Rozdział 1: Zagadka w bibliotece
Szeleszczące strony, cichy stukot obcasów i zapach starych książek – to świat pani detektyw Anny. Anna słynęła w miasteczku z tego, że potrafiła wypatrzeć najmniejszy szczegół. Dziś, gdy przyszła do biblioteki, wiedziała, że nie będzie to zwykły dzień.
Pani Wanda, bibliotekarka, powitała ją z niepokojem. – Pani Anno, ktoś chyba skłamał – szepnęła, rozglądając się. – Zginęła najnowsza książka, a każdy twierdzi, że jej nie zabrał.
Anna uśmiechnęła się łagodnie. – Spokojnie, pani Wando. Najpierw potrzebuję listę osób, które dziś były w bibliotece.
Wanda podała jej notatnik z nazwiskami. Anna spojrzała uważnie: Bartek, Lena, Marek, pani Jola i pan Zenon. Tylko pięć osób. Każdy z nich mógł być winny – albo i nikt.
Anna popatrzyła na półkę, gdzie powinna leżeć nowość. Było tam puste miejsce, a wokół kurz. Tylko jedno miejsce było wyraźnie odciśnięte w kurzu – jakby ktoś niedawno zdjął stamtąd książkę.
– Poszukajmy śladów – mruknęła detektyw, zbliżając się do regału.
Rozdział 2: Pierwsze przesłuchania
Anna zaprosiła najpierw Bartka. Chłopiec wyglądał na bardzo zaaferowanego.
– Cześć, Bartku. Czy czytałeś dziś coś z tej półki? – zapytała, wskazując miejsce po książce.
Bartek pokręcił głową. – Nie, ja szukałem komiksów. Tylko spojrzałem na nowości, ale nic nie wziąłem.
Anna uważnie przypatrywała się jego twarzy. Bartek odwracał wzrok i trzymał ręce w kieszeniach. Czy to oznaczało coś więcej? Zanim zdążyła zapytać, przyszła Lena.
Lena była spokojna, ale jej dłonie drżały lekko, gdy mówiła: – Przyszłam tylko oddać lekturę. Nie miałam czasu, żeby oglądać nowości.
Detektyw zanotowała coś w notatniku. Lena patrzyła na nią z lekkim niepokojem.
Następny był Marek. Mężczyzna ubrany w zieloną kurtkę, miał na sobie ślady mąki.
– Byłem tutaj tylko po książkę kucharską – powiedział. – Niczego nie dotykałem poza działem kulinarnym.
Anna zapisała: „Marek – kuchnia”. Potem przyszedł czas na panią Jolę i pana Zenona.
Pani Jola wzięła głęboki oddech. – Przyszłam po poradnik ogrodniczy. Nowości nie interesują mnie, tam są głównie powieści dla młodzieży.
Pan Zenon zaś był zdenerwowany. – Ja... Ja przyszedłem tylko oddać kryminał. Szybko, bo śpieszyłem się do domu.
Anna podziękowała wszystkim. Każda odpowiedź była inna, ale żaden z podejrzanych nie przyznał się do winy.
Rozdział 3: Osoba zaniepokojona
Anna udała się do wypożyczalni, by sprawdzić karty. W tym momencie zobaczyła Lenę stojącą w kącie. Dziewczynka wyglądała na bardzo niespokojną.
– Lena, wszystko w porządku? – zapytała cicho Anna.
Lena spuściła wzrok. – Tak... tylko czekam na mamę – odparła szybko, ale jej głos zadrżał.
Detektyw spojrzała na jej plecak, który był nienaturalnie wypchany. – Mogę ci pomóc?
Lena pokręciła głową, ale Anna dostrzegła łzę w jej oku. Wyciągnęła chusteczkę. – Wiesz, czasem ludziom zdarza się popełnić błąd. Najważniejsze to naprawić to, co się zrobiło.
Lena zacisnęła usta. W tej chwili drzwi otworzyły się gwałtownie i weszła mama Leny. – Lena, chodź już! – powiedziała stanowczo.
