Mały rycerz i srebrna granica
Dawno, dawno temu żył sobie bardzo młody rycerz.
Miał może tyle lat, co ty.
Nazywał się Jaś z Jasnej Doliny.
Jaś miał mały, lekki mieczyk z drewna.
Miał też błyszczącą zbroję z cienkiej, srebrnej blaszki.
Była trochę za duża, ale Jaś był z niej bardzo dumny.
Pewnego słonecznego ranka król wezwał Jasia na dziedziniec zamku.
Ptaki śpiewały, chorągwie powiewały na wietrze.
Wszystko wyglądało bardzo uroczyście.
„Rycerzu Jasiu” – powiedział król łagodnym głosem. – „Potrzebuję twojej pomocy.”
Jaś wyprostował się dzielnie.
Serce biło mu szybko, ale mocno.
„Jestem gotów, mój królu” – odpowiedział.
Król pokazał ręką na zieloną równinę za zamkowymi murami.
„Tutaj kończy się nasza kraina, a tam zaczyna się Wolny Las” – wyjaśnił.
„Chcę, by każdy to wiedział i szanował.
Musimy wyznaczyć mądrą i jasną granicę.
Granica ma chronić spokój.
Ale nie ma dzielić serc.”
Jaś popatrzył na pola, na las, na błękitne niebo.
Poczuł, że zadanie jest ważne.
Może nawet trochę za trudne dla tak młodego rycerza.
Ale w jego sercu zapłonęła odwaga.
„Uczynię tę granicę jasną jak słońce, mój królu” – powiedział.
Król się uśmiechnął.
„Wierzę w ciebie, Jasiu.
Pamiętaj: odwaga to także mądrość i cierpliwość.”
Wielka wyprawa po spokojną linię
Jaś wyruszył na swym małym, dzielnym kucyku.
Kucyk miał na imię Gwiazdka, bo na czole miał białą plamkę.
„Jedziemy, Gwiazdko!” – zawołał Jaś. – „Mamy ważną misję!”
Jechali powoli wzdłuż miejsca, gdzie kończyły się pola, a zaczynał las.
Ziemia była miękka, ptaki śpiewały, liście szeleściły.
Jaś uważnie patrzył pod nogi kucyka.
„Granica nie może być byle jaka” – mruczał sam do siebie.
„Musi być prosta, ale też łagodna.
Musi chronić, ale nie straszyć.”
Nagle przed Jasiem wybiegła wiewiórka o rudym ogonie.
Usiadła na kamieniu i przechyliła głowę.
„Dokąd tak dzielnie jedziesz, mały rycerzu?” – zapytała cienkim głosikiem.
„Tworzę granicę, która będzie jasna i dobra” – wyjaśnił Jaś.
„Pomiędzy królestwem a Wolnym Lasem.”
Wiewiórka zamyśliła się.
„Granica?
To ważna sprawa.
Może zaznacz ją czymś miłym dla oka.
Może kwiatami?”
Jaś się uśmiechnął.
„Dziękuję, mądra wiewiórko.
To bardzo dobry pomysł.”
Poszedł więc wzdłuż skraju lasu.
Tu, gdzie kończyły się pola, zaczął sadzić małe, kolorowe chorągiewki z kwiatami namalowanymi na materiale.
Czerwona z różą.
Niebieska z dzwonkiem.
Żółta ze słonecznikiem.
Powoli, chorągiewka po chorągiewce, powstawała miękka, wesoła linia.
Po chwili Jaś zmęczył się bardzo.
Rączki bolały go od kopania małych dołków.
Nogi zrobiły się ciężkie.
„To takie długie zadanie…” – szepnął.
„Może nie dam rady.”
Gwiazdka parsknęła cichutko i trąciła Jasia nosem.
„Dasz radę” – jakby powiedziała.
„Robisz coś dobrego.
Po prostu rób to krok po kroku.”
Jaś wziął głęboki oddech.
„Jestem rycerzem” – przypomniał sobie.
„Rycerz się nie poddaje.
Rycerz próbuje jeszcze raz.”
I znowu zaczął sadzić chorągiewki.
Jedną, potem drugą, potem trzecią.
Powoli, cierpliwie i odważnie.
Granica, która łączy
Gdy słońce zaczęło się chylić ku zachodowi, granica była gotowa.
Kolorowa linia chorągiewek delikatnie wiła się między polem a lasem.
Nie była idealnie prosta.
Była za to spokojna, łagodna i bardzo piękna.
Z lasu wyszły sarny, jeże i ptaki.
Z pól przyszli rolnicy i dzieci.
Wszyscy patrzyli na granicę z zachwytem.
„Spójrzcie” – powiedział Jaś. – „Tutaj kończy się królestwo, a tam zaczyna się Wolny Las.
Po tej stronie dbamy o zboże.
Po tamtej stronie dbamy o drzewa.
Szanujemy to, co jest tu i co jest tam.”
„Czy możemy przechodzić?” – zapytało jedno z dzieci.
Jaś kiwnął głową.
„Tak, ale z sercem pełnym szacunku.
Granica nie jest murem.
Granica jest przypomnieniem, że każdy kawałek świata ma swoje miejsce.”
Wszyscy przytaknęli.
Wiewiórka skoczyła na jedną z chorągiewek i zakręciła ogonem z radości.
Gwiazdka zarżała wesoło.
Wieczorem Jaś wrócił do zamku.
Król wyszedł mu naprzeciw.
„Udało się?” – zapytał łagodnie.
„Tak, mój królu” – odpowiedział Jaś.
„Granica jest jasna, ale dobra.
Chroni pokój i uczy szacunku.”
Król położył dłoń na jego ramieniu.
„Spisałeś się jak prawdziwy rycerz.
Byłeś odważny, mądry i wytrwały.
Nie poddałeś się, choć było trudno.”
Tej nocy Jaś zasnął spokojnie w swojej małej komnacie.
Wiedział, że w jego sercu jest cicha, jasna granica między strachem a odwagą.
I że za każdym razem, gdy wybiera odwagę i wytrwałość, staje się jeszcze lepszym rycerzem.
Za oknem szumiały drzewa Wolnego Lasu.
Na wietrze lekko trzepotały kolorowe chorągiewki.
Całe królestwo spało bezpiecznie i spokojnie.