Rozdział 1: Tajemnicze zniknięcie w bibliotece
W ponury, deszczowy wtorek pan Leon, znany w miasteczku detektyw, siedział w swojej niewielkiej kuchni, popijając herbatę z malinami. Nagle zadzwonił telefon. Po drugiej stronie odezwała się pani Matylda, bibliotekarka:
– „Panie Leonie, proszę przyjść do biblioteki! Stało się coś dziwnego!”
Detektyw szybko założył płaszcz i wybiegł na ulicę, czując znajome mrowienie ciekawości.
Biblioteka była pusta, tylko pani Matylda krzątała się nerwowo przy ladzie.
– „Co się stało?” zapytał Leon.
– „Zaginął najstarszy egzemplarz naszej ulubionej książki – ‘Złote Opowieści'. Był na honorowym miejscu, a dziś rano nie ma po nim śladu. Wczoraj wieczorem widziałam go na półce!”
Leon rozejrzał się po pomieszczeniu. Na podłodze dostrzegł kilka błyszczących drobinek, jakby ktoś coś upuścił. W kącie leżał mały, żółty guzik.
Rozdział 2: Lista podejrzanych
– „Kto był tu wczoraj wieczorem?” zapytał detektyw, przyglądając się guzikowi.
Pani Matylda zamyśliła się.
– „Była pani Krysia, która codziennie czyta gazety. Potem przyszedł pan Julian, zawsze szuka książek przyrodniczych. I jeszcze Julek, młody harcerz. Ostatni wyszedł pan Julian, a potem zamknęłam bibliotekę.”
Leon zanotował wszystko w swoim notatniku. Poprosił panią Matyldę, by nikogo do biblioteki nie wpuszczała do czasu rozwiązania sprawy.
Po chwili detektyw spotkał panią Krysię przed sklepikiem spożywczym.
– „Czy mogę spytać, którą książkę pani wypożyczyła wczoraj?”
– „‘Atlas ptaków'! Ale nie zabierałam żadnej innej. Zresztą, do regału z ‘Złotymi Opowieściami' nawet nie podchodziłam, bo wysoko stoi.”
Pani Krysia nosiła granatowy płaszcz i nie miała żadnych żółtych guzików.
Rozdział 3: Nocne poszukiwania
Następnego dnia Leon spotkał Julka pod szkołą.
– „Cześć Julek, czy wczoraj byłeś w bibliotece?”
– „Tak, oddałem książki o podróżach i od razu poszedłem do domu. Nie widziałem żadnej dziwnej sytuacji. A dlaczego pan pyta?”
Leon tylko się uśmiechnął, nie zdradzając szczegółów śledztwa.
Wieczorem detektyw wrócił do biblioteki, by dokładniej obejrzeć regał. W kącie, pod półkami, znalazł maleńki odcisk błotnistego buta. Obok leżał drugi żółty guzik.
– „Dwa guziki, ale do kogo należą?” – mruknął Leon pod nosem.
Wtedy przypomniał sobie o panu Julianie, który zawsze chodził w żółtym płaszczu przeciwdeszczowym.
Rozdział 4: Alibi pod lupą
Nazajutrz pan Leon udał się do mieszkania pana Juliana.
– „Dzień dobry, co pana sprowadza?” – zapytał pan Julian, otwierając drzwi.
– „Czy może mi pan pokazać swój płaszcz?”
– „Oczywiście!”
Detektyw zauważył, że przy rękawie brakuje dwóch żółtych guzików.
– „Byłem wczoraj w bibliotece, ale tylko szukałem książek o motylach. Potem od razu poszedłem do domu. Nawet nie zauważyłem, że brakuje guzików. Musiałem je zgubić po drodze.”
Leon zanotował odpowiedź, ale coś w zachowaniu pana Juliana wydawało się nienaturalne.
Następnie odwiedził sklep spożywczy, gdzie sprzedawczyni, pani Zosia, opowiedziała:
– „Widziałam pana Juliana wczoraj wieczorem. Wyszedł z biblioteki, ale nie poszedł prosto do domu, tylko skręcił w stronę parku.”
Alibi pana Juliana zaczynało się sypać.
Rozdział 5: Rozmowy i odkrycia
Leon wrócił do biblioteki i ponownie obejrzał miejsce po zaginionej książce. Zauważył, że ktoś przesunął stojący obok kwiatek doniczkowy, jakby coś ukrywał.
– „Może książka nie została wyniesiona… Może ktoś ją schował?”
Detektyw poprosił panią Matyldę, by przyjrzała się roślinie. Okazało się, że pod doniczką leży zakurzona koperta z napisem: „Dla prawdziwego poszukiwacza”.
W środku była wskazówka – rysunek podłogi i strzałka prowadząca do starego schowka pod schodami.
Leon, podekscytowany, otworzył drzwiczki schowka. Tam, owinięta w gazetę, leżała „Złota Opowieść”!
W tym samym momencie do biblioteki wszedł pan Julian.
Rozdział 6: Prawda wychodzi na jaw
– „Panie Julianie, czy może pan wyjaśnić, dlaczego pański płaszcz zgubił dwa guziki w bibliotece? I dlaczego, zamiast iść do domu, poszedł pan do parku?”
Pan Julian westchnął ciężko.
– „Muszę się przyznać. Zobaczyłem, że książka jest trochę zniszczona. Chciałem ją naprawić, zanim ktoś zauważy. Schowałem ją pod schodami, a potem się przestraszyłem, że ktoś pomyśli, że ją ukradłem. Nie miałem odwagi przyznać się od razu...”
Leon uśmiechnął się łagodnie.
– „Najważniejsze, że książka się odnalazła. Ale proszę pamiętać, że zawsze warto mówić prawdę od razu. Ciekawość jest dobra, ale nie powinna prowadzić do ukrywania prawdy.”
Pani Matylda podziękowała detektywowi, a pan Julian obiecał naprawić wszystkie stare książki w bibliotece i nigdy więcej niczego nie ukrywać.
Pan Leon wrócił do domu, przekonany, że nawet najmniejszy guzik może prowadzić do wielkiej zagadki. I że w każdej sprawie liczy się odwaga, wytrwałość i... ciekawość.