Dziewczynka zerknęła przelotnie na Annę, po czym wybiegła z mamą, plecak nadal dziwnie napęczniały.
Anna poczuła, że sprawa nabiera tempa. Ktoś coś ukrywa – i być może właśnie Lena wie, co się stało z zaginioną książką.
Rozdział 4: Przełom
Anna wróciła w stronę regału z nowościami. Przyglądała się śladom na kurzu, kiedy nagle zauważyła drobny kawałek papieru. Podniosła go. To była część zakładki, typowej dla biblioteki – z numerem katalogowym zaginionej książki.
To mógł być ważny trop. Anna poszła do stanowiska komputerowego i sprawdziła historię wypożyczeń. Okazało się, że nikt oficjalnie nie wypożyczył tej książki dzisiaj.
Ruszyła do szatni. Tam czekał Bartek, bawiąc się kluczami.
– Bartek, czy możesz mi pokazać swój plecak? – spytała łagodnie.
Chłopiec otworzył plecak – był pełen komiksów, ale nie było tam zaginionej książki.
Anna postanowiła jeszcze raz porozmawiać z panią Wandą. – Czy ktoś prosił cię dziś o pomoc przy wyborze książki? – zapytała.
– Lena pytała mnie o nowości, ale powiedziałam, że może obejrzeć sobie sama. Potem już jej nie widziałam, bo musiałam pomóc panu Zenonowi przy oddawaniu książek – odpowiedziała Wanda.
To był przełom. Lena miała okazję i była niespokojna. Ale czy to wystarczy?
Anna postanowiła udać się do Leny do domu. Po drodze myślała o wszystkich szczegółach: ślady w kurzu, zakładka, niepokój dziewczynki.
Rozdział 5: Strona się odwraca
Pod domem Leny Anna spotkała jej mamę.
– Dzień dobry, czy mogę porozmawiać z Leną? – zapytała uprzejmie.
Mama zaprosiła ją do środka. Lena siedziała przy stole, patrząc na książkę leżącą przed nią – była to zaginiona nowość z biblioteki.
– Lena, czy chcesz mi coś powiedzieć? – Anna usiadła naprzeciwko.
Dziewczynka spuściła głowę. – Przepraszam... Bardzo chciałam przeczytać tę książkę, a pani Wanda była zajęta. Bałam się, że ktoś inny ją wypożyczy, więc schowałam ją do plecaka i uciekłam, zamiast wypożyczyć normalnie. Ale potem się przestraszyłam.
Anna pokiwała głową. – Rozumiem. Najważniejsze, że przyznałaś się do błędu. Każdy może popełnić błąd, ale tylko odważni próbują go naprawić.
Lena oddała książkę. – Już nigdy tak nie zrobię, obiecuję.
Mama Leny odetchnęła z ulgą. – Dziękuję, pani detektyw.
Anna uśmiechnęła się. – Pamiętaj, Lena, że zawsze lepiej mówić prawdę i ufać dorosłym. Kłamstwo prowadzi tylko do większych problemów.
Rozdział 6: Promenada prawdy
Po całej sprawie Anna postanowiła wybrać się na spacer po parku. Przechadzała się cichą aleją, wpatrując się w liście kołyszące się na wietrze. Miała satysfakcję – nie tylko rozwiązała zagadkę, ale też pomogła komuś zrozumieć wartość prawdy.
Gdy mijała dzieci bawiące się w chowanego, uśmiechnęła się pod nosem. Czasem najtrudniejsze sekrety są tuż pod naszym nosem, wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć, logicznie pomyśleć i nie bać się pytać.
Anna pomyślała, że każdy dzień jest zagadką – i że warto być uważnym, cierpliwym i wytrwałym. Tak, jak detektyw, który nigdy nie odpuszcza, nawet jeśli odpowiedzi ukrywają się między zakładkami książek.
Zadowolona z rozwiązania sprawy, Anna szła dalej, wsłuchując się w śmiech dzieci i szelest liści, gotowa na kolejne zagadki, które mogły czekać tuż za rogiem.