Pierwszy raz z badmintonem
W zielonym parku mieszkała mała, wesoła wiewiórka o imieniu Tosia. Tosia lubiła biegać po trawie i skakać z drzewa na drzewo. Pewnego dnia zobaczyła na polanie coś nowego. To był kolorowy lotka i dwie rakietki do badmintona.
– Co to jest? – zapytała Tosia sama siebie.
Do Tosi podszedł jeżyk Franek. Franek był bardzo miły, ale czasem troszkę nieśmiały.
– To jest badminton! – powiedział Franek z uśmiechem. – Chcesz spróbować?
Tosia spojrzała na rakietkę. Była lekka i miała śmieszną siateczkę.
– Chcę, ale nie wiem, czy potrafię – szepnęła Tosia.
Franek podał jej rakietkę.
– Spróbujmy razem. Ja też jeszcze się uczę – zachęcił ją.
Tosia i Franek zaczęli odbijać lotkę. Raz Tosia trafiła, raz nie trafiła. Lotka czasem leciała wysoko, a czasem spadała na trawę. Tosia śmiała się, gdy lotka spadała jej na ogonek.
– To trudne! – powiedziała Tosia.
– Ale zabawne! – dodał Franek.
Tosia poczuła, że coraz lepiej radzi sobie z odbijaniem. Za każdym razem próbowała jeszcze raz.
Wielki mecz
Następnego dnia Tosia i Franek spotkali na polanie dużego, zwinnego królika Gucia. Gucio był znany z tego, że bardzo dobrze grał w badmintona.
– Może zagramy razem? – zaproponował Gucio.
Tosia poczuła, jak jej serduszko bije szybciej. Trochę się bała. Gucio był najlepszy w parku. Ale Franek uśmiechnął się do niej i powiedział:
– Jesteśmy drużyną! Damy radę!
Zaczęła się gra. Gucio odbijał lotkę bardzo szybko. Tosia goniła za nią, skakała, starała się trafić. Franek też biegał, pomagał Tosi.
Nagle Tosia nie trafiła w lotkę. Zmartwiła się i opuściła głowę.
– Tosiu, dasz radę! – zawołał Franek. – Spróbuj jeszcze raz!
Tosia wzięła głęboki oddech. Odbiła lotkę. Udało się! Lotka poleciała wysoko, a potem spadła prosto na pole Gucia.
– Brawo! – zawołał Gucio. – To było świetne!
Tosia poczuła się bardzo szczęśliwa. Cała trójka zaczęła grać razem, pomagając sobie i śmiejąc się.
Razem zawsze raźniej
Na koniec dnia Tosia powiedziała:
– Lubię grać w badmintona! Nawet jeśli czasem nie wychodzi, to fajnie próbować i bawić się z przyjaciółmi.
Franek i Gucio przytulili Tosię.
– Najważniejsze to grać razem i nie poddawać się! – powiedział Franek.
Tosia wiedziała, że sport to nie tylko wygrywanie, ale też wspólna zabawa. Dzięki badmintonowi znalazła nowych przyjaciół i nauczyła się, że warto próbować, nawet jeśli czasem coś nie wychodzi.
I od tego dnia Tosia, Franek i Gucio często grali razem na zielonej polanie. Zawsze wspierali się i nigdy się nie poddawali.