Pewnego dnia w małym miasteczku mieszkał doktor Marek. Był bardzo miły i zawsze uśmiechnięty.
„Cześć, Mały!” – powiedział do swojego synka, Jasia, który bawił się w ogrodzie.
„Cześć, Tato! Co robisz?” – zapytał Jaś, biegając w kółko.
„Idę do pracy, muszę pomagać dzieciom, które są chore” – odpowiedział doktor Marek.
„Jak pomagasz?” – ciekawie zapytał Jaś.
„Daję leki, a czasem robię zastrzyki” – wytłumaczył tata.
„Zastrzyki? A to nie boli?” – zapytał Jaś, trochę przestraszony.
„Trochę, ale to szybko mija! A potem czujesz się lepiej!” – odpowiedział doktor Marek, śmiejąc się.
Jaś zamyślił się. „A co jeszcze robisz?”
„Słucham serca, mierzę gorączkę i rozmawiam z dziećmi. Tak dowiaduję się, co je boli” – powiedział tata, wciągając nos w stetoskop.
„Chciałbym być doktorem jak ty!” – zawołał Jaś radośnie.
„Możesz! Musisz tylko się uczyć i być odważny” – zapewnił go tata.
„Dobrze, zacznę dzisiaj!” – powiedział Jaś, a jego oczy się zaświeciły.
„A wiesz co? Możemy razem bawić się w lekarza!” – zaproponował doktor Marek.
„Super!” – krzyknął Jaś.
I tak tata i synek zaczęli zabawę. Marek był lekarzem, a Jaś pacjentem. „Jak się czujesz, Mały?” – pytał tata.
„Boli mnie brzuszek!” – odpowiedział Jaś, trzymając się za brzuch.
„Daj mi posłuchać!” – powiedział doktor Marek, biorąc swój stetoskop.
Wszyscy się śmiali. I tak spędzili wspaniały dzień.