Mały Adaś leżał w swoim łóżeczku, ale sen nie chciał przyjść. „Cisza jest taka dziwna” – myślał Adaś, przekręcając się z boku na bok. Nagle usłyszał delikatne pukanie do drzwi. „Kto tam?” – spytał cicho, choć dobrze wiedział, że to może być tylko tata.
„To ja, cisza” – powiedział głos za drzwiami. Adaś otworzył oczy szeroko ze zdziwienia. „Cisza? Jak to cisza może pukać?” – zastanawiał się na głos.
Drzwi się uchyliły, a do pokoju wszedł tata, uśmiechając się szeroko. „Słyszałem, że chcesz oswoić ciszę” – powiedział, siadając na brzegu łóżka.
„Tata, jak oswaja się ciszę?” – zapytał Adaś, patrząc z ciekawością. Tata zamyślił się na chwilę, a potem powiedział: „Cisza jest jak kotek. Czasem chowa się pod łóżkiem, a czasem skacze na kolana i mruczy. Musisz być cierpliwy i dać jej trochę czasu”.
Adaś zamknął oczy, próbując sobie wyobrazić ciszę jako małego, puszystego kotka. Ale w jego głowie cisza wyglądała jak coś całkiem innego. Może to był balonik, który unosi się powoli, albo chmura, która płynie leniwie po niebie.
„Tata, a co jeśli cisza się nie zjawi?” – zapytał Adaś z nutką niepokoju.
„Nie martw się, ona przyjdzie. Czasem przychodzi wtedy, gdy najmniej się tego spodziewasz” – odpowiedział tata, głaszcząc synka po włosach.
Adaś wziął głęboki oddech i pomyślał o wszystkich zabawnych rzeczach, które zrobił dzisiaj. O tym, jak biegał po ogrodzie, jak zbudował wielką wieżę z klocków, która prawie sięgnęła sufitu. Jak próbował złapać motyla, który frunął w stronę słońca.
Nagle poczuł coś miękkiego obok siebie. Otworzył jedno oko i zobaczył, że tata położył obok niego pluszowego misia. „Zobacz, nawet miś już śpi” – powiedział tata cicho.
Adaś poczuł, jak cisza zaczyna go otaczać, niczym ciepły kocyk. Zaczął słyszeć, jak zegar na ścianie tyka cichutko, jakby opowiadał mu bajkę na dobranoc. „Tick-tock, tick-tock” – szumiało przyjemnie.
„Cisza jest całkiem miła” – pomyślał Adaś, czując, jak jego oczka stają się coraz cięższe. „Dobranoc, ciszo” – wyszeptał, przytulając się do misia.
Tata zgasił lampkę i wyszedł z pokoju, zostawiając drzwi lekko uchylone. A zegar na ścianie dalej tykał swoim spokojnym „tick-tock”, aż w końcu Adaś zasnął, śniąc o puszystych chmurach i cichutkich kotkach.