W cyrku było wesoło. Mała Zosia miała dwa lata. Bardzo lubiła cyrk. Chciała być artystką. Zosia miała kolorowy kapelusz. Śmiała się i klaskała.
„Hej, hej, hej!” - zawołał klaun. Miał duży czerwony nos. „Chcesz być artystką, Zosiu?”
„Tak!” - odpowiedziała Zosia. „Chcę być artystką!”
Klaun pokazał Zosi piłki. „To jest żonglerka!” - powiedział. Piłki skakały w górę i w dół. Zosia próbowała. Piłki spadły. „Ojej!” - zaśmiała się Zosia.
„Spróbuj jeszcze raz!” - powiedział klaun. Zosia podniosła piłki. Piłki skakały. Zosia była szczęśliwa. „Jestem artystką!” - krzyknęła.
Obok stał magik. „Chcesz zobaczyć magię?” - zapytał. Zosia kiwnęła głową. Magik machnął różdżką. „Abra kadabra!” powiedział. Z kapelusza wyskoczył króliczek. Zosia klaskała. „Jeszcze raz, jeszcze raz!” - zawołała.
Nagle Zosia zobaczyła dużego słonia. „Łooo!” - powiedziała. Słoń machał trąbą. „Chcesz jechać na słoniu?” - zapytał klaun.
Zosia wspięła się na słonia. Słoń ruszył powoli. Zosia była bardzo zadowolona. „Jestem artystką!” - śmiała się.
Klaun, magik i słoń zatańczyli. Wszyscy byli szczęśliwi. Zosia tańczyła też. Cyrk był magiczny. Kolory, śmiech, radość. Zosia wiedziała, że cyrk to wspaniałe miejsce. Zosia chciała wrócić do cyrku. „Do zobaczenia wkrótce!” - powiedziała.
Wszyscy machali na pożegnanie. Cyrk był pełen przygód. Zosia była szczęśliwa. Cyrk to był jej ulubiony świat. „Pa, pa!” - zawołała Zosia. I tak skończył się jej wesoły dzień w cyrku.