Trwa ładowanie...
Opowieści małych detektywów 9-10 lat Czytanie 8 min.

Zaginiona zakładka i tajemnica tramwajowego dzwonka

W biblioteczna zakładka znika, a detektyw Brunek wraz z Wiewiórką Werą i mieszkańcami Leśnogrodu śledzą srebrne ślady, tramwajowe dzwonki i cukierkowe tropy, by odkryć, co się naprawdę stało.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Główny bohater: krępawy mały brązowy miś (rodzaj realistycznego pluszaka), skupiony i życzliwy, błyszczące czarne okrągłe oczy, zaokrąglony pyszczek, futro o teksturze podartego brązowego papieru, trzyma srebrną okrągłą lupę w prawej łapce i pochyla głowę, by obejrzeć czerwony dzwoneczek na drewnianym blacie. Postać 1: mała ruda wiewiórka z różowymi policzkami, podekscytowana i odczuwająca ulgę, puszysty prążkowany ogon z papieru, stoi po lewej, ręce przy piersi, wzrok utkwiony w zakładkę (czerwona z złotym liściem). Postać 2: nieśmiały szary kret, zawstydzony, półprzymknięte oczy, lepkie ślady karmelu na łapkach, stoi za ladą sklepu z cukierkami, pochyloną głową, trzyma mały srebrny model tramwaju. Miejsce: wnętrze sklepu z cukierkami i przyległej biblioteki, jasny drewniany stół, półki z kolorowymi okładkami książek, szklane słoje z przezroczystymi cukierkami, ciepłe światło przez małe kratkowe okno, miękka kafelkowa podłoga. Sytuacja: spotkanie i pojednanie — miś bada odnaleziony dzwoneczek, wiewiórka odetchnęła z ulgą, kret nieśmiało przyznaje się do winy, łagodna naprawcza atmosfera, wyraźne kompozycje z papieru, ciepłe kontrastowe kolory, widoczne faktury papieru i kleju, czytelne mimiki i emocje. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Zniknięcie w kąciku bibliotecznym

W Leśnogrodzie było spokojnie jak w słoiku miodu. Aż do popołudnia, gdy w bibliotece „Pod Szeleszczącą Kartką” rozległ się pisk.

„Moja zakładka! Zniknęła!” – zawołała Wiewiórka Wera, machając łapkami tak szybko, że prawie zrobiła wiatr.

Zakładka była wyjątkowa: czerwona, z złotym listkiem i maleńkim dzwoneczkiem, który cichutko brzęczał, kiedy się przewracało strony.

Między regałami stał Brunek – nieduży, brązowy niedźwiedź z nosem do tropienia i oczami, które widziały nawet okruszek ciastka na ciemnym dywanie. Wszyscy mówili na niego Detektyw Brunek, choć on wolał: „Brunek, co lubi porządek”.

„Spokojnie, Wero” – mruknął łagodnie. – „Opowiedz wszystko od początku. Bez skakania jak po gałęziach.”

Wera wzięła wdech. „Czytałam przy oknie. Zakładkę wsunęłam w książkę. Potem… poszłam po wodę. Wróciłam, a zakładki nie ma. I dzwoneczek też nie dzwoni!”

Brunek spojrzał na stół. Książka leżała otwarta, obok stał kubek z wodą, a na podłodze błyszczał… srebrny pyłek.

„Kto był blisko?” – zapytał.

„Kret Klemens sprawdzał mapy, Jeż Julek oddawał książki, a Pani Sowa… znaczy Sowa Sabina… układała katalog. Wera ściszyła głos. „I jeszcze przejeżdżał tramwaj za oknem. Zadzwonił dokładnie, kiedy wróciłam.”

Brunek uniósł brwi. „Tramwaj? To ciekawy dźwięk jak na bibliotekę.”

Podniósł srebrny pyłek na łapkę. Pachniał… jak metal i słodkie cukierki.

„Dobrze” – powiedział. – „Zrobimy dochodzenie. A ty, czytelniku, pomóż mi: zapamiętaj trzy rzeczy – dzwoneczek, srebrny pyłek i dźwięk tramwaju.”

Rozdział 2: Trop prowadzi na przystanek

Brunek przeszedł między półkami wolno, jakby liczył kroki. Lubił, gdy wszystko ma swoje miejsce: książki w rzędach, kredki w pudełku, a tajemnice… w notatniku.

