Część 1: Śmieszne Przygody Zuzki
Zuzka miała trzy latka i bardzo lubiła mówić „dziękuję”. Mówiła tak mamusi, tatusiowi, kotu Filemonowi, a nawet łyżce z zupą, gdy była smaczna. Ale dzisiaj Zuzka poczuła coś nowego. Postanowiła powiedzieć „dziękuję” niebie! Ale jak się mówi „dziękuję” niebu? Czy ma się wejść na schody? Czy wyjść na trawę? Czy wystarczy szeroko się uśmiechnąć?
Zuzka spojrzała przez okno. Tam niebo było niebieskie, a chmurki wyglądały jak watka cukrowa. Dziewczynka wyszła na paluszkach na balkon i powiedziała cicho:
— Dziękuję, niebo!
I wtedy stało się coś bardzo zabawnego. Mały ptaszek siedzący na gałęzi odpowiedział:
— Ćwir! Dziękuję!
Zuzka roześmiała się i spojrzała do góry.
— Ale ja dziękuję niebu, nie tobie, ptaszku!
Ptaszek przechylił głowę i znów ćwierknął:
— Ćwir!
Zuzka postanowiła spróbować jeszcze raz.
— Dziękuję, niebo, za słoneczko!
Nagle chmurka, która przepływała obok, wyglądała jak uśmiechnięty kotek.
— Miau, dziękuję! — „powiedziała” chmurka w wyobraźni Zuzki.
Zuzka aż klasnęła w dłonie.
— Wszystkim wszystko się miesza! — zaśmiała się.
Część 2: Słodkie Zamieszanie
Zuzka postanowiła być bardzo cicha. A może trzeba szepnąć do nieba przez kubek? Wzięła kolorowy kubeczek i przyłożyła go do ust.
— Dziękuję, niebo… — szepnęła.
Mama zajrzała do pokoju.
— Zuzko, z kim rozmawiasz?
Zuzka odpowiedziała:
— Z niebem! Ale niebo chyba myśli, że jestem śmiesznym ptaszkiem albo chmurką.
Mama uśmiechnęła się ciepło i przykucnęła przy Zuzce.
— Niebo pewnie bardzo się cieszy, gdy dostaje dziękuję od małej Zuzki! Nawet jeśli wszystko się troszkę pomyli.
Zuzka spróbowała jeszcze raz, bardzo cicho, by nikt nie pomylił jej z ptaszkiem czy chmurką:
— Dziękuję, niebo, za zabawę. I za mamę. I za mój różowy kubek.
Tym razem wiatr delikatnie zawiał firanką i musnął policzek Zuzki.
— To chyba odpowiedź! — szepnęła wesoło Zuzka.
Część 3: Kołderka Przygód
Nadszedł wieczór. Zuzka położyła się do łóżka. Mama delikatnie nakryła ją ulubioną kołderką, gładką i miękką jak wata cukrowa z chmurek.
— Dobranoc, kochana — szepnęła mama.
— Dobranoc, niebo — szepnęła Zuzka, tuląc się do kołderki.
Wszystko było spokojne, cichutkie, i śmieszne wspomnienia dnia kręciły się jak kolorowe motylki. Ptaszek już spał, chmurka ziewnęła, wiatr zaszumiał cicho.
Zuzka uśmiechnęła się przez sen. Kołderka była dobrze ułożona, niebo słuchało, a cały świat był pełen łagodnych dziękuję, które rozśmieszały nawet chmurki.