Trwa ładowanie...
Opowieści małych detektywów 11-12 lat Czytanie 12 min.

Gwiazdkowy długopis i tajemnica peleryny ducha

Królik Feliks i jego przyjaciele prowadzą śledztwo po pracowni teatralnej, szukając zaginionego granatowego długopisu z gwiazdką i odkrywając po drodze różne wskazówki oraz lekcje o uczciwości.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Mały antropomioniczny królik-detektyw Feliks o jasnoszarym futerku, długich uszach i ulgowo-dumnym wyrazie twarzy stoi na pierwszym planie, pokazując znaleziony niebieski długopis z małą srebrną gwiazdką na klipsie; po jego lewej nieśmiały borsuk Tymek ze spuszczonym wzrokiem i złożonymi rękami, po prawej radosna wiewiórkowa myszka Klara z rudym futerkiem i puchatym ogonem w czerwonej pelerynce wskazująca na rozepniętą pelerynę, a w tle praktyczny jeż Igor ze skrzyżowanymi ramionami obserwujący kąciki garderoby; scena w przytulnej, wąskiej garderobie teatralnej z drewnianymi ścianami, dużymi metalowymi haczykami z kolorowymi kostiumami (przezroczysta srebrna peleryna, kapelusze, rękawiczki), ogrzanym światłem lustra z żarówkami oraz pudełkiem brokatu i lepkim klejem na małym stoliku, skupione miękkie światło na błyszczącym długopisie i twarzach postaci, ciepłe kolory i szczegółowe faktury. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Zniknięcie w pracowni

W Leśnym Domu Kultury pachniało farbą, kurzem z kulis i herbatą z suszonych malin. W dużej sali, gdzie odbywały się warsztaty teatralne, stały krzesła w półkole, a na środku leżał stos rekwizytów: kapelusze, peleryny, sztuczne wąsy i drewniany miecz, który zawsze skrzypiał jak stara gałąź.

Bohaterem dzisiejszego zamieszania był królik o imieniu Feliks. Miał długie uszy, bystre oczy i zwyczaj układania rzeczy w równych liniach. Kiedy coś było krzywo, czuł, jakby jedna łapa miała za krótką skarpetkę.

Feliks pomagał w porządkach po próbie. Miał przy tym swój ulubiony długopis — nie byle jaki, tylko granatowy, z małą gwiazdką na klipsie. Pisał nim notatki do scenariusza: kto wchodzi, kiedy padają kwestie, gdzie ma stać skrzynia udająca tron.

„Kto widział mój długopis?” — zapytał Feliks, rozglądając się po podłodze.

Wiewiórka Klara, która ćwiczyła skoki w pelerynie, zadarła nos.

„Może uciekł na scenę. Długopisy mają lekkie nogi… znaczy, sprężynki.”

Jeż Igor, odpowiedzialny za rekwizyty, chrząknął.

„Bez długopisu nie podpiszemy listy sprzętu. A bez listy… będzie chaos. A chaos… kłuje.”

Feliks westchnął. Chaos naprawdę kłuł.

Podszedł do stołu, gdzie leżał scenariusz. Długopisu tam nie było. Sprawdził kieszeń kamizelki — pusta. Zajrzał pod krzesła — tylko okruszki i guzik od płaszcza.

„Dobrze,” — powiedział Feliks spokojnie, choć w środku coś mu się marszczyło jak papier. — „Zrobimy śledztwo. Bez paniki. Najpierw porządek.”

Ustawił krzesła równo, jeden obok drugiego, jak żołnierze na przeglądzie. Dopiero potem uniósł głowę.

„Kiedy ostatnio używałem długopisu? Pamiętam: poprawiałem kwestię w scenie trzeciej. Stałem… tu, przy kulisach.”

To była pierwsza wskazówka.

Rozdział 2: Trzy tropy i jeden ślad marchewki

Feliks uklęknął przy kulisach. Materiał był ciężki, ciemny, pachniał starym drewnem i kurzem. Podciągnął zasłonę i zobaczył wąską przestrzeń za sceną: skrzynie, pudła, kabel od lampy i… ślad marchewkowego pyłku na podłodze.

„To moje,” — mruknął Feliks. — „Z wczorajszego ciastka.”

Klara przeskoczyła przez skrzynię jakby była kałużą.

