Mały Jaś miał cztery lata. Lubił siedzieć pod drzewem. Drzewo było jego przyjacielem. Jaś patrzył w niebo. Czasem pytał: po co jesteśmy tu?
Pewnego dnia Jaś wstał rano. Poszedł pod drzewo. Drzewo szeptało liśćmi. Jaś usiadł i zamyślił się. „Po co ja tu jestem?” zapytał cicho. Liście zaszeleściły. Ptaki nuciły krótko i miło.
Nad polaną przechodził mały strumyk. Strumyk śpiewał: „Idę tam, gdzie chcę. Jest mi dobrze”. Jaś podał rękę wodzie. Woda była chłodna. Jaś się uśmiechnął. „A ty dokąd idziesz?” spytał Jaś. Strumyk odpowiedział plusknięciem. „Idę, bo chcę płynąć. Lubię biec lekko”. Jaś pomyślał.
Potem na polanie pojawił się kot. Kot był miękki. Mruczał i kładł się blisko Jasia. „Co robisz?” spytał Jaś. Kot przeciągnął się i mruknął. „Śpię, gdy jestem śpiący. Bawię się, gdy chcę bawić”. Jaś spojrzał na niebo. Słońce śmiało się ciepło.
Jaś myślał o drzewie, strumyku i kocie. Wszystko robiło małe rzeczy. Drzewo dawało cień. Strumyk śpiewał. Kot dawał ciepło. Jaś poczuł spokój. Nie musiał znać wszystkich odpowiedzi. Mógł słuchać.
Wieczorem Jaś poszedł do domu. Mama czekała z mlekiem. Tata przyszedł cicho. Jaś opowiedział o drzewie, strumyku i kocie. Mama uśmiechnęła się. Tata pocałował czoło Jasia. Jaś czuł się bezpiecznie.
Przed snem Jaś jeszcze raz spojrzał w okno. Gwiazdy mrugały. Pytał cicho: „Po co jestem?” i uśmiechał się. Wiedział, że to dobre pytać. Wiedział też, że ma prawo być mały i ciekawy.
Morał: Każde małe życie ma sens, gdy słucha i kocha.