Trwa ładowanie...
Zabawna opowieść na dobranoc 5-6 lat Czytanie 7 min.

Piotruś i kapcie, które nie umiały chodzić cicho

Piotruś próbuje uciszyć swoje hałaśliwe kapcie, wymyślając różne pomysły i prosząc o pomoc kota oraz rodziców.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Sześcioletni chłopiec o rozczochranych jasnobrązowych włosach w niebiesko-białej piżamie stoi na małym beżowym, miękkim ręczniku-dywaniku i ostrożnie stawia kroki, by wyciszyć za duże, niebieskie pluszowe kapcie z długimi uszami królika; obok na dywanie zwinięty w kłębek pręgowany kot patrzy dumnie, w framudze drzwi kuca uśmiechnięta mama (ok. 30–35 lat), a dalej w korytarzu oparty o ścianę tata (ok. 35–40 lat) trzyma małą lampkę nocną dającą ciepłą pomarańczową poświatę; wąski, papierowo-wycinankowy korytarz z fakturowanymi deskami, pastelowymi ścianami i półką z książkami tworzy ciepłą, intymną i lekko komiczną atmosferę. zgłoś problem z tym obrazem

Początek: Kapcie, które robiły „klap!”

Piotruś miał pięć lat i bardzo ważną misję. Nie taką jak strażak ani jak kosmonauta. Jeszcze ważniejszą, bo nocną. Piotruś chciał, żeby w domu było cicho jak w miękkiej watce, kiedy wszyscy szykują się do snu.

Tylko że jego kapcie… nie chciały współpracować.

Były puchate, niebieskie i miały uszy jak królik. Wyglądały niewinnie. A jednak, gdy Piotruś szedł korytarzem, robiły głośne:

„Klap! Klap! Klap!”

Jakby kapcie miały w środku małe bębenki.

Piotruś zatrzymał się i spojrzał na nie surowo, tak jak potrafią tylko pięciolatki.

– Kapcie, proszę bardzo, ciszej – powiedział.

Kapcie odpowiedziały… no właśnie, nie odpowiedziały, tylko znowu zrobiły:

„Klap!”

Piotruś westchnął. W salonie tata czytał książkę, mama składała pranie, a kot Piegusek udawał, że śpi, chociaż jedno oko miał otwarte jak guzik.

– Jak ja mam położyć ciszę spać, kiedy moje kapcie nie umieją szeptać? – mruknął Piotruś do siebie.

Wtedy wpadł mu do głowy pomysł prosty jak kromka chleba.

„Założę kapciom… tłumiki!”

W końcu samochody mają tłumiki. Czemu kapcie nie?

Środek: Wielka akcja „Ciii-kapcie”

Piotruś pobiegł do swojego pokoju. Oczywiście pobiegł tylko przez chwilę, bo kapcie od razu zaczęły krzyczeć „Klap! Klap!” i Piotruś zwolnił, żeby ich nie rozbudzać bardziej.

Wyciągnął z pudełka skarpetki. Jedna była w zielone paski, druga w czerwone kropki. Piotruś uznał, że to nic. Dla ciszy można być trochę śmiesznym.

Naciągnął skarpetki na kapcie jak na czapki.

– Teraz będziecie mięciutkie i ciche – oznajmił.

Zrobił krok.

„Klap!”

Piotruś zmrużył oczy.

– To była próba – powiedział. – Każdy ma prawo do jednej próby.

Założył jeszcze jedną warstwę: chusteczkę z kieszeni taty. Była w kratkę i pachniała mydłem.

– O, teraz to już na pewno – szepnął.

Zrobił krok.

„Klap!”

Tym razem „klap” zabrzmiało jak „klap… ale z humorem”. Kapcie jakby próbowały być grzeczne, tylko wciąż im nie wychodziło.

Piotruś postanowił poprosić o pomoc specjalistę od ciszy. W domu był taki jeden: kot Piegusek. Kot umiał chodzić bez żadnego „klap”. Potrafił przejść obok miski, nie dzwoniąc nawet wąsem.

Piotruś uklęknął przy kocie.

– Piegusku, naucz moje kapcie twojego chodzenia.

Kot spojrzał na kapcie. Potem na Piotrusia. Potem ziewnął tak szeroko, że można było policzyć mu wszystkie ząbki, nawet te najmniejsze.

– Miau – powiedział, co mogło znaczyć: „To trudne, ale spróbujemy.”

Piotruś ruszył ostrożnie za kotem. Kot stawiał łapy jak piórka. Piotruś też próbował. Najpierw pięta, potem palce… albo odwrotnie? Piotruś się pomylił, kapcie się zamotały w skarpetki i nagle jedna skarpetka zjechała jak ślizgawka.

„Klap!” zrobiło jedno.

„Plask!” zrobiła chusteczka, która spadła na podłogę.

Kot podskoczył o milimetr. To był bardzo mały podskok, ale jednak.

Piotruś szybko złapał chusteczkę.

– Przepraszam, ciszo, to był wypadek – wyszeptał do powietrza.

Wtedy usłyszał cichy głos z kuchni.

– Piotrusiu, co ty kombinujesz? – spytała mama.

Piotruś stanął jak żołnierz na warcie.

– Uciszam kapcie! Bo one nie wiedzą, że jest noc.

Mama podeszła i przykucnęła obok niego. Przyjrzała się kapciom w skarpetkach, chusteczce i w jeszcze jakiejś nitce, która nie wiadomo skąd się wzięła.

– Wyglądają jak przebrane bałwanki – powiedziała z uśmiechem. – Bardzo miłe bałwanki.

Tata też zajrzał zza książki.

– Może one robią „klap”, bo są podekscytowane? – zaproponował. – Może potrzebują kołysanki.

Piotruś zmarszczył czoło.

– Kapcie? Kołysanki?

Tata kiwnął głową, zupełnie poważnie, jakby mówił o czymś super naukowym.

– Wszystko może chcieć kołysanki, jeśli ma uszy. A te kapcie mają królicze.

Piotruś popatrzył na uszy kapci. Faktycznie, były gotowe do słuchania.

Mama przyniosła z łazienki mały ręcznik. Miękki jak chmurka.

– Zróbmy im poduszeczki pod spód – powiedziała. – Bez wielkich wynalazków. Prosto.

Piotruś lubił proste rzeczy. Proste to było coś, co dało się zrobić bez plątania się w nitki.

Rozłożyli ręcznik na podłodze w korytarzu. Piotruś stanął na nim w kapciach i zrobił krok.

„Fiu…”

Nie „klap”. Tylko „fiu”, jak szept.

Piotruś aż otworzył buzię.

– One umieją! – szepnął. – Kapcie, jesteście cichutkie jak kot!

Kot Piegusek, jakby rozumiał, dumnie położył się na dywanie i zrobił minę: „Tak, to dzięki mnie”.

Piotruś zaczął chodzić po ręczniku, a potem obok niego, bardzo wolno, z lekkimi krokami. Kapcie przez chwilę chciały wrócić do „klap”, ale Piotruś pochylił się do nich i zaśpiewał pod nosem:

– Ciii, kapcie, ciii… noc już idzie… ciii…

I wtedy wydarzył się mały, śmieszny zwrot. Kapcie, zamiast „klap”, zaczęły wydawać dźwięk jak… ziewanie.

„Haaa…”

Piotruś przystanął.

– Ojej. One są senne – powiedział z zachwytem, jakby odkrył nową planetę.

Tata parsknął cichym śmiechem.

– Uciszyłeś je, bo sam zwolniłeś. I dałeś im miękko. Prosto.

Piotruś pomyślał o tym. To było takie łatwe, że aż śmieszne. Nie trzeba było stu skarpetek, tłumików i tajnych nitek. Wystarczyło iść wolniej i zrobić miękkie miejsce.

Piotruś zdjął chusteczkę i skarpetki z kapci. Kapcie wyglądały znowu jak kapcie. Uśmiechnięte króliki.

– Przepraszam, że was ubrałem jak bałwanki – szepnął. – Chciałem dobrze.

Kapcie nie odpowiedziały, ale jakoś tak… nie „klapnęły”. Jakby przyjęły przeprosiny.

Koniec: Cisza, która oddycha

Piotruś poszedł do swojego pokoju. Tym razem stawiał kroki powoli, jakby niósł na dłoniach bańkę mydlaną i nie chciał jej pęknąć. Kapcie szeptały:

„Szu… szu…”

Prawie jak liście.

Mama poprawiła mu kołdrę. Tata zgasił większe światło, zostawił tylko małą lampkę, która świeciła jak ciepły rogalik.

Kot Piegusek wskoczył na dywan obok łóżka i ułożył się w kółko. Wyglądał jak futrzasty precelek.

Piotruś spojrzał na swoje kapcie stojące przy łóżku. Były ciche. Bardzo ciche. Jakby trzymały w środku tajemnicę, że noc lubi prostotę.

– Dziękuję – powiedział Piotruś do kapci, do kota, do ręcznika, a trochę też do siebie. – Dzisiaj wszystko było… proste.

Mama pogłaskała go po włosach.

– Właśnie. Najprostsze rzeczy często są najlepsze – szepnęła.

Piotruś zamknął oczy. W pokoju było spokojnie. Nawet myśli zwolniły, jakby też założyły miękki ręcznik pod spód.

Słyszał jeszcze tylko ciche oddechy. Najpierw swój: wdech… wydech… wdech… wydech. Potem oddech mamy w drzwiach, coraz dalszy. Potem oddech taty w korytarzu. A na końcu mruczenie kota, równe jak mały silniczek, który nie robi „klap”, tylko „mrrr”.

Piotruś oddychał spokojnie, regularnie, coraz wolniej, aż cały świat stał się miękki i prosty: wdech… wydech… wdech… wydech… i już tylko cicha noc, która też oddycha.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Misję
Bardzo ważne zadanie, które ktoś chce wykonać.
Nocną
Coś, co dzieje się w nocy, kiedy wszyscy śpią.
Korytarzem
Długi przejście w domu, którym idzie się do pokoi.
Surowo
Mówić ostro i poważnie, bez śmiechu.
Westchnął
Wydąć powietrze z ust, kiedy jest się zmęczonym lub smutnym.
Udawał
Zachowywać się tak, jakby coś było prawdą, choć nie jest.
Pudełka
Twarde opakowanie, w którym trzyma się różne rzeczy.
Przebrane
Ubrane inaczej niż zwykle, jak w kostiumie.
Wynalazków
Nowe pomysły lub rzeczy, które ktoś wymyślił.
Przystanął
Nagłe zatrzymanie się podczas chodzenia lub biegu.
Zachwytem
Poczucie dużej radości i podziwu dla czegoś.
Parsknął
Krótki, cichy śmiech, czasem trochę niekontrolowany.
Mruczenie
Cichy dźwięk, który kot robi, kiedy jest zadowolony.
Regularnie
Coś dzieje się równo, w równych odstępach czasu.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Śmieszne opowieści do snu dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.