Mała Zosia miała jeden rok. Była bardzo ciekawska i lubiła odkrywać świat. Lubiła bawić się w ciągu dnia, ale gdy zapadał zmrok, czuła się trochę nieswojo.
Pewnego wieczoru, gdy słońce zaszło, Zosia usiadła w swoim łóżeczku. Pokój był ciemny. Zosia spojrzała na ciemność i poczuła, że coś ją niepokoi. "Mamusiu, boję się!" - zawołała. Mama przyszła do niej z uśmiechem i powiedziała: "Nie bój się, Zosiu. Ciemność to tylko brak światła."
Mama zapaliła małą lampkę. "Zobacz, teraz jest jaśniej!" - powiedziała. Zosia spojrzała na lampkę i poczuła się lepiej. "Chcesz, żebym opowiedziała ci bajkę?" - zapytała mama. Zosia kiwnęła głową.
Mama zaczęła opowiadać o małym misie, który miał przyjaciela, sowę. Sowa mówiła misiowi, że w nocy są gwiazdy i one świecą. "Sowy widzą w ciemności!" - powiedziała mama. Zosia uśmiechnęła się.
"Jak będziesz się bała, pomyśl o misiu i jego przyjacielu. Ciemność jest bezpieczna!" - dodała mama. Zosia poczuła się spokojniej. Uśmiechnęła się i powiedziała: "Dziękuję, mamusiu!"
Mama pocałowała ją w czoło i powiedziała: "Zawsze jestem obok ciebie." Zosia zasnęła, myśląc o misiu i sowiej przyjaźni. Ciemność już nie była straszna. Była spokojna, a w sercu miała ciepłe myśli.