Trwa ładowanie...
Opowieści o kowbojach 3-4 lat Czytanie 6 min.

Kapelusz pełen monet: jak Bartek uratował stajnię przed zachodem słońca

Kowboj Bartek musi szybko zebrać pieniądze, by uratować swoją stajnię, więc wraz z przyjaciółmi organizuje na jarmarku pokaz z koniem Kropką i prosi mieszkańców o pomoc.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Uśmiechnięty, zdeterminowany kowboj około 40 lat, okrągła twarz, kilkudniowy zarost, szeroki brązowy kapelusz, czerwononiebieska koszula w kratę, skórzane buty, na koniu sięga po kolorowe kółko w locie; obok na pierwszym planie z lewej Pani Rosa, około 35 lat, ciemna karnacja, szeroki uśmiech, trzyma dużą czerwoną chustę powiewającą za nią; z tyłu po prawej Pan Li, około 50 lat, niski, siwe włosy, trzyma dzbanek z herbatą przy stoisku na targu; z tyłu po lewej dziewczynka Mewa, około 12 lat, warkocze, świecące oczy, trzyma tabliczkę „Pomóżmy stajni”; pies Bąbel mały okrągły, biały, skacze radośnie przy koniu; krowa Łatka duża, łaciata, żuje trawę przy stogu siana; sceneria: targ na złotej łące pod dużym pomarańczowym niebem późnego popołudnia, drewniane budki, kolorowe proporce, publiczność w kapeluszach i śmiejące się dzieci; główna sytuacja: radosne przedstawienie kowboja galopującego i łapiącego kolorowe kółka, zbieranie monet, ciepła atmosfera, żywe kontrastowe kolory i proste czytelne formy dla dzieci. zgłoś problem z tym obrazem

Na wielkiej, złotej prerii wiatr tańczył w trawie. Słońce było ciepłe jak koc. W małym miasteczku na Dzikim Zachodzie stał drewniany domek i stajnia. Tam mieszkał kowboj Bartek. Był dorosły i silny, ale miał też miękkie serce. Zawsze mówił spokojnie: „Dam radę. Krok po kroku”.

Bartek miał konia o imieniu Kropka. Kropka była szybka i mądra. Obok stajni mieszkała też krowa Łatka i piesek Bąbel, mały jak poduszka, ale odważny jak lew.

Pewnego poranka Bartek znalazł list przy drzwiach. List był od pana Banka. Bartek przeczytał na głos:

„Jeśli nie zapłacisz dziś do zachodu słońca, stajnia zostanie sprzedana. Przymusowo”.

Bartek mrugnął raz, potem drugi raz. Westchnął, ale nie przestraszył się. Pogłaskał Kropkę po szyi.

„Spokojnie. Znajdziemy sposób”.

Do stajni przyszła sąsiadka, pani Rosa. Miała ciemną skórę i szeroki uśmiech. Przyjechała tu z daleka i mówiła trochę inaczej niż inni, ale Bartek ją lubił.

„Bartek, słyszałam o liście” — powiedziała ciepło. — „Nie jesteś sam”.

Za nią stał pan Li, który miał wózek z herbatą i ciasteczkami. Pan Li był spokojny i zawsze mówił: „Razem łatwiej”.

Była też młoda Indianka o imieniu Mewa. Miała warkocze i oczy jak niebo. Znała ścieżki na prerii.

Bartek poczuł, że robi mu się lżej.

„Dziękuję. Każdy jest tu mile widziany” — powiedział. — „Nie ważne, skąd jest. Ważne, że ma dobre serce”.

Trzeba było zdobyć pieniądze. W miasteczku miał się dziś odbyć Jarmark Pod Zachodem Słońca. Były tam wyścigi, tańce i muzyka. Bartek wpadł na pomysł.

„Zrobimy pokaz! Będzie szybko, będzie śmiesznie i będzie bezpiecznie” — powiedział.

„Jaki pokaz?” — zapytał Bąbel i merdnął ogonkiem.

„Pokaz zręczności i dobroci” — uśmiechnął się Bartek. — „Kropka pobiegnie jak wiatr, a ja będę łapał kolorowe obręcze. A potem zbierzemy monety do kapelusza”.

Wszyscy zabrali się do pracy. Pani Rosa uszyła wielką, czerwoną chustę, żeby powiewała jak flaga. Pan Li zrobił dzban słodkiej herbaty. Mewa narysowała znak na desce: „Pomóżmy stajni Bartka”.

Bąbel ćwiczył „ukłon” i „obrót”. Łatka ćwiczyła… jedzenie siana. To też było ważne.

Gdy słońce było wysoko, Bartek ruszył na rynek. Na ulicy było głośno: stuk, stuk, stuk kopyt, śmiech dzieci, śpiew banjo.

Bartek stanął pośrodku i zawołał:

„Hej! Zapraszam! Będzie pokaz, będzie radość!”