„Może długopis wpadł do skrzyni z kostiumami! Tam wszystko znika. Raz zniknęła nawet moja druga rękawiczka.”

Igor podrapał się po grzbiecie ostrożnie, żeby się nie ukłuć.

„A może ktoś go wziął przez pomyłkę. Na warsztatach każdy coś nosi, przekłada, odkłada.”

Feliks pokiwał głową.

„Zróbmy listę podejrzanych… to znaczy: listę możliwych miejsc. Bez oskarżeń.”

To było ważne. Feliks lubił zagadki, ale nie lubił, gdy ktoś czuł się źle bez powodu.

Ustalili trzy tropy:

1) Skrzynia z kostiumami.

2) Stół reżysera (tam zawsze lądowały ważne rzeczy).

3) Garderoba, czyli mały pokoik z lustrem, gdzie leżały spinki, puder sceniczny i szczotki.

Feliks wziął kartkę i… zatrzymał się.

„No tak. Nie mam długopisu.”

Klara wybuchnęła śmiechem.

„Śledztwo bez długopisu! To jak przedstawienie bez widowni!”

Igor podał mu kawałek kredy teatralnej.

„Pisz kredą na tablicy. A długopis i tak znajdziemy.”

Feliks zapisał na małej tablicy: „Tropy: skrzynia, stół, garderoba”.

Potem dodał: „Zasada: mówimy prawdę”.

„Szczerość to najlepsza latarka,” — powiedział. — „Widać nią rzeczy, które chowają się w kątach.”

Rozdział 3: Skrzynia pełna tajemnic

Skrzynia z kostiumami wyglądała niewinnie, ale Feliks wiedział, że w środku panuje dżungla. Otwarcie wieka zabrzmiało jak ziewnięcie wielkiego potwora.

„Uwaga na pelerynę ducha,” — ostrzegł Igor. — „Ona lubi się przyklejać.”

Klara zanurkowała łapkami w tkaniny.

„O! Kapelusz detektywa! Feliks, pasowałby ci.”

Feliks nie dał się rozproszyć. Porządkował: wyciągał rzeczy, układał w stosy: kapelusze osobno, rękawiczki osobno, wąsy osobno (wąsy były najbardziej podejrzane, bo zawsze wyglądały jakby coś knuły).

W pewnym momencie z głębi skrzyni wypadł mały rulonik papieru. Feliks rozwinął go. To była kartka z próbnego scenariusza. Na dole ktoś dopisał kredą:

„Nie zgub gwiazdki.”

Feliks zmarszczył nos.

„Gwiazdki… mój długopis ma gwiazdkę na klipsie.”

Klara uniosła uszy.

„To brzmi jak wskazówka! Albo jak groźba. Ale taka… miękka.”

Igor wsadził pyszczek do skrzyni.

„Ja tu widzę tylko szarfę i… o, skarpetę. Kto trzyma skarpetę w skrzyni?”

„Skarpety są wolnymi duchami,” — stwierdziła Klara.

Feliks spojrzał na kartkę.

„Kto mógł to napisać? Kreda jest z naszej tablicy. Każdy mógł jej użyć. To znaczy: wskazówka nie mówi, kto, tylko gdzie szukać dalej.”

W skrzyni długopisu nie było. Ale pojawiło się pytanie: co znaczy „nie zgub gwiazdki”?

Feliks popatrzył na lampy nad sceną. Gwiazdkę mógł mieć długopis… albo dekoracja.

„Idziemy do stołu reżysera,” — zdecydował. — „Tam leżą rzeczy, które mają być pod ręką. Długopis też chciałby być pod ręką.”

Rozdział 4: Stół reżysera i podejrzany klej

Stół reżysera stał na końcu sali. Był zawalony: notes, klej, taśma, kubek z pędzlami, trzy różne miarki (bo w teatrze wszystko trzeba mierzyć) i pudełko z małymi gwiazdkami do dekoracji, błyszczącymi jak szron.

Feliks nachylił się.

„Oho. Gwiazdki.”

Klara dotknęła jednej i pisnęła.

„Kłuje! To brokat. On wchodzi wszędzie. Nawet do myśli.”

Igor wskazał na klej.

„Ktoś przyklejał gwiazdki do tła nocnego nieba. Klej jeszcze mokry.”

