Trwa ładowanie...
Opowieści małych detektywów 11-12 lat Czytanie 16 min.

Zaginiona księga opowieści i tajemnica starej walizki cyrkowej

Linijka i jej przyjaciele śledzą zaginięcie Księgi Zasłuchanych Opowieści, badając ślady na karnawale i odkrywając, że za kradzieżą stoi samotna Stara Walizka Cyrkowa szukająca uwagi.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Linijka, przezroczysta plastikowa linijka 20 cm, stoi prosto z skupionymi oczami, ramionka skrzyżowane, w kapelusiku detektywa i wygląda na współczującą; Walizka, stara pękająca czarna skórzana walizka z dużą czerwoną kokardą na rączce, ze zhańbionym, smutnym wyrazem, przydreptuje obok drewnianej skrzyni przy dużym karuzelu i wyznaje, że zabrała dużą księgę; Ołówek, żółty ołówek z czarnym grafitem, notuje szybko w notesie, zmarszczone brwi, stoi po lewej od Linijki; Gumka, różowa okrągła gumka, trzyma „rączki” z niepokojem, nieco za Linijką; Notesik, mały beżowy notes, leży otwarty na skrzyni, strony pełne szkiców i list, pióro leży jak milczący świadek; nocny karnawał w tle: malowany karuzel, ciepłe girlandy świetlne, stragany z brokatem, para z herbaty, brukowana ziemia i małe walizki na kółkach w tle; główna scena to łagodna, emocjonalna konfrontacja drużyny detektywów-przedmiotów z walizką, która się przyznaje, światło skupione na postaciach, ciepłe tony, wyraźne kontrasty, nastrój jednocześnie tajemniczy i pocieszający zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Zniknięcie w bibliotece

Nazywam się Linijka. Jestem prosta, przezroczysta i uczciwa do bólu. Kiedy mówię, że coś ma dziesięć centymetrów, to ma dziesięć centymetrów. Bez “mniej więcej”.

Tego popołudnia w bibliotece szkolnej pachniało papierem i klejem introligatorskim. Między regałami panował miły półmrok, a na blacie biurka leżały porządkowo: Ołówek, Gumka, Notesik i ja.

— Dziś jest karnawał na placu! — zapiszczał Dzwoneczek od roweru, który zawsze pojawiał się, gdy działo się coś głośnego. — Karuzele, wata cukrowa, sztuczki!

— Najpierw obowiązki — mruknął Notesik, przewracając kartkę. — Wypożyczenia do uzupełnienia.

Wtedy usłyszeliśmy stłumione “puf!” jakby ktoś wcisnął poduszkę. A zaraz potem: trzepot, szelest, ciche “ciiii…”.

Na półce z nowościami zrobiła się dziura. Zniknęła “Księga Zasłuchanych Opowieści” — gruby tom z okładką jak nocne niebo i srebrnym księżycem. Najważniejsza w całej bibliotece, bo uczyła jednego: słuchania.

Gumka podskoczyła.

— Ktoś ją… wymazał?!

Ołówek aż zbladł z grafitu.

— To nie żart. Bez niej dzisiejszy konkurs opowieści na karnawale się nie odbędzie.

Podjechałem bliżej półki, prosto, równo, jak na Linijkę przystało.

— Sprawdzamy fakty. Co wiemy?

Notesik odchrząknął:

— Ostatni raz była tu rano. Widziałem. Leżała prosto.

— A teraz jej nie ma — dodałem. — Zostają ślady.

Na półce, gdzie stała księga, leżały trzy rzeczy: ziarenko brokatu, nitka czerwonej wstążki i mała, okrągła plamka po herbacie.

— Herbata? — szepnęła Gumka. — Kto pije herbatę w bibliotece?

— Ktoś, kto się nie spieszy — powiedziałem. — Albo ktoś, kto lubi ciepło. Zapamiętajcie: brokat, czerwona wstążka, plamka. I jeszcze jedno.