Ludzie podeszli bliżej. Niektórzy byli w kapeluszach, inni w chustach, inni w kolorowych koszulach. Bartek zobaczył, że wszyscy są różni. I to było dobre.

„Gotowa, Kropko?” — szepnął.

„Iha!” parsknęła Kropka, jakby mówiła: „Jasne!”

Bartek wskoczył na siodło. Kropka ruszyła. Najpierw wolno. Potem szybciej. Potem bardzo szybko! Czerwona chusta pani Rosy powiewała. Obręcze błyszczały w słońcu: żółta, niebieska, zielona.

„Hop!” — wołał Bartek i łapał obręcz. „Hop!” — i znów.

Bąbel pobiegł obok i zrobił obrót.

„Brawo!” — krzyknęły dzieci.

Łatka zamuczała głośno, jak trąbka, i wszyscy się roześmiali.

Nagle wiatr dmuchnął mocniej. Jedna obręcz potoczyła się w stronę beczek z wodą. Potoczyła się i potoczyła.

„O-o!” — powiedział Bartek.

Ale nie było strachu. Bartek ściągnął wodze miękko.

„Spokojnie, Kropko. Powoli” — powiedział.

Kropka zwolniła. Bartek zeskoczył, pobiegł i zatrzymał obręcz nogą. Bąbel szczeknął:

„Hau! Uda się!”

„Uda się” — powtórzył Bartek. — „Zawsze próbujemy jeszcze raz”.

Pokaz trwał dalej. Na koniec Bartek zdjął kapelusz i ukłonił się.

„Dziękuję, przyjaciele. Jeśli chcecie, możecie wrzucić monetę. To na stajnię”.

Ludzie wrzucali monety: dzyń, dzyń, dzyń. Ktoś wrzucił guzik, bo nie miał monety. Bartek uśmiechnął się i powiedział:

„Guzik też jest dobry. Liczy się chęć”.

Pan Bank stał z boku. Miał poważną minę. Bartek podszedł do niego z kapeluszem pełnym brzęku.

„To jest na stajnię” — powiedział spokojnie.

Pan Bank policzył. Jeszcze brakowało trochę. Bartek poczuł małe ukłucie w brzuchu, ale zaraz wziął oddech.

„Krok po kroku” — szepnął.

Wtedy pani Rosa wystąpiła naprzód.

„Ja dorzucę” — powiedziała.

Pan Li podniósł rękę.

„I ja” — dodał.

Mewa położyła na dłoni mały woreczek.

„To od mojej rodziny” — powiedziała cicho. — „Dziękujemy, że nas szanujesz”.

Dzieci też podbiegły z drobnymi monetami.

„Bo lubimy Kropkę!” — zawołały.

Pan Bank spojrzał na nich wszystkich. Zmieszał się, a potem jego twarz zmiękła.

„Widzę, że to ważne miejsce” — mruknął. — „Dobrze. Sprzedaży nie będzie. A ja… ja też dorzucę jedną monetę”.

„Dziękuję” — powiedział Bartek. — „To miłe”.

Słońce zaczęło schodzić niżej. Niebo zrobiło się pomarańczowe jak dynia. Bartek wrócił do stajni z przyjaciółmi. Kropka parskała wesoło. Bąbel zasnął przy progu.

Bartek zapalił małą lampę. Ciepłe światło zrobiło krąg na ścianie.

„Dziś byliśmy odważni” — powiedział Bartek. — „I mądrzy. I wytrwali”.

„I razem” — dodał pan Li.

„I życzliwi” — uśmiechnęła się pani Rosa.

Mewa spojrzała na prerię.

„Na tej ziemi jest miejsce dla każdego” — powiedziała.

Bartek pogłaskał Kropkę i szepnął:

„Dobranoc, Dziky Zachodzie. Jutro znów pojedziemy przez wielkie przestrzenie. Ale dziś… dziś jest spokojnie”.

Wiatr zaśpiewał cichą piosenkę w trawie, a stajnia stała bezpieczna, ciepła i pełna przyjaźni.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Prerii
Duża, otwarta łąka z trawą, gdzie wiatr mocno wieje.
Siodło
Miękkie miejsce na grzbiecie konia, na którym siadasz.
Obręcze
Koliste przedmioty, przez które koń lub człowiek może skakać.
Kopyt,
Twarde końcówki nóg konia, które stukają po ziemi.
Parsknęła
Krótki, wesoły dźwięk, który robi koń.
Ukłucie
Małe, nagłe uczucie w brzuchu, jakby kłucie.
Zmieszał
Poczuł się trochę niepewnie albo zawstydzony.
Zmiękła.
Stała się łagodniejsza lub mniej surowa.
Westchnął
Głębszy oddech, gdy ktoś jest zmęczony lub myśli.
Przymusowo
Coś, co musi się stać, mimo że komuś się nie podoba.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o kowbojach dla 3-4 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.