Trwa ładowanie...
Opowieści małych detektywów 9-10 lat Czytanie 15 min.

Zagadka znikającej Złotej Nutki

Kuba, młody obserwator i notujący detektyw, bada zagadkę zniknięcia Złotej Nutki w domu kultury, łącząc okruszek, ślad błota i złotą nitkę, by odnaleźć prawdę.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Dziesięcioletni chłopiec o krótkich brązowych włosach i skupionej, łagodnej twarzy trzyma delikatnie złotą broszkę w kształcie nuty; nosi niebieską kurtkę i kratkowany notes w kieszeni, stoi przy ławce. Dziewczynka Maja, około 9 lat, z dwoma brązowymi kucykami, z ulgą i zdziwieniem otwiera dużą różową torbę do tańca, w której widać kawałek złotego materiału i broszkę; siedzi na tej samej ławce. Igor, około 10 lat, z rozczochranymi blond włosami, wstydliwy, z zaciśniętymi dłońmi, stoi nieco z tyłu przy tablicy ogłoszeń, z okruszkami na rękawie. Pani Mira, około pięćdziesiątki, z szarymi związanymi włosami i troskliwym uśmiechem, stoi przy zamkniętej szafce na puchary, trzyma kluczyk. Miejsce: jasny korytarz centrum kultury z beżową wykładziną, szklaną gablotą z pucharami, drewnianą ławką i plakatem „Przegląd muzyczny”; przy gablocie ślady błota i na ladzie mały pakunek ciastek. Sytuacja: emocjonalne odnalezienie złotej broszki w torbie do tańca — napięcie przemienia się w ulgę, postaci zbliżone, szczere gesty; widoczne detale: brązowe okruszki, błyszcząca złota nitka przy tkaninie, ciepły połysk metalu broszki. Styl: płaski, żywe kontrastowe kolory, proste czytelne formy i wyraźne ekspresje, sylwetki odpowiednie dla dzieci. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Zniknięcie z gabloty

Kuba miał dziewięć lat i lubił porządek. W kieszeni nosił mały notes w kratkę, w plecaku – ołówek, gumkę i linijkę, a w głowie – listy rzeczy do zrobienia. Kiedy inni szukali przygód w lesie, Kuba znajdował je… w codziennych sprawach.

Tego popołudnia poszedł z mamą do domu kultury. W holu pachniało farbami plakatowymi i herbatą z cytryną. Na ścianach wisiały afisze: „Warsztaty ceramiki”, „Teatrzyk dla dzieci”, „Klub szachowy”. Kuba lubił to miejsce, bo zawsze coś się działo i zawsze ktoś mówił: „O, cześć, Kuba!”.

Przy wejściu stała pani Mira, kierowniczka domu kultury. Kręciła w palcach smycz od identyfikatora jak śmigło.

– Kuba, dobrze, że jesteś! – powiedziała. – Mam kłopot. I to taki… błyszczący.

Zaprowadziła go do gabloty na korytarzu. W środku były nagrody z konkursów: puchar z piłki nożnej, medal z biegu, drewniana statuetka sowy. Ale pośrodku świeciła pusta przestrzeń, jak brakujący ząb w uśmiechu.

– Tu była Złota Nutka – szepnęła pani Mira. – Mały złoty znaczek w kształcie nuty. Symbol naszego przeglądu muzycznego. Dzieci czekają na finał, a ja… ja mam pustą gablotę!

Kuba przykucnął, obejrzał zamek.

– Był włam? – zapytał.

– Nie. Zamek nie jest uszkodzony. Gablota była zamknięta rano. A teraz… nie ma.

Kuba otworzył notes.

– Dobrze. Najpierw fakty. Kiedy ostatni raz ją widziano?

– Wczoraj wieczorem, po próbie chóru – odpowiedziała pani Mira. – Sprzątałam. Nutka była na miejscu.

Kuba spojrzał na szybę. W dolnym rogu zobaczył jasny ślad, jak po palcu w mące.

– Kto dziś podchodził do gabloty? – dopytał.

Pani Mira westchnęła.

– Rano przyszli ceramicy, potem biblioteczka miała spotkanie, a przed chwilą była grupa taneczna. Dużo ludzi. Ale… to dom kultury, tu zawsze dużo ludzi.