Na podłodze, między regałem a drzwiami, znalazłem ślad po kółkach. Drobne, równiutkie, jakby ktoś jechał na czymś z małymi kółeczkami.

— Wózek? — zgadł Ołówek.

— Albo walizka na kółkach — dodał Dzwoneczek.

Wysunąłem się na środek.

— Idziemy na karnawał. Tam będzie tłoczno, głośno i… dużo brokatu.

Gumka spojrzała z niepokojem.

— Ale jak mamy pytać, żeby nikt się nie obraził?

— Słuchając — odparłem. — Najpierw słuch, potem wnioski.

Rozdział 2: Karnawał, który miga i szumi

Plac przy szkole zmienił się nie do poznania. Wisiały girlandy z papieru, lampki mrugały jak oczy zmęczonego robota, a w powietrzu unosił się zapach popcornu i waty cukrowej.

Nie było tu żadnych ludzi, tylko same rzeczy, które wzięły na siebie karnawałową robotę. Karuzela kręciła się dumnie, choć czasem skrzypiała jak staruszek. Automat z kulkami brzęczał, jakby opowiadał dowcipy. A budka z napojami chłodziła butelki, mrucząc nisko, jak kot.

— Rozdzielamy się? — zapytał Ołówek, już gotowy do notowania.

— Razem — zdecydowałem. — Tłum łatwo rozdziela, a my mamy być uważni.

Podeszliśmy do Stoiska z Błyskotkami. Nad nim wisiał napis zrobiony z cekinów, a pod nim stał… Brokatowy Wiatraczek, kręcąc się bez przerwy.

— Widziałeś dziś srebrny brokat? — zapytałem.

Wiatraczek zatrzymał się na sekundę, jakby się zastanawiał.

— Ojej, dużo brokatu widzę codziennie. Ale srebrny? Był! Wpadł tu ktoś z czymś dużym, owiniętym w czerwone.

— Czerwone? Wstążka? — wtrąciła Gumka.

— Tak, czerwona wstążka — potwierdził Wiatraczek. — I zostawił ślad… mokry. Pachniało… bergamotką.

Notesik szybko zapisał: “czerwona wstążka + mokry ślad + bergamotka”.

— Kto tu pije herbatę z bergamotką? — zapytałem.

Wiatraczek zakręcił się szybciej.

— Samowar! Stoi przy Namiocie Opowieści. Robi herbatę, aż mu para z uszu… znaczy z kranika leci.

Poszliśmy w stronę Namiotu Opowieści. Po drodze minęliśmy Kuglarski Kapelusz, który co chwilę wypluwał kolorowe chustki.

— Hej, detektywy! — zawołał Kapelusz. — Zgubiło się coś?

— Księga — odparłem krótko. — Widziałeś kogoś z dużą walizką?

Kapelusz przechylił się, jakby kłaniał.

— Walizka? Była! Czarna, na kółkach. Toczyła się jak burza. Prowadził ją… nie, przepraszam, prowadziła ją Stara Walizka Cyrkowa. Zawsze udaje, że jest młoda. Zna ją cały plac.

Ołówek parsknął śmiechem.

— Walizka, która prowadzi walizkę. Karnawał.

Zatrzymałem się.

“Stara Walizka Cyrkowa”. To brzmi jak ktoś, kto potrafi coś schować. I ma kółka. Pasuje do śladów w bibliotece.

Namiot Opowieści był cichy, jakby połknął hałas. Przy wejściu stał Samowar: mosiężny, lśniący, z kranikiem jak nos i z pokrywką jak czapka.

— Witam, drobiazgi! — zagulgotał. — Herbata?

— Najpierw pytania — powiedziałem, ale uprzejmie. — Kto dziś pił u ciebie herbatę z bergamotką?

Samowar zamruczał, jakby przewracał wspomnienia.