Najpierw zajrzał pod stół. Znalazł tylko okruszek herbatnika.

„To nie jest dowód” – mruknął. – „To jest przekąska, która uciekła.”

Potem podszedł do Jeża Julka. Kolce Julka drżały z przejęcia.

„Julek, oddawałeś książki. Widziałeś zakładkę?”

„Nie!” – Julek aż podskoczył. – „Ja tylko… kichnąłem. Od kurzu. I… i widziałem błysk, jakby coś metalowego.”

„Błysk?” – Brunek zanotował. – „Gdzie?”

„Przy oknie. Ale zaraz potem zadzwonił tramwaj i zrobiło się głośno.”

Brunek podszedł do okna. Na parapecie leżał kolejny srebrny pyłek. A na ramie okna – cienka, czerwona nitka.

„Zakładka była czerwona” – szepnął. – „A nitka nie rośnie na drzewach.”

Wera przybiegła. „Czy to znaczy, że… ktoś ją wyniósł?”

„Jeszcze nie oskarżamy” – powiedział Brunek stanowczo. – „Najpierw myślimy.”

Wtedy spod regału wysunęła się łapka Kreta Klemensa, a potem cały Kret, cały w papierowych mapach.

„Ja nic nie wiem!” – burknął. – „Tylko szukałem drogi do… eee… sklepu z cukierkami.”

Brunek udawał, że nie słyszy tego „eee”. Spojrzał na mapy. Jedna była pognieciona i miała narysowaną linię… dokładnie wzdłuż torów tramwajowych.

„Ciekawe” – powiedział Brunek. – „Wybieramy się na przystanek.

Wyszli przed bibliotekę. Torowisko błyszczało, a na słupku przystanku wisiał rozkład jazdy. Tramwaj nadjechał, dzwoniąc wesoło: dzyń-dzyń!

„Wsiadamy” – oznajmił Brunek. – „Czytelniku, pomyśl: jeśli zakładka ma dzwoneczek, to gdzie mogłaby zadzwonić w tramwaju?”

Rozdział 3: Tajemnica między siedzeniami

W tramwaju było ciepło i pachniało drewnem oraz… karmelkami. Konduktor, Bocian Bolek, stał przy drzwiach w czapce z daszkiem.

„Bileciki do kontroli!” – zawołał, uśmiechając się dziobem. – „O! Detektyw Brunek. Co dziś porządkujesz?”

„Zniknięcie zakładki” – odparł Brunek. – „Czy ktoś zgłaszał zgubę?”

Bocian Bolek pokręcił głową. „Nie, ale znalazłem rano srebrne brokatowe coś na podłodze. Myślałem, że to z jakiegoś przedstawienia.”

Brunek przykucnął i zajrzał pod siedzenia. W rowku przy kółku wózka (ktoś musiał tu wjechać z wózkiem na zakupy) leżało coś czerwonego. Brunek wyciągnął łapą… i dzwoneczek cichutko brzdęknął.

„Mamy!” – szepnęła Wera, aż jej ogon zadrżał z radości.

Ale Brunek nie oddał zakładki od razu. Obejrzał ją dokładnie. Była lekko przyklejona lepką plamką, a na plamce błyszczał srebrny pyłek.

„To nie jest zwykła zguba” – powiedział. – „To jest zguba z historią.”

Wera zmarszczyła nos. „Z historią?”

„Tak. Ktoś ją wziął lub podniósł, a potem… musiała tu trafić.” Brunek podrapał się po uchu. „Kto dzisiaj jechał tramwajem z biblioteki?”

Bocian Bolek zastukał dziobem o kasownik, jakby myślał. „Widziałem Kreta Klemensa. Wysiadł dwa przystanki dalej, przy sklepie z cukierkami. I coś mu szeleściło w kieszeni.”

Wera aż zapiszczała: „To on!”

Brunek uniósł łapę. „Spokojnie. Czytelniku, teraz twoja kolej: zakładka była przyklejona. Czym? I dlaczego pachnie karmelkami? Co to może znaczyć?”

Rozdział 4: Cukierkowy ślad i szczera prawda

Tramwaj zahamował miękko. Wysiedli przy sklepie „Słodka Szyszka”. W środku półki uginały się od karmelków, landrynek i lizaków. A za ladą stał… Kret Klemens, czerwony ze wstydu jak dojrzała jarzębina.

