W małym lesie mieszkał mały lisek o imieniu Franek. Franek miał miękkie futerko i puszysty ogon. Ale wieczorami, gdy słońce zachodziło, Franek się bał. W jego małej norze było ciemno.
"Pssst, Franek!" zawołał nagle głosik. To była mała świetlna wróżka, Lusia. "Nie bój się, jestem tutaj, żeby ci pomóc."
Franek spojrzał na Lusię. Była malutka i świeciła ciepłym, miękkim światłem. "Czemu tutaj tak ciemno?" zapytał Franek.
"W nocy jest ciemno, ale nie ma co się bać. Chodź, pokażę ci coś!" powiedziała Lusia i zaczęła błyszczeć jaśniej.
Franek podążył za Lusią. Na ścianach nory pojawiły się małe, świecące gwiazdki. "Wow, gwiazdki!" zawołał Franek. "Są piękne!"
Lusia uśmiechnęła się. "Te gwiazdki będą świecić każdej nocy. Nie musisz się już bać ciemności."
Franek usiadł na swoim miękkim kocyku. "Dziękuję, Lusia. Teraz jest jasno i ciepło."
"Zawsze tu będę, Franek," odpowiedziała Lusia. "A kiedy chcesz spać, po prostu zamknij oczka i pomyśl o gwiazdkach."
Franek czuł się dobrze i bezpiecznie. "Dobranoc, Lusia," powiedział ziewając.
"Dobranoc, Franek," odpowiedziała Lusia, a jej światło migotało delikatnie.
Franek zasnął spokojnie, otoczony gwiazdkami i ciepłym światłem Lusi. Od tego dnia nie bał się już ciemności. Wiedział, że zawsze ma przy sobie przyjaciółkę, która pomaga mu rozświetlić mrok.
I tak mały lisek nauczył się, że ciemność nie jest straszna, gdy ma się przyjaciół. Z Lusią przy swoim boku, każda noc była pełna magii.