— Ach… Piła Stara Walizka Cyrkowa. Zawsze prosi o mocną. Mówi, że wtedy kółka lepiej kręcą.

— I miała czerwoną wstążkę? — dopytał Notesik.

— Oczywiście! Zawsze wiąże wszystko wstążką. Twierdzi, że “ładniej wygląda”.

W namiocie nie było księgi. Ale na ziemi, tuż przy wejściu, zauważyłem kolejną plamkę po herbacie. A obok — mikroskopijny kawałek papieru z nadrukiem gwiazdek, jak z okładki “Księgi Zasłuchanych Opowieści”.

— Kierunek mamy — powiedziałem. — Teraz potrzebujemy powodu. Dlaczego Walizka miałaby ją zabrać?

Gumka ścisnęła się ze stresu.

— Może… nie lubi słuchać?

— Albo chce, żeby wszyscy słuchali tylko jej — stwierdził Ołówek.

— Nie zgadujemy w ciemno — przypomniałem. — Szukamy świadków. I słuchamy uważnie.

Rozdział 3: Świadkowie wśród atrakcji

Najłatwiej zbiera się informacje tam, gdzie każdy coś widział. A karnawał był jak wielkie oko: wszędzie lampki, błyski, odbicia w lustrzanych kulach.

Najpierw poszliśmy do Gabinetu Krzywych Luster. Lustra stały rzędem i każde miało własny charakter: jedno wydłużało jak makaron, drugie skracało jak naleśnik, trzecie robiło z każdego idealną kroplę.

— Ostatnio ktoś tu wpadł zdenerwowany — zapiszczało Lustro-Guma, falując. — I ciągnął za sobą coś wielkiego. Miało kółka i stukało: tik-tik-tik.

— Stara Walizka? — zapytałem.

— Ta! — Lustro wygięło się z satysfakcją. — I mówiła do siebie: “Nikt nie słucha, więc zrobię, żeby słuchali!”

Ołówek podniósł brwi.

— To brzmi… podejrzanie.

— To brzmi… jak ktoś, kto czuje się niewidzialny — powiedziałem cicho. — Dalej.

Przy Strzelnicy z Korkami stały Puszki, ustawione w piramidę. Jedna z nich była świeżo wgnieciona i wyglądała, jakby dostała strzałem w ambicję.

— Puszki, widziałyście Walizkę? — zapytała Gumka, bardzo grzecznie.

Najwyższa Puszka zagrzechotała.

— Widzieliśmy! Przejechała obok i narzekała. Że w Namiocie Opowieści wszyscy klaszczą dla Księgi, a nie dla niej.

— A co ona robi na karnawale? — zapytał Notesik.

— Jest od “wielkich niespodzianek” — wyjaśniła druga Puszka. — Zawsze coś z niej wypada: chustki, piłki, czasem… kurz.

— Czy miała coś w środku, co brzmiało ciężko? — dopytałem.

— Brzmiało jak gruby tom, kiedy się przesuwa — powiedziała trzecia Puszka. — Takie “tup”.

To było już sporo. Mieliśmy motyw: zazdrość o uwagę. Mieliśmy ślady: wstążka, herbata, kółka. I trasę: biblioteka → stoisko z brokatem → namiot → lustra → strzelnica.

Zostało pytanie: gdzie Walizka jest teraz?

Dzwoneczek zadzwonił cicho, jakby się wstydził robić hałas.

— A może przy karuzeli? Tam jest najgłośniej. Jak ktoś nie chce słuchać innych, idzie tam, gdzie i tak nic nie słychać.

Pobiegliśmy do karuzeli. Kręciła się, muzyka grała wesoło, a na platformie migały kolorowe światełka.

I wtedy zobaczyłem ją: Starą Walizkę Cyrkową. Stała pod tablicą “Wejście tylko dla artystów”, oparta o skrzynię z rekwizytami. Miała czarną skórę, metalowe rogi i czerwoną wstążkę zawiązaną w ogromną kokardę.

