelników. Każdy był zanurzony w swojej lekturze, ale detektywka wiedziała, że nawet najcichsze biblioteki kryją tajemnice.
Obserwowała, jak młody chłopak w okularach co chwila zerka na zegarek. Dziewczynka z warkoczem nerwowo ruszała stopą pod stołem. Starsza pani przesuwała palcem po grzbiecie książek, szukając czegoś konkretnego.
Ale Lena nie rozpraszała się. Przestudiowała kartkę raz jeszcze. Zwróciła uwagę na powtarzające się cyfry w słowach: 3, 4, 2... Czy to kod, czy może wskazówka? Oczywiście, detektywka od razu zauważyła, że cyfry zastępowały niektóre litery. „K3siążk4” to „Książka”, „p2łce” to „półce”, „l3wej” to „lewej”, a „t4jemni4” to „tajemnia”.
— Książka na półce lewej tajemnia — szepnęła do siebie.
Uśmiechnęła się pod nosem. Rozwiązanie zaczynało się wyłaniać. Ruszyła w stronę półek po lewej stronie czytelni.
Rozdział 3: Dziecko z pytaniami
Między regałami Lena usłyszała cichy szelest. Spojrzała w bok i dostrzegła chłopca, który przyglądał się jej z ciekawością. Miał duże, brązowe oczy i trzymał w rękach notatnik.
— Proszę pani, pani jest detektywem? — zapytał z przejęciem. — Bo... ja widziałem coś dziwnego.
Lena pochyliła się ku niemu:
— A co takiego zobaczyłeś?
— Jakaś pani dzisiaj rano szybko chodziła przy tamtej półce... — Pokazał palcem lewą stronę czytelni. — Coś tam schowała!
Lena poczuła, że dobrze trafiła.
— Jak wyglądała ta pani?
Chłopiec namyślał się chwilę.
— Miała długi, niebieski szalik i cały czas sprawdzała telefon.
Detektywka zapisała wszystko w swoim notesie. Po chwili dodał z wahaniem:
— Czy mogę pani pomóc w poszukiwaniach?
Lena uśmiechnęła się szeroko.
— Oczywiście! Każda para oczu się przyda.
Rozdział 4: Poszukiwania na lewym skrzydle
Lena i jej nowy pomocnik, który przedstawił się jako Mikołaj, rozpoczęli śledztwo. Zaczęli przeszukiwać półki po lewej stronie czytelni. Lena dokładnie obserwowała każdą książkę, dotykała grzbietów i zaglądała w szczeliny między woluminami.
— Tu jest jakaś kartka! — zawołał nagle Mikołaj.
Między dwoma grubymi tomami leżała cienka, niebieska koperta. Lena ostrożnie ją wyjęła i otworzyła. W środku znajdowała się druga, jeszcze bardziej zagmatwana wiadomość: „P4trz w r3gał 7, śr2dni4 półka.”
— Regalik numer siedem, środkowa półka — mruknęła Lena, zamieniając cyfry na litery. — To chyba kolejna wskazówka.
— Pani Lena, chodźmy tam szybko! — ponaglił podekscytowany chłopiec.
Detektywka spojrzała na numerki regałów. Kiedy dotarli do siódmego, Lena zauważyła odstający grzbiet książki. Wyjęła ją delikatnie.
Z jej wnętrza wypadła mała kartka. Tym razem nie było już żadnych cyfr, tylko jedno zdanie: „Gratulacje, rozwiązałaś zagadkę!”
Mikołaj zerknął na Lenę.
— To był jakiś test?
Rozdział 5: Zamieszanie wyjaśnione
W tym momencie zza rogu pojawiła się pani bibliotekarka, w niebieskim szaliku, z telefonem w ręku.
— Ojej, czy znalazła się koperta? — zapytała z ulgą. — To była nasza zabawa dla dzieci z okazji Tygodnia Biblioteki! Mieliśmy ogłosić konkurs na detektywa, ale... ktoś musiał zgubić pierwszą wskazówkę przed czasem.
Lena i Mikołaj spojrzeli na siebie z rozbawieniem.
— To dlatego wiadomości były takie tajemnicze! — zaśmiał się chłopiec.
Pani bibliotekarka podziękowała Lenie i Mikołajowi za pomoc. Dyrektor, słysząc o wszystkim, również dołączył.
— Ależ się napracowaliście. Gdyby nie pani detektyw i jej młody asystent, nie znaleźlibyśmy wszystkich wskazówek!
Mikołaj był dumny jak paw.
Rozdział 6: Wszystko jasne
Lena podsumowała śledztwo:
— Widzisz, Mikołaju, czasem to, co wydaje się tajemnicą, jest po prostu dobrze ukrytą zagadką. Trzeba tylko dobrze obserwować szczegóły i nie bać się zadawać pytań.
Chłopiec kiwnął głową ze zrozumieniem.
— Najważniejsze to myśleć logicznie i nie poddawać się, nawet gdy coś jest trudne — dodał.
Detektywka uśmiechnęła się serdecznie. Wszyscy w bibliotece odetchnęli z ulgą, a Lena pomyślała, że nawet z pozornej zagadki można wyciągnąć dobrą lekcję.
— Cóż, teraz to już wszystko jasne — powiedziała Lena.
Mikołaj rozpromienił się i powiedział, patrząc na detektywkę:
— To zrozumiałe!