Kuba poczuł, że tajemnica jest miękka jak koc i pachnie przygodą.

– Dobrze – powiedział. – Zrobimy śledztwo. Tylko spokojnie. Żadnych oskarżeń. Szukamy wskazówek.

Pani Mira uśmiechnęła się niepewnie.

– Ty to mówisz tak, jakbyś miał odznakę.

– Nie mam odznaki – odparł Kuba. – Mam notes.

Rozdział 2: Trzy wskazówki i jeden okruszek

Kuba zaczął od oględzin miejsca. Szyba była czysta, zamek cały, ale na dole leżał malutki okruszek czegoś brązowego.

– Ciasteczko? – mruknął Kuba.

Pani Mira nachyliła się.

– U nas dzisiaj w kawiarence były pierniczki… Ale kto by jadł pierniczek przy gablocie?

Kuba odłożył okruszek do koperty zrobionej z kartki (zagiął rogi starannie, jakby składał samolot, tylko bez latania).

– Wskazówka numer jeden: okruszek – zanotował.

Potem zauważył coś jeszcze. Na podłodze, tuż obok gabloty, widać było delikatny ślad błota, jak mała łapka.

– Ktoś wszedł z dworu – powiedział.

– Dziś padało – przypomniała pani Mira. – Ale wszyscy wchodzą z dworu.

– Tak, tylko nie wszyscy stają przy gablocie – odparł Kuba. – Wskazówka numer dwa: błoto.

Trzecia wskazówka była najdziwniejsza. Z boku gabloty, na ścianie, tkwił złoty drobiazg. Nie nutka – to była… złota nitka. Cieniutka, lśniąca.

Kuba przyjrzał się z bliska.

– To wygląda jak ozdobna nitka do kostiumów – powiedział.

– Grupa taneczna ma dzisiaj stroje z cekinami – mruknęła pani Mira.

Kuba zamknął notes i spojrzał w korytarz, jakby korytarz był mapą.

– Teraz rozmowy – stwierdził. – Ale krótkie. I uprzejme.

Najpierw poszli do sali plastycznej, gdzie pani Ela uczyła ceramiki. Na stole stały gliniane miski, a w powietrzu unosił się zapach mokrej ziemi.

– Pani Elu, czy dziś rano była pani przy gablocie? – zapytał Kuba.

Pani Ela wytarła ręce w fartuch.

– Przechodziłam obok. Dzieci lubią patrzeć na puchary. Ale nikt nic nie otwierał. Poza tym ja mam klucze tylko do pracowni.

Kuba zanotował: „Ceramika: tylko przejście”.

Potem zajrzeli do biblioteczki. Pan Bartek układał książki w równy stos.

– Panie Bartku, widział pan kogoś przy gablocie? – zapytał Kuba.

Pan Bartek poprawił okulary.

– Widziałem Maję z grupy tańca. Stała i patrzyła na gablotę. Ale to normalne. Maja zawsze ogląda nagrody, mówi, że błyszczą jak sceniczne światła.

Kuba zanotował: „Maja widziana przy gablocie”.

Na końcu weszli do sali tanecznej. Muzyka właśnie ucichła, a dzieci piły wodę i śmiały się, bo ktoś pomylił krok i prawie wylądował na macie jak naleśnik.

Instruktorka, pani Jagoda, podeszła.

– O, Kuba! Co cię sprowadza? – spytała.

Kuba mówił spokojnie:

– Z gabloty zniknęła Złota Nutka. Szukamy jej. Czy ktoś z was był dziś przy gablocie?

Dzieci spojrzały po sobie. Maja, dziewczynka z kucykami, podniosła rękę.

– Ja byłam – powiedziała. – Patrzyłam. Ale nie dotykałam. Serio.

Kuba nie skrzywił się ani trochę. Tylko zapytał:

– Miałaś dziś na sobie coś złotego? Nitkę? Cekiny?

Maja pokazała swój rękaw. Rzeczywiście, przy mankiecie wystawała złota nitka.

– Czasem się pruło – wyjaśniła.

Kuba dodał kolejną notatkę: „Złota nitka pasuje do stroju Mai”.

Pani Jagoda westchnęła.

– Kuba, to dzieci. Nikt tu nic nie kradnie.