„Brunek…” – wyjąkał. – „Ja… ja nie chciałem!”

Brunek położył zakładkę na ladzie. Dzwoneczek zabrzęczał cicho, jakby też słuchał.

„Opowiedz” – powiedział niedźwiedź spokojnie. – „Szczerze. Prawda jest jak latarka: nie gryzie, tylko świeci.”

Klemens spojrzał na swoje łapki. Były lekko lepkie. „W bibliotece znalazłem zakładkę na podłodze. Przysięgam! Wera poszła po wodę, a ja… ja ją zobaczyłem. Chciałem oddać, ale…”

„Ale?” – Wera zmrużyła oczy.

„Ale pomyślałem, że ten dzwoneczek byłby świetny do mojego… projektu.” Klemens wyjął zza lady małą papierową makietę tramwaju, obklejoną srebrnym brokatem. „Robię konkurs: ‘Najładniejszy tramwaj Leśnogrodu'. Chciałem na chwilę pożyczyć dzwoneczek, tylko na zdjęcie. Wziąłem zakładkę, wsadziłem do kieszeni, a potem w tramwaju przykleiła się do karmelka. Wypadła pod siedzenie. I… przestraszyłem się. Nie powiedziałem.”

Wera patrzyła na zakładkę, potem na Kreta. W jej oczach było i złość, i ulga.

Brunek westchnął. „Widzisz, Klemensie? Kiedy się nie mówi prawdy, robi się bałagan większy niż w szufladzie z szyszkami.”

Klemens skinął głową. „Przepraszam, Wero. Oddam. I… obiecuję: już nigdy nic nie wezmę bez pytania.”

Wera wzięła zakładkę, a dzwoneczek zadzwonił radośnie. „Przyjmuję przeprosiny. Ale następnym razem powiedz od razu. Bo ja przez to myślałam, że ktoś mi nie ufa.”

„I ja przez to myślałem, że jestem złodziejem” – jęknął Klemens. – „A ja tylko… głupi.”

„Nie głupi” – poprawił go Brunek. – „Tylko przestraszony. A strach lubi ciszę. Prawda lubi głos.”

Rozdział 5: Porządek wraca, a dzwonek dzwoni

Następnego dnia w bibliotece pachniało papierem i spokojem. Wera siedziała przy oknie, a zakładka znów mieszkała tam, gdzie jej miejsce – między stronami.

Kret Klemens przyszedł z pudełkiem karmelków i makietą tramwaju.

„To dla ciebie, Wero” – powiedział. – „Karmelki są… bez klejenia. I czy mogę… prosić o pomoc? Chcę zrobić dzwoneczek do makiety, ale z papieru, nie z cudzej zakładki.”

Wera uśmiechnęła się. „Pewnie. Zrobimy taki, że będzie dzwonił w wyobraźni.”

Brunek obserwował ich zza regału. Poczuł, jak coś w środku układa się równo, jak książki po alfabecie.

Sowa Sabina podeszła cicho. „Dobra robota, Brunek. I nikt nie został sam z problemem.”

Brunek mruknął zadowolony. „Bo w Leśnogrodzie porządek to nie tylko rzeczy na półkach. To też słowa między przyjaciółmi.”

Za oknem przejechał tramwaj i zadzwonił: dzyń-dzyń! Wera odpowiedziała cichutkim brzdękiem zakładki, jakby mówiła: „Zaufanie wróciło na swoje miejsce.”

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Srebrny pyłek
Bardzo drobne, błyszczące cząsteczki, jak kurz o srebrnym kolorze.
Parapecie
Płaska część pod oknem, na której można coś postawić.
Kasownik
Maszyna w tramwaju, która stempluje bilet, żeby był ważny.
Konduktor
Osoba w pojeździe, która sprawdza bilety i pomaga pasażerom.
Pognieciona
Zgnieciona lub pofałdowana, gdy coś straciło gładką powierzchnię.
Makietę
Mały model budynku lub pojazdu z papieru lub innych materiałów.
Porządek
Gdy rzeczy są ułożone ładnie i każdy wie, gdzie co jest.
Katalog
Lista lub spis książek, rzeczy lub przedmiotów w porządku.
Przystanek
Miejsce, gdzie tramwaj lub autobus zatrzymuje się, by wsiadali ludzie.
Zakładka
Pasek papieru lub materiału, który wkłada się między strony książki.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści małych detektywów dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.