Był sobie raz mały wilczek. Miał miękkie futerko. Była zima. Padał śnieg, padał śnieg. Dzwoniły dzwonki, dzwoniły dzwonki. Wilczek szedł do chatki. Chatka była mała. W środku stał mały stół. Na stole stała świeca. Płomyczek świecił ciepło. Wilczek usiadł przy stole. „Zimno” powiedział. Mama podeszła. „Przytulę” powiedziała. Mama dała koc. Koc był miękki. Wilczek poczuł ciepło. Za oknem choinka migała. Śnieg szeptał. Dzwonki śpiewały. Wilczek zaśpiewał cicho: „Pada śnieg, dzwoni dzwon”. Mama uśmiechnęła się. Tata wszedł z gałązką. Postawili świerk. Zapalili dwie świeczki. Pokój stał się jasny. Wilczek patrzył. Było spokojnie. Był zapach piernika. Był kubek herbaty. Wilczek napił się ciepłej herbaty. Mama pocałowała go w czoło. „Śpij” powiedziała. Sąsiedzi przyszli cicho. Przyszedł miś. Przyszedł zajączek. Dali wilczkowi mały prezent. Była to gwiazdka z papieru. Wilczek ją trzymał. Śpiewali razem: „Pada śnieg, dzwoni dzwon”. Wszystko było ciche. Wszystko było jasne. Wilczek poczuł radość. Wilczek zamknął oczy. Śnieg, dzwonki, choinka, świeca — śpiewały razem. Wilczek spał śmiało. Ranek był jasny. Wszyscy byli razem i bezpieczni.
Święta są cieplejsze, gdy jesteśmy razem.