Nie uciekła. Nie udawała, że jej nie ma. Tylko… wyglądała na zmęczoną.

— Walizko — zacząłem spokojnie — potrzebujemy porozmawiać. O Księdze.

Wstążka na jej boku drgnęła, jakby Walizka przełknęła gulę.

— Nie macie prawa… — syknęła. — A właściwie… macie. Bo Linijka zawsze mierzy sprawiedliwie.

To mnie zaskoczyło.

— Znasz mnie?

— Kto nie zna Linijki? — burknęła. — Zawsze prosto. Zawsze “ile dokładnie”.

— Więc powiedz dokładnie — poprosiłem. — Czy zabrałaś Księgę?

Walizka zamilkła. Karuzela zaskrzypiała, jakby też czekała na odpowiedź.

— Tak — przyznała w końcu. — Ale nie chciałam jej zniszczyć.

Gumka wyszeptała:

— To gdzie ona jest?

Walizka spojrzała w stronę Namiotu Opowieści.

— W bezpiecznym miejscu. Tam, gdzie… nikt mi jej nie zabierze.

— A dlaczego ją wzięłaś? — zapytałem łagodnie. — Naprawdę chcę zrozumieć. Posłuchamy.

Walizka westchnęła tak głośno, że aż jej kółka zadrżały.

— Bo nikt nie słuchał mnie. Wszyscy: “Księga to, Księga tamto”. A ja? Jestem tylko do noszenia cudzych rzeczy. Nikt nie pyta, co ja mam w środku.

Notesik zamknął się z cichym “klik”.

— To przykre.

— To… samotne — dodała Gumka.

— Słuchamy dalej — powiedziałem. — Ale Księga musi wrócić. To ważne dla wszystkich.

Walizka zacisnęła zamek.

— Oddam. Jeśli ktoś… jeśli ktoś wysłucha mojej historii. Bez przerywania. Bez śmiechu.

Ołówek spojrzał na mnie. Ja kiwnąłem.

— Umowa. Wysłuchamy.

Rozdział 4: Historia, której nikt nie słuchał

Usiedliśmy w cieniu karuzeli, gdzie muzyka była trochę cichsza, a światła nie raziły w oczy. Walizka przysunęła się bliżej, jakby chciała, żebyśmy naprawdę ją słyszeli, nie tylko udawali.

— Dawno temu — zaczęła — jeździłam z cyrkiem. Prawdziwym. Nie takim placowym, tylko… wędrownym. Widziałam setki sztuczek. Noszę je w sobie do dziś.

— Jakie? — zapytała Gumka, ale zaraz przygryzła język. — Przepraszam. Miałam nie przerywać.

— Dobre pytanie — powiedziałem. — Ale poczekajmy, aż skończy.

Walizka uśmiechnęła się zardzewiałym zamkiem.

— Właśnie. I zawsze, gdy chciałam coś opowiedzieć, wszyscy mówili: “Później, Walizko. Teraz występ.” A potem było już “za późno”.

Zamilkła na chwilę. My też. Nawet Dzwoneczek nie zadzwonił.

— Kiedy pojawiła się Księga Zasłuchanych Opowieści — ciągnęła Walizka — wszyscy nagle umieli siedzieć cicho. Umieli patrzeć. Umieli słuchać. A ja? Ja stałam w kącie. I nagle zrobiło mi się… gorąco w środku. Jakby ktoś zagotował mi śruby.

— I pomyślałaś, że jak ją zabierzesz, to ludzie… to rzeczy będą słuchać ciebie? — podsumował Ołówek.

Walizka skinęła kółkami.

— Tak. Głupi pomysł. Wiem.

— Nie głupi — poprawiłem spokojnie. — Smutny. Ale nadal nie w porządku, bo inni też jej potrzebują. Da się inaczej.