Feliks przyjrzał się uważnie. Na brzegu stołu była cienka smuga kleju, jakby ktoś przesunął coś długiego i gładkiego.

„Długopis mógł się przykleić?” — zapytał Feliks.

„Mój ogon raz przykleił się do taśmy,” — powiedziała Klara. — „To było… upokarzające.”

Feliks uniósł notes. Pod nim znalazł odciśnięty w kleju prosty kształt, jak po czymś, co leżało chwilę i zostało zabrane.

„Tu coś było. Coś długiego.”

Igor pochylił się.

„To pasuje do długopisu.”

Feliks jednak nie oskarżał stołu. Stół nie mógł chodzić.

„Kto ostatni pracował przy stole?”

Zza kulis wyszła sowa Maja, prowadząca warsztaty teatralne. Była mądra, spokojna i mówiła tak, jakby każde zdanie miało swój przecinek na miejscu.

„Widziałam, jak ktoś tu poprawiał dekorację tuż po próbie,” — powiedziała. — „Ale nie widziałam kto. Światło było przygaszone.”

Feliks przytaknął.

„Czyli ktoś był tu po próbie. Długopis mógł zostać zabrany przypadkiem. Albo… ktoś zostawił nam wskazówkę.”

Klara spojrzała na pudełko z gwiazdkami.

„Może długopis jest przy gwiazdach. Jakby… poszedł do swoich.”

Feliks poczuł, że układa mu się plan w głowie, jak równo ustawione krzesła.

„Garderoba. Tam zawsze lądują rzeczy w kieszeniach kostiumów. A długopis lubi kieszenie.”

Rozdział 5: Garderoba, prawda i kieszeń peleryny

Garderoba była mała i ciepła. Lustro miało na bokach żarówki, które mrugały, jakby miały własne poczucie humoru. Na wieszaku wisiała peleryna maga, płaszcz króla i kamizelka detektywa z wieloma kieszeniami.

Feliks podszedł do kamizelki.

„To moja sceniczna. Wczoraj ją tu zostawiłem.”

Wsunął łapę do pierwszej kieszeni: znalazł cukierek miętowy. Do drugiej: guzik. Do trzeciej: kartkę z napisem „Pamiętaj o przerwie na wodę”.

„Ktoś tu robi notatki troskliwe,” — mruknął Feliks.

Klara zaglądała do puderniczki.

„Jak można zgubić długopis w miejscu, gdzie jest tyle pyłu, że można by narysować mapę całego lasu?”

Igor otworzył szufladę.

„Tu są spinki. I… coś granatowego!”

Feliks podbiegł. W szufladzie leżał granatowy… ołówek. Nie długopis.

„Pudło,” — powiedział, ale bez złości. — „Dobrze, że sprawdziliśmy.”

Wtedy sowa Maja chrząknęła.

„Zanim zaczęliście szukać, zauważyłam coś jeszcze. Ktoś włożył pelerynę ducha do niewłaściwego pudła. A to znaczy, że ktoś się spieszył.”

Feliks spojrzał na pelerynę ducha. Była półprzezroczysta, srebrzysta i miała ogromną kieszeń wewnętrzną, bo duch w przedstawieniu musiał gdzieś chować list.

„Kieszeń,” — powiedział Feliks cicho.

Wsunął łapę do kieszeni peleryny. Palce natrafiły na coś twardego. Serce Feliksa zrobiło małe „hop”.

Wyciągnął… długopis. Granatowy. Z gwiazdką na klipsie. Tylko że klips był oblepiony brokatem.

„Jest!” — krzyknęła Klara. — „W pelerynie! Długopis udawał ducha!”

Igor odetchnął tak mocno, że aż mu zadrżały kolce.

„Czyli ktoś go włożył do kieszeni i zapomniał. Albo schował, żeby było ciekawiej.”

Feliks spojrzał na błyszczący brokat.

„Był na stole reżysera, blisko gwiazdek. Potem trafił do peleryny ducha. Kto miał pelerynę po próbie?”

Zapadła cisza. A cisza w garderobie brzmiała jak zamknięta szkatułka.

Z kąta wysunął się mały borsuk o imieniu Tymek, odpowiedzialny za efekty specjalne: dym w puszce i „magiczne” światło latarki.

