Rozdział 1: Zamiast liter – latające skarpetki!
Franek siedział przy biurku. Na biurku leżał zeszyt, ołówek i wielka, różowa gumka do mazania. Franek miał pięć lat i bardzo starał się pisać literki. „A, B, C, D…” – mówił cicho pod nosem, rysując koślawą literkę „E”. Za oknem śpiewały ptaki, a słońce mrugało do niego jak najlepszy przyjaciel.
Nagle… coś dziwnego się wydarzyło! Coś miękkiego i kolorowego przeleciało obok jego głowy. Franek spojrzał w lewo – nic. Spojrzał w prawo – nic. Spojrzał w górę… i wtedy zobaczył! Przez pokój leciała jego ulubiona zielona skarpetka w paski! Zaraz za nią frunęła druga, w niebieskie kropki. Skarpetki kręciły piruety w powietrzu, jakby były na balecie.
Franek aż zapomniał o literkach. „Hej, skarpetki! Dokąd lecicie?” – krzyknął. Skarpetki zatańczyły wokół lampy i poleciały w stronę drzwi. Franek zeskoczył z krzesła, chwycił za swoją gumkę (bo nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać!) i pobiegł za nimi przez korytarz.
Rozdział 2: Spotkanie z Panem Ogórkiem
Skarpetki pędziły przez dom: przez kuchnię, przez łazienkę, nawet przez pokój mamy, gdzie mama śmiesznie podskoczyła, gdy zobaczyła latające skarpetki.
Nagle skarpetki skręciły w kierunku szafy. Franek otworzył szafę i… aż zaniemówił! W środku siedział bardzo poważny pan. Miał na głowie kapelusz z liścia sałaty i… zamiast nosa miał zielonego ogórka! Pan Ogórek popatrzył na Franka swoimi wielkimi oczami z guzików i powiedział: „Dzień dobry, mały panie! Czy przyniósł pan może kanapkę z serem?”.
Franek roześmiał się: „Nie, ale mam gumkę do mazania!”
Pan Ogórek westchnął głęboko: „Szkoda, bo bardzo lubię kanapki…” – i wtedy zobaczył skarpetki. „O, przyjaciele przyszli! Skarpetkowy bal czas zacząć!”
Nagle z szafy wyskoczyły kolejne skarpetki: w misie, w gwiazdki, w samochodziki. Wszystkie zaczęły tańczyć wokół Pana Ogórka i Franka. Franek wirował razem z nimi, aż zakręciło mu się w głowie. Śmiał się tak głośno, że aż zaczęły mu się trząść uszy!
Rozdział 3: Wesoły bal i dziwne niespodzianki
Wszyscy tańczyli, podskakiwali i kręcili się w kółko. Franek próbował zatańczyć jak skarpetka w zygzaki, ale ciągle się przewracał. Pan Ogórek pokazywał, jak się wiruje na końcu ogórka. Nagle… do szafy wskoczył pajacyk z pomarańczowym nosem i szerokim uśmiechem.
„Cześć, jestem Pajacyk Fikuśny!” – zawołał, robiąc fikołka. „Kto potrafi zrobić trzy fikołki z rzędu?”
Skarpetki turlały się po dywanie, a Franek próbował przewracać się jak Pajacyk Fikuśny. Zamiast trzech fikołków wyszły mu dwa fikołki i jedno dziwne „plask!” na pupie. Wszyscy wybuchli śmiechem. Nawet Pan Ogórek chichotał, aż mu kapelusz z liścia przekrzywił się na bok.
Nagle z sufitu spadła chmurka bąbelkowego mydła! Bąbelki zaczęły tańczyć w powietrzu, łaskotać nosy i brzęczeć w uszach. Franek próbował złapać największy bąbel, ale bąbel uciekł mu na czubek nosa i tam pękł z cichym „plop!”.
Wszystko było takie śmieszne, kolorowe i mięciutkie! Skarpetki śpiewały piosenkę o skaczących paluszkach, Pan Ogórek grał na ogórkowej fujarce, a Pajacyk Fikuśny robił coraz śmieszniejsze miny.
Rozdział 4: Bezpieczna droga do snu
Nagle z zegara wybiła ósma. Skarpetki zatrzymały się i spojrzały na Franka. Pan Ogórek mruknął: „Bal balem, ale każdy musi kiedyś odpocząć. Nawet skarpetki.”
Franek poczuł zmęczenie. Usiadł na miękkiej poduszce, a Pajacyk Fikuśny podał mu szklankę wody. „Pamiętaj, żeby przed snem napić się wody!” – powiedział wesoło. Skarpetki zaczęły układać się w sterty i kołysanki. Pan Ogórek przykrył Franka kocykiem w groszki.
Franek zamknął oczy. Wtedy skarpetki zaczęły opowiadać mu historię o małych paluszkach, które podróżowały do krainy snów. Franek poczuł się bardzo bezpiecznie, bo wiedział, że skarpetki i Pan Ogórek zawsze będą tu, żeby go rozweselić.
„Dobranoc, Franku!” – zaśpiewały skarpetki cichutko. „Dobranoc!” – szepnął Pajacyk Fikuśny. „Śpij dobrze i zawsze trzymaj skarpetki w parze!” – dodał Pan Ogórek, puszczając mu oczko.
Franek uśmiechnął się przez sen. W jego głowie dalej tańczyły kolorowe skarpetki i śmieszny Pan Ogórek. Czuł się szczęśliwy, bezpieczny i gotowy do snu. A kiedy rano się obudzi, na pewno opowie wszystkim o swoim najbardziej niezwykłym, wesołym i bezpiecznym balu w szafie!
A może… jutro znów odwiedzą go latające skarpetki?