Część 1
Koń o imieniu Klekot miał wesołe oczy i długi ogon jak miotła. Mieszkał na zielonej łące. Obok był mały pagórek i stara, okrągła studnia z kamieni.
Pewnego ranka Klekot podszedł do studni. Nachylił się i zawołał:
„Halo!”
I nagle ze środka studni wróciło:
„Halo!”
Klekot aż podskoczył.
„O rety! Kto tam mieszka?” – spytał.
Ze studni odpowiedziało:
„Kto tam mieszka?”
Klekot zmrużył oczy.
„To ja, Klekot!”
„To ja, Klekot!” – powtórzyła studnia.
Koń parsknął śmiechem.
„Ha! To echo!” – powiedział do siebie. – „Będę robił doświadczenia. Wielkie końskie doświadczenia!”
Przybiegła kaczka Kropelka, cała w piórkach jak w żółtej pelerynie.
„Co robisz, Klekocie?” – zapytała.
„Rozmawiam ze studnią. Ona mnie naśladuje!” – powiedział koń.
Kropelka zajrzała do środka.
„Studnio! Kwa!” – zawołała.
„Kwa!” – odpowiedziało echo.
Kropelka zaklaskała skrzydełkami.
„Ojej! To ja jestem druga ja!”
„Nie, to echo,” – zaśmiał się Klekot. – „Zobacz. Powiem coś śmiesznego.”
Nachylił się i powiedział bardzo poważnie:
„Marchewka nosi czapkę!”
Echo odpowiedziało:
„Marchewka nosi czapkę!”
Klekot i Kropelka śmiali się: „Hi-hi! Ho-ho!”
Przyszedł też kot Mruczek, cichy jak kłębek wełny.
„Co tu tak chichocze?” – zapytał.
„Echo!” – powiedziała Kropelka. – „Powtarza wszystko!”
Kot podniósł wąsy.
„Wszystko? To ja powiem: mleko.”
„Mleko,” – powiedziało echo.
Mruczek był zadowolony.
„Dobrze. Teraz powiem: bardzo dużo mleka.”
„Bardzo dużo mleka,” – odpowiedziało echo.
Klekot aż tupnął kopytem.
„Zrobimy konkurs! Kto rozśmieszy echo najbardziej!”
Część 2
Najpierw była Kropelka. Stanęła prosto, jak mały żołnierz, i zawołała:
„Kaczka tańczy polkę!”
„Kaczka tańczy polkę!” – wróciło echo.
Kropelka zakręciła kuperkiem, zrobiła „klep, klep” łapkami i znów:
„Kaczka tańczy polkę!”
„Kaczka tańczy polkę!” – powtórzyła studnia.
Potem Mruczek podszedł bliżej, ale tak blisko, że prawie wpadł.
„Oj!” – pisnął.
„Oj!” – powiedziało echo.
Kot natychmiast odskoczył.
„To było szybkie!” – mruknął. – „Teraz powiem coś długiego. Uwaga, echo. Słuchaj uważnie.”
Mruczek nabrał powietrza i powiedział:
„Miau, miau, miau, miau, miau!”
Echo odpowiedziało:
„Miau, miau, miau, miau, miau!”
Kot patrzył, jakby wygrał medal.
„Pięknie. Echo też umie miau.”
A teraz Klekot. Koń rozgrzał się. Poruszał uszami jak antenami.
„Moje doświadczenie numer jeden,” – powiedział. – „Szept.”
Nachylił się i wyszeptał:
„Ciii… ogórek…”