Rozdział 1: Zniknięcie na targu kwiatowym
W sobotę rano Kuba i Michał spotkali się pod blokiem, gotowi do kolejnej przygody. Obaj mieli po dziewięć lat i uwielbiali rozwiązywać zagadki. Tym razem ich celem był targ kwiatowy, gdzie pani Basia – sąsiadka Kuby – miała swoje stoisko z kolorowymi tulipanami, narcyzami i goździkami.
– Ciekawe, czy dzisiaj wydarzy się coś ciekawego – powiedział Michał, poprawiając czapkę z daszkiem.
– Zawsze się coś dzieje, jeśli dobrze się przyjrzysz – odparł Kuba, rozglądając się uważnie.
Na targu pachniało świeżymi kwiatami, a sprzedawcy nawoływali klientów. Było gwarno i wesoło. Chłopcy podeszli do pani Basi, która właśnie układała żółte tulipany.
– Dzień dobry, chłopcy! – uśmiechnęła się do nich. – Macie ochotę pomóc mi podlewać kwiaty?
Kuba i Michał ochoczo zgodzili się i zabrali się do pracy. Nagle, zza stoiska wybiegła zadyszana pani Teresa, właścicielka pobliskiego kiosku.
– Czy ktoś widział moją czapkę?! – zawołała zmartwiona. – Zniknęła! A była moją szczęśliwą czapką…
Chłopcy spojrzeli po sobie. To był początek nowej zagadki.
Rozdział 2: Ślady na straganie
– Gdzie widziała pani swoją czapkę po raz ostatni? – zapytał Kuba poważnym tonem.
– Położyłam ją na ławce przy moim kiosku, tuż obok kosza z gazetami – odpowiedziała pani Teresa, marszcząc brwi. – A potem rozmawiałam z panem Jurkiem od róż, a kiedy wróciłam, czapki nie było.
Michał natychmiast wyciągnął notatnik. – Musimy przeprowadzić śledztwo! – oznajmił.
Chłopcy ruszyli na miejsce zdarzenia. Ławka była pusta, ale na ziemi obok leżał niewielki czerwony płatek róży.
– To ślad! – szepnął Kuba. – Kto sprzedaje róże?
– Pan Jurek – przypomniał Michał.
– Ale przecież pani Teresa właśnie z nim rozmawiała… – mruknął Kuba, drapiąc się po głowie. – Może to przypadek, a może nie. Trzeba spytać pana Jurka, czy coś widział.
Przy stoisku z różami pan Jurek pakował właśnie bukiet dla klientki.
– Przepraszamy, czy może pan nam powiedzieć, czy ktoś kręcił się koło ławki pani Teresy? – zapytał Michał.
– Widziałem tylko kota, który biegał za motylem – odparł pan Jurek z uśmiechem. – Ale kot nie nosi czapek, prawda?
Chłopcy parsknęli śmiechem, ale nie dali się zwieść żartom. Poszli dalej szukać śladów.
Rozdział 3: Podejrzany cień
Chłopcy wrócili na ławkę i zaczęli dokładnie oglądać teren. Kuba przykucnął i zauważył jeszcze jedną rzecz: na trawie leżał błyszczący guzik.
– To nie jest mój guzik – powiedział Michał pewnym głosem. – Ani twój.
– Może należy do tego, kto zabrał czapkę? – zastanowił się Kuba.
Nagle z ogrodowej alejki dobiegł ich śmiech. To była Zosia, koleżanka z klasy, która pomagała swojej babci na stoisku z bratkami. Na jej swetrze brakowało jednego guzika.
– Zosiu, zgubiłaś guzik! – zawołał Michał, podnosząc znalezisko.
– Ojej, rzeczywiście! – Zosia podbiegła do nich. – Dziękuję! Ale co wy tu robicie?
– Szukamy czapki pani Teresy. Widziałaś coś dziwnego? – zapytał Kuba.
– Chyba nie... – Zosia się zamyśliła. – Chociaż… przed chwilą widziałam Franka, tego chłopca, który sprzedaje balony, jak biegł z czymś czerwonym na głowie.
– Biegł w stronę fontanny – dodała po chwili.
– To nasz nowy trop! – zawołał Michał.
Rozdział 4: Balonowy trop
Chłopcy pobiegli w stronę fontanny, mijając kolorowe stoiska i tłum ludzi. Obok fontanny stał Franek, trzymając w rękach pęk balonów w kształcie zwierząt. Na jego głowie rzeczywiście była czerwona czapka… ale nie ta, której szukali.
– Cześć, Franek! – przywitał się Kuba. – Skąd masz tę czapkę?
Franek zdjął czapkę i spojrzał na nią zaskoczony. – Znalazłem ją na ławce przy kiosku. Myślałem, że ktoś zapomniał, więc założyłem, bo słońce mocno świeci.
– To czapka pani Teresy! – wyjaśnił Michał. – Szukamy jej. Możemy ją zwrócić?
Franek bez wahania oddał czapkę. – Ojej, nie wiedziałem, że to czyjaś szczęśliwa czapka! Przepraszam, nie chciałem sprawić kłopotu.
– Spokojnie, ważne, że czapka się znalazła – uspokoił go Kuba. – Dziękujemy za pomoc!
Chłopcy podziękowali Frankowi i ruszyli z powrotem przez zatłoczony targ, dzierżąc w rękach cenny przedmiot.
Rozdział 5: Zakończenie śledztwa
Przy stoisku pani Teresy chłopcy zatrzymali się na chwilę, by wszystko sobie wyjaśnić.
– Czapka leżała na ławce, Franek ją znalazł i założył, ale nie wiedział, że jest pani – podsumował Michał.
– Zosia pomogła nam, mówiąc, w którą stronę pobiegł Franek, a guzik był przypadkowy – dodał Kuba.
– Dzięki wam odzyskałam swoją szczęśliwą czapkę! – ucieszyła się pani Teresa, zakładając ją z powrotem na głowę. – Jesteście prawdziwymi detektywami.
– Każdy może coś zauważyć, jeśli dobrze patrzy i pyta – powiedział Kuba z dumą.
– I czasem warto mieć wątpliwości! – dodał Michał. – Bo nie wszystko jest takie, jak się wydaje na pierwszy rzut oka.
Pani Basia poczęstowała chłopców świeżymi goździkami, a oni wrócili do domu z uśmiechami na twarzach i poczuciem dobrze wykonanej roboty.
Tym razem zagadka została rozwiązana, a czapka wróciła do właścicielki. Ale kto wie, jaka przygoda czeka ich następnym razem?