„Ja… miałem pelerynę,” — powiedział i spojrzał na podłogę. — „Chciałem sprawdzić, czy kieszeń nie jest dziurawa. I… znalazłem długopis na stole. Był w kleju. Pomyślałem, że jak go schowam do peleryny, to się nie pobrudzi. A potem… zapomniałem. Wstyd mi.”

Feliks uniósł długopis.

„Dziękuję, że mówisz prawdę.”

Klara przekrzywiła głowę.

„I co, to koniec tajemnicy?”

„Prawie,” — powiedział Feliks. — „Jest jeszcze kartka: ‘Nie zgub gwiazdki'. Kto ją napisał?”

Tymek podniósł łapę nieśmiało.

„Ja też. Chciałem zostawić wskazówkę, żebyście się nie martwili. Ale wyszło… dziwnie.”

Igor westchnął.

„Wskazówki są jak kolce. Muszą być na miejscu, inaczej kłują nie tam, gdzie trzeba.”

Feliks uśmiechnął się.

„Następnym razem po prostu powiedz: ‘Znalazłem długopis'. Szczerość jest szybsza od zagadek.”

Rozdział 6: Porządek na scenie i gwiazdka na klipsie

Wrócili na salę. Feliks od razu zabrał się do porządkowania: pudełko z gwiazdkami zamknął, klej wytarł, a pelerynę ducha powiesił na właściwym wieszaku. Krzesła znów stały równiutko.

Tymek kręcił się obok jak bączek, ale już bez tajemnic w oczach.

„Mogę pomóc?” — zapytał.

„Możesz,” — odpowiedział Feliks. — „A zaczniemy od tego, że oddasz długopis właścicielowi.”

Tymek podał długopis oburącz.

„Przepraszam. Naprawdę nie chciałem nic ukrywać. Po prostu… bałem się, że wszyscy pomyślą, że go ukradłem.”

Feliks wziął długopis i wsunął go do kieszeni kamizelki. Gwiazdka na klipsie błysnęła, jakby mrugnęła do niego porozumiewawczo.

„Gdybyś od razu powiedział prawdę, nikt by tak nie pomyślał. A jeśli ktoś by pomyślał, to i tak prawda by to uporządkowała.”

Klara skinęła głową.

„Poza tym śledztwo było fajne. Ale fajniejsze jest, że nikt nie musi się martwić.”

Igor dodał poważnie:

„I że rekwizyty są policzone. Chaos nie ma dziś wstępu.”

Sowa Maja spojrzała na nich z zadowoleniem.

„W teatrze każda scena kończy się jasno,” — powiedziała. — „Najlepiej, gdy kończy się uczciwie.”

Feliks popatrzył na scenę, na kulisy, na gwiazdki, które miały tworzyć nocne niebo.

„Zagadki są dobre, kiedy służą nauce. A dziś nauczyliśmy się, że szczerość to najszybsza droga do rozwiązania.”

Klara parsknęła.

„I że długopisy nie mają nóg. Mają za to talent do chowania się w kieszeniach duchów.”

Wszyscy się roześmiali. A Feliks, z długopisem bezpiecznie schowanym, dopisał kredą na tablicy jedno zdanie:

„Zamknięte. Znalezione. Uporządkowane.”

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Rekwizytów
Przedmioty używane w przedstawieniu, np. kapelusze, miecze, maski.
Kulis
Część za sceną, skryta zasłonami, gdzie przygotowują aktorzy i rzeczy.
Peleryny
Długie okrycia noszone przez postacie, często do kostiumu.
Scenariusza
Tekst przedstawienia z dialogami i opisami scen i działań.
Porządkach
Czynności sprzątania i układania rzeczy na swoje miejsca.
Zasłonę
Gruby kawałek materiału na scenie, który oddziela widownię od kulis.
Półprzezroczysta
Trochę prześwitująca, można częściowo zobaczyć to, co jest za nią.
Puderniczki
Małe pudełeczko z pudrem do twarzy, używane w makijażu scenicznym.
Efekty specjalne
Sztuczki techniczne w przedstawieniu, np. dym, światło, dźwięk.
Brokatem
Drobne, błyszczące cekiny używane do ozdabiania rzeczy.
Odciśnięty
Pozostawiony kształt lub ślad po czymś, co stało lub leżało.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

współpraca zagadka detektyw uczciwość

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.