Dziś w domu pachniało kakao i naleśnikami. Hania miała trzy lata i bardzo ważną minę. To był Dzień Taty. Hania aż podskakiwała w skarpetkach.
„Mamo, ja zrobię list!” powiedziała i pokazała mały język z wysiłku.
Mama dała jej kartkę i gruby, niebieski pisak. Hania usiadła przy stole. Obok usiadł miś Franek, żeby „pilnował liter”. Franek patrzył tak poważnie, jakby umiał czytać.
„Co napiszemy?” spytała mama cicho.
„Napiszemy: KOCHAM CIĘ, TATO” powiedziała Hania. Potem zrobiła serduszko. Serduszko wyszło trochę jak ziemniaczek. Hania parsknęła śmiechem. „Ziemniaczkowe serce!”
Mama szepnęła: „A może pięć podziękowań? Pięć to dużo jak dla małej rączki”.
Hania kiwnęła głową i zaczęła dyktować, a mama pomagała z literkami.
Hania mówiła głośno, żeby serce też słyszało:
„Dziękuję, Tato, że mnie nosisz wysoko. Wtedy jestem jak chmurka.”
Hania dorysowała chmurkę i małą Hanię, co ma nogi jak patyczki.
„Dziękuję, Tato, za śmieszne miny. Twoje policzki robią: puf!” I Hania zrobiła „puf” tak mocno, że jej włosy podskoczyły.
„Dziękuję, Tato, że czytasz mi książki. Nawet tę o kaczce, sto razy.” Hania policzyła palce. „Sto to dużo.”
„Dziękuję, Tato, za wspólne gotowanie. Mieszamy i mieszamy, a mąka lata jak śnieg.” Hania kichnęła na niby: „A psik!”
„Dziękuję, Tato, że dajesz mi buziaka na dobranoc. Wtedy sen jest miękki.” Hania przytuliła misia Franka, żeby sen był jeszcze bardziej miękki.
Potem Hania dodała mały wierszyk, bardzo krótki:
„Tato, Ty jesteś mój plusk w kałuży,
mój śmiech w brzuchu,
mój ciepły sweter.”
Gdy tata wrócił do domu, Hania pobiegła jak mały bączek.
„Tato! To dla ciebie!” zawołała.
Tata usiadł na dywanie. Czytał powoli, a jego oczy zrobiły się mokre jak po deszczu, ale uśmiech miał słoneczny.
„Haniu… to najpiękniejsze słowa” powiedział.
Hania dotknęła jego policzka. „Nie płacz, Tato. To takie… miłe.”
„To ja płaczę z radości” odpowiedział tata i przytulił ją mocno. „Dziękuję za twoje ziemniaczkowe serce.”
Wieczorem jedli naleśniki. Tata zrobił minę „puf” jeszcze raz, Hania wybuchła śmiechem, a list leżał na półce jak mały skarb. W domu było cicho, ciepło i bardzo, bardzo dobrze.