Walizka drgnęła.

— Jak?

Wskazałem na Namiot Opowieści.

— Konkurs opowieści. Ty też możesz wystąpić. Tylko… bez kradzieży.

— Ale ja nie umiem mówić tak ładnie jak Księga — jęknęła.

Gumka uśmiechnęła się ciepło.

— Nie musisz “ładnie”. Wystarczy prawdziwie. A my ci pomożemy.

Notesik otworzył się na czystej stronie.

— Mogę spisać twoją historię, żebyś się nie pogubiła.

Ołówek stuknął końcówką.

— A ja mogę zrobić plan: początek, środek, koniec.

Dzwoneczek zabrzmiał.

— A ja dodam efekt dźwiękowy, kiedy będzie dramatycznie. Tylko nie za głośno.

Walizka patrzyła na nas długo. Potem cicho kliknęła zamkiem, jakby zamykała w sobie wstyd.

— Dobrze. Oddam Księgę. Ale… pomożecie mi ją przynieść? Bo… boję się, że wszyscy będą na mnie patrzeć.

— Pójdziemy razem — obiecałem. — I jeśli ktoś zacznie osądzać, poprosimy o jedno: wysłuchać do końca.

— Słuchanie to też odwaga — dodał Notesik.

Walizka uniosła się minimalnie.

— To idziemy.

Rozdział 5: Kryjówka i dedukcje

Walizka poprowadziła nas za Namiot Opowieści, tam gdzie stały skrzynie, zwinięte dywany i pudełka z lampkami. Wąska alejka pachniała kurzem, farbą i herbatą.

— Tu — szepnęła.

Pod jednym z dywanów, owinięta w czerwoną wstążkę, leżała Księga. Cała, nienaruszona. Na okładce migotał księżyc.

Gumka odetchnęła tak mocno, że aż się trochę starła.

— Uff!

Podniosłem Księgę ostrożnie. Była ciężka, ale nie zimna. Jakby trzymała w sobie ciepłe głosy.

— Zanim ją oddamy — powiedziałem — sprawdźmy, czy wszystko pasuje. To ważne, żebyśmy nie oskarżali niesłusznie.

Ołówek spojrzał na mnie.

— Przecież Walizka się przyznała.

— Tak — odparłem. — Ale detektyw ma obowiązek rozumieć całą drogę. Dla przyszłości. Żeby następnym razem szybciej rozwiązać sprawę.

Notesik czytał z kartki:

— Ślad po kółkach w bibliotece: Walizka ma kółka. Brokat: przejechała obok stoiska z błyskotkami. Wstążka: zawsze wiąże. Herbata z bergamotką: Samowar potwierdza. Lustra słyszały zdanie o słuchaniu. Puszki słyszały o zazdrości.

— Wszystko się zgadza — podsumowałem. — Ale jest jeszcze jedno: jak Walizka weszła do biblioteki, skoro zwykle jest na placu?

Walizka zakaszlała zamkiem.

— Miałam przepustkę… — przyznała. — Dostałam ją kiedyś, bo woziłam książki na kiermasz. I… nie oddałam.

— Widzisz? — powiedziałem łagodnie. — Słuchanie to jedno. Druga rzecz to porządek. Oddamy przepustkę. I ustalimy zasady.

Walizka skinęła.

— Zgoda.

Weszliśmy do Namiotu Opowieści z Księgą. W środku stała scena z małym mikrofonem. Mikrofon wyglądał na zdenerwowany; trząsł się na statywie jak cienka trzcina.

— Księga! — zapiszczał Mikrofon. — Gdzie byłaś?!

Walizka zrobiła krok do przodu.

— To ja. Zabrałam. Przepraszam.

Zrobiło się cicho. A potem Księga, która potrafiła mówić tylko wtedy, gdy ktoś ją słuchał, odezwała się miękko:

— Dziękuję, że wróciłam. A teraz… czy ktoś chce opowiedzieć?

