Pewnego dnia, w małym miasteczku, mieszkał sobie lekarz o imieniu Pan Wojtek. Pan Wojtek miał białą koszulę i duży, kolorowy stetoskop. "Cześć, przyjaciele!" - mówił z uśmiechem, kiedy wchodził do swojego gabinetu. Toc-toc, puk, puk! - ktoś zapukał do drzwi.
To była mała Zosia, która przyszła z mamą. "Dzień dobry, panie doktorze" - powiedziała Zosia. "Dzień dobry, Zosiu" - odpowiedział Pan Wojtek. "Czym mogę pomóc?" Zosia pokazała swoją nóżkę. "Oj, boli mnie tutaj" - powiedziała.
Pan Wojtek delikatnie obejrzał nóżkę Zosi. "Plasterek i będzie lepiej" - rzekł. Hop, hop! - przykleił plasterek. Zosia się uśmiechnęła. "Dziękuję, panie doktorze" - powiedziała. Mama Zosi również była zadowolona. "Dziękujemy za pomoc" - dodała.
Potem przyszła kolej na małego Jasia. Jasio miał katar. Pan Wojtek dał mu chusteczkę. "Apsik!" - kichnął Jasio. "Nic się nie martw, Jasiu, to tylko mały katar" - powiedział lekarz. "Dużo picia i odpoczynek pomogą" - dodał z uśmiechem.
Wszyscy czuli się lepiej po wizycie u Pana Wojtka. "Dziękujemy!" - mówili dzieci i ich rodzice. Pan Wojtek pomachał im na pożegnanie. "Dbajcie o siebie!" - wołał radośnie.
Na koniec dnia Pan Wojtek zamknął swój gabinet i spojrzał na zachodzące słońce.
Zawsze warto pomagać innym, bo to przynosi radość.