– Nie mówimy „kradnie” – poprawił Kuba. – Mówimy „zniknęło”. Najpierw znajdźmy. Potem zrozumiemy.

Rozdział 3: Logika, czyli jak myśli Kuba

Kuba usiadł na ławce w holu. Poprosił panią Mirę o chwilę ciszy. Ta usiadła obok, trzymając kubek herbaty jak coś bardzo cennego.

– Zróbmy porządek – powiedział Kuba. – Mamy trzy wskazówki: okruszek pierniczka, błoto i złota nitka. Teraz pytanie do ciebie, czytelniku: jak to połączyć?

Kuba mówił dalej, jakby prowadził małą lekcję detektywistyczną.

– Okruszek sugeruje, że ktoś jadł. Błoto sugeruje, że ktoś przyszedł z dworu i stanął przy gablocie. Złota nitka sugeruje stroje taneczne. Ale jedna osoba może zostawić dwie wskazówki, a inna trzecią. Albo wszystkie trzy należą do jednej historii, ale niekoniecznie do jednej osoby.

Pani Mira zmarszczyła brwi.

– Czyli… to może być zbieg okoliczności?

– Może – zgodził się Kuba. – Ale zbieg okoliczności też ma ślady. Trzeba je ułożyć jak puzzle.

Kuba wstał i przeszedł w stronę kawiarenki. Tam na ladzie stał talerz z pierniczkami, a obok kartka: „Dla wolontariuszy. Proszę brać po jednym”.

Za ladą krzątała się pani Basia.

– Pani Basiu, kto dziś brał pierniczki? – zapytał Kuba.

– Och, prawie wszyscy – odpowiedziała. – Ale jeden wziął dwa. Mały łobuziak.

Kuba nie lubił słowa „łobuziak”, bo brzmiało jak odkurzacz. Zapytał spokojnie:

– Kto?

– Igor z chóru. Powiedział, że jeden dla siostry. I pobiegł.

Kuba zanotował: „Igor – dwa pierniczki”.

Teraz Kuba wrócił do gabloty i spojrzał na jej podstawę. Zauważył coś jeszcze: na metalowej ramce była rysa, jakby ktoś zahaczył czymś twardym.

– Pani Miro, czym otwieracie gablotę? – zapytał.

– Kluczem – odpowiedziała. – Mam go ja i pan konserwator, pan Roman.

– A gdzie jest pan Roman?

– W magazynie. Naprawia krzesła.

W magazynie pachniało drewnem i klejem. Pan Roman, wysoki i spokojny, trzymał w ręku śrubokręt.

– Panie Romanie, czy dziś otwierał pan gablotę? – zapytał Kuba.

– Nie. Po co? – zdziwił się pan Roman. – Ale rano przenosiłem stojak na plakaty obok gabloty. Może zahaczyłem? Przepraszam, jeśli porysowałem.

Kuba kiwnął głową. Rysa mogła być przypadkowa. Ale coś mu nie pasowało.

– Czy ktoś mógł wziąć klucz? – zapytał.

Pan Roman pokręcił głową.

– Klucz wisi w biurze pani Miry, na haczyku. Każdy by widział, gdyby ktoś go brał.

Kuba wrócił do holu i spojrzał na drzwi do biura. Były uchylone.

– Pani Miro… czy biuro było dziś zamknięte? – zapytał.

Pani Mira zawahała się.

– Rano… chyba nie. Biegałam z papierami.

Kuba odetchnął.

– Czytelniku – powiedział cicho, jakby zdradzał sekret – jeśli klucz był dostępny, to Nutka mogła „wyjść na spacer”, nawet bez włamania.

Tylko kto ją wziął i dlaczego?

Rozdział 4: Trop prowadzi na scenę

Kuba wrócił do sali tanecznej. Dzieci już ćwiczyły układ z wstążkami. Złote nitki migały jak małe błyskawice.

Kuba poprosił panią Jagodę o minutę.

– Czy ktoś z was dziś był w biurze pani Miry? – zapytał grupę.

Cisza zrobiła się gęsta jak kisiel.

Wtedy odezwał się chłopiec z chóru, Igor. Stał przy drzwiach, bo przyszedł po siostrę z tańca.

– Ja byłem – powiedział szybko. – Ale tylko na chwilę. Pani Mira mówiła, żebym zaniósł plakat do sali muzycznej. Plakat był w biurze.

Kuba spojrzał na Igora.

– Widziałeś klucz? – zapytał.

Igor zrobił wielkie oczy.

– Wisiał. Taki… zwykły. Nie brałem.

Kuba nie oskarżał. Zadał inne pytanie:

– A gdzie zaniosłeś plakat?

– Do sali muzycznej. A potem… poszedłem do kawiarenki. Wziąłem pierniczki. Jeden… i drugi… – Igor spuścił głowę. – Mama mówi, że „po jednym” to znaczy po jednym.

Kuba uśmiechnął się lekko.

– Dobrze, że to wiesz. A teraz powiedz: czy po drodze byłeś przy gablocie?

Igor kiwnął głową.

– Zatrzymałem się, bo lubię tę nutkę. Jest fajna. Jakby mówiła: „ding!”. Ale była zamknięta. Nie dotykałem. Tylko… potknąłem się, bo but mi się ślizgał. Może zostawiłem błoto.

To pasowało do śladu. Ale nie tłumaczyło zniknięcia.

Kuba poprosił, żeby Igor pokazał buty. Podeszwy były mokre.

– Okej – powiedział Kuba. – Błoto może być od ciebie. A okruszek może być od ciebie. Zostaje nitka.

Kuba podszedł do Mai.

– Maju, czy możesz mi pokazać swoją torbę na strój? – zapytał.

Maja podała torbę, trochę zdziwiona. Kuba nie grzebał. Poprosił:

– Otwórz i pokaż sama.

Maja rozsunęła zamek. W środku były baletki, butelka wody, gumki do włosów… i coś złotego mignęło spod ręcznika.

Maja zamarła.

– To… to nie moje – wyszeptała.

Wyjęła przedmiot. To była Złota Nutka.

W sali zrobiło się: „Oooo!”. Ktoś nawet kichnął z emocji, a wtedy wszyscy się zaśmiali, bo kichnięcie brzmiało jak trąbka.

Maja była bliska płaczu.

– Ja jej nie brałam! – powiedziała szybko. – Przysięgam! Ja tylko… rano szukałam w biurze zszywacza, bo mój numer startowy się odkleił. Pani Mira pozwoliła mi wejść, bo była obok. A potem poszłam na próbę. Torbę zostawiłam w korytarzu.

Kuba podniósł palec.

– To ważne. Torba była w korytarzu, niedaleko gabloty?

Maja kiwnęła głową.

– Tak. Na ławce. I każdy przechodził.

Kuba spojrzał na Nutkę. Była czysta, ale na jej brzegu widać było… bardzo mały ślad lukru.

– Czytelniku – powiedział Kuba – jeśli Nutka ma lukier, a ktoś miał pierniczki… to co to może znaczyć?

Kuba odwrócił się do Igora.

– Igorze, czy przypadkiem nie niosłeś pierniczka dla siostry… i plakatu… i nie potrąciłeś torby Mai?

Igor zbladł.

– Ja… ja biegłem. Bo spóźniałem się. I torba spadła z ławki. Podniosłem ją i położyłem z powrotem. I… miałem pierniczka w ręce. Może… okruszki…

– A Nutka? – zapytała pani Jagoda.

Igor wciągnął powietrze jak odkurzacz (tym razem odkurzacz był winny).

– Widziałem klucz w biurze. Pomyślałem… że zrobię niespodziankę. Że schowam Nutkę na chwilę, żeby wszyscy potem: „wow!”. Chciałem być… jak magik. Wziąłem ją, bo była lekka. A potem usłyszałem kroki i spanikowałem. Nie wiedziałem, gdzie schować. Torba Mai leżała otwarta, bo wypadł jej ręcznik. Wsunąłem Nutkę i uciekłem.

Maja otworzyła usta.

– Czyli… miałam ją w torbie i nawet nie wiedziałam?

Igor przytaknął, prawie płacząc.

– Przepraszam. To było głupie. Ja nie chciałem, żeby ktoś miał kłopoty.

Kuba spojrzał na panią Mirę.

– To nie była kradzież. To była zła niespodzianka. Ale trzeba to naprawić – powiedział.

Rozdział 5: Naprawa, przeprosiny i tarta

Pani Mira wzięła głęboki oddech. Nie krzyczała. To było jak ciepły koc, który przykrywa nerwy.

– Igorze – powiedziała spokojnie – dziękuję, że powiedziałeś prawdę. Ale wiesz, co się dzieje, gdy ktoś robi takie „magiczne” rzeczy bez pytania?

Igor pociągnął nosem.

– Ludzie się martwią… i ktoś może zostać niesłusznie podejrzany.

– Dokładnie – odpowiedziała pani Mira. – Teraz zrobimy dwie rzeczy. Po pierwsze: oddamy Nutkę do gabloty. Po drugie: przeprosisz Maję i cały zespół.

Igor odwrócił się do Mai.

– Przepraszam, Maju. I wszystkich. Ja… ja chciałem, żeby było śmiesznie, a zrobiłem strasznie.

Maja popatrzyła na niego chwilę, a potem powiedziała:

– Dziękuję, że się przyznałeś. Następnym razem, jak chcesz być magikiem, to znikaj… z talerza brokuły, a nie nagrody.

Ktoś parsknął śmiechem. Igor też się uśmiechnął, choć policzki miał czerwone.

Kuba razem z panią Mirą odnieśli Nutkę do gabloty. Pani Mira zamknęła ją na klucz i tym razem schowała klucz do kieszeni.

– I co, detektywie? – zapytała, kiedy wracali korytarzem.

Kuba wzruszył ramionami.

– Wskazówki były jak ścieżka z okruszków. Trzeba było tylko iść powoli i nie kopać po drodze.

Wieczorem w domu kultury odbył się mały finał przeglądu. Dzieci śpiewały, tańczyły, a Złota Nutka błyszczała w gablocie, jakby mrugała okiem: „Tym razem zostaję”.

Po występach pani Basia z kawiarenki przywiozła na wózku wielką tartę z jabłkami. Pachniała cynamonem tak mocno, że nawet pan Roman przestał na chwilę myśleć o krzesłach.

– Za współpracę! – ogłosiła pani Mira. – Za to, że umiemy rozmawiać, przepraszać i pomagać.

Usiedli przy stołach: Maja obok Igora, pani Jagoda obok pana Bartka, Kuba obok pani Miry. Każdy dostał kawałek. Kuba podzielił swój na pół i podał mamie.

– Detektyw też musi dzielić się dowodami? – zapytała mama z uśmiechem.

– To nie dowód – odparł Kuba. – To tarta. A tarta najlepiej smakuje, gdy jest wspólna.

Igor podniósł swój widelec.

– Kuba, dzięki. Gdyby nie ty, wszyscy by myśleli, że Maja coś zrobiła.

Kuba pokręcił głową.

– To dzięki wam, bo mówiliście prawdę. Ja tylko układałem wskazówki.

Maja dodała:

– I następnym razem, jak ktoś chce robić niespodzianki, to niech zrobi… dodatkowy kawałek tarty.

Wszyscy się roześmiali, a dom kultury znów był po prostu domem kultury: miejscem, gdzie przygody zdarzają się nawet w korytarzu, jeśli ma się otwarte oczy, spokojną głowę i przyjaciół, którzy pomagają dojść do końca zagadki.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Gabloty
Szklana lub przezroczysta skrzynka na ścianie, gdzie wystawia się nagrody i pamiątki.
Gablota
Szklana lub przezroczysta skrzynka na ścianie, gdzie pokazuje się przedmioty i nagrody.
Kierowniczka
Osoba, która zarządza miejscem, pilnuje porządku i podejmuje decyzje.
Statuetka
Mała figurka podarowana jako nagroda za dobre osiągnięcie lub konkurs.
Przeglądu muzycznego
Wydarzenie, na którym prezentują się zespoły i soliści, ocenia się występy.
Konserwator
Osoba, która naprawia i dba o budynki oraz sprzęty w domu kultury.
Wolontariuszy
Ludzie, którzy pomagają innym bez płacenia, robią różne prace dobrowolnie.
Zszywacza
Narzędzie lub urządzenie do łączenia papieru lub materiałów za pomocą zszywek.
Mankiecie
Część ubrania przy nadgarstku, która obramowuje rękaw koszuli albo bluzy.
Detektywie
Osoba szukająca śladów i rozwiązująca zagadki, zwykle bada sprawy.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści małych detektywów dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.