Spojrzałem na Walizkę.

— Twoja kolej. My słuchamy.

Walizka wjechała na scenę. Kółka zadrżały, ale ruszyła.

Rozdział 6: Konkurs opowieści i herbata na koniec

— Nazywają mnie Starą Walizką Cyrkową — zaczęła Walizka. — I to prawda, jestem stara. Ale w środku mam więcej historii niż niejeden regał.

Mikrofon przestał się trząść. Księga leżała otwarta na pulpicie jak nocne okno. A wokół panowała cisza, która nie była pusta, tylko pełna uwagi.

Walizka opowiadała o wędrownym cyrku: o Linie, która zawsze bała się wysokości, choć wisiała najwyżej; o Piłeczce, która marzyła, by raz nie odbić się od podłogi; o Bębnie, który lubił grać tak cicho, że trzeba było się przysunąć i naprawdę słuchać.

W pewnym momencie Dzwoneczek delikatnie zadzwonił, jak obiecał. Wyszło idealnie — jak kropla napięcia w sam raz.

Kiedy Walizka skończyła, w namiocie rozległy się oklaski. Nie głośne, nie ogłuszające, tylko takie, które mówią: “Usłyszałem cię”.

Walizka otworzyła zamek na milimetr, jakby się uśmiechała.

— Dziękuję — wyszeptała. — I przepraszam jeszcze raz. Mogłam poprosić, zamiast brać.

Księga odpowiedziała:

— Prośby są łatwiejsze, gdy ktoś słucha. A słuchać uczymy się codziennie.

Po konkursie Samowar zagulgotał radośnie.

— Na zgodę i na koniec dnia — herbata!

Rozdał nam małe kubeczki. Para unosiła się jak mgiełka nad jeziorem, a zapach bergamotki mieszał się z wanilią z waty cukrowej. Usiadłem z moją ekipą na skrzyni z rekwizytami.

Gumka dmuchnęła w kubek.

— Wiesz, Linijko, dziś się nauczyłam, że słuchanie to nie tylko siedzenie cicho.

— To patrzenie, pytanie i nieprzerywanie — dodał Notesik.

Ołówek zamyślił się.

— I że dowody są ważne, ale jeszcze ważniejsze jest zrozumieć, co ktoś czuje.

Walizka podjechała bliżej z własnym kubkiem, trzymając go na pasku jak najcenniejszy skarb.

— A ja się nauczyłam, że kiedy chce się uwagi… lepiej zapukać, niż wyważać drzwi.

Popatrzyłem na parę unoszącą się z herbaty.

— Sprawa zamknięta — powiedziałem cicho. — Równo. Sprawiedliwie. I z ciepłem na koniec.

I piliśmy herbatę, słuchając, jak karnawał powoli cichnie, jakby i on chciał usłyszeć ostatnie słowa dnia.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Klejem introligatorskim
Specjalny klej używany do sklejania stron i okładek książek.
Półmrok
Stan między światłem a ciemnością, gdy jest lekko ciemno.
Porządkowo
W sposób uporządkowany, schludny i według porządku.
Trzepot
Szybkie uderzanie czymś lekkim, jak skrzydła lub papier.
Bergamotką
Owoc i zapach używany do przyprawiania herbaty, ma cytrusowy smak.
Detektyw
Osoba, która bada zagadki i szuka dowodów, jak śledczy.
Przygryzła język
Wyrażenie: powstrzymać się od mówienia, ugryźć się w język.
Przepustkę
Dokument lub pozwolenie, które daje prawo wejścia gdzieś.
Rekwizytami
Przedmioty używane w przedstawieniach, sztukach i pokazach.
Ambicję
Chęć osiągnięcia czegoś ważnego, dążenie do celu.
Zamruczał
Wydawać niskie, mruczące dźwięki, jak ktoś zadowolony lub myślący.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.