Dawno, dawno temu, w małym miasteczku, mieszkało dwóch chłopców, Jaś i Staś. Była zima, a śnieg miękko padał na ziemię, wyglądając jak biały koc. Wszędzie było cicho i spokojnie, tylko dzwoneczki dzwoniły „dzyń-dzyń”, witając Święta Bożego Narodzenia.
Jaś i Staś uwielbiali śnieg. Biegali po nim, zostawiając ślady małych stópek. „Popatrz, Staś!” – zawołał Jaś. „Ślady prowadzą do lasu!” Chłopcy poszli za śladami, hop-hop, przez zaspy, aż dotarli do pięknej choinki, której gałązki były przystrojone w świecące światełka jak małe gwiazdeczki.
„Jakie to piękne!” – powiedział Staś. „Zapalmy świeczki!” Chłopcy wyciągnęli z kieszeni małe świeczki i ustawili je wokół choinki. Migotały ciepłym blaskiem, a choinka wyglądała jak zaczarowana.
Nagle, zza drzewa wyszedł Mikołaj. „Ho, ho, ho!” – zaśmiał się. „Dziękuję, chłopcy, za te piękne światełka. Teraz mogę lepiej widzieć drogę do dzieci!” Jaś i Staś byli bardzo szczęśliwi, że mogli pomóc Mikołajowi.
Chłopcy wrócili do domu, gdzie ich rodzice czekali z ciepłym kakao. „Święta to czas, kiedy wszyscy mogą się cieszyć razem” – powiedział tata. Chłopcy usiedli przy kominku, ciesząc się ciepłem i światłem świec.
Zawsze warto pomagać innym, bo wtedy świat staje się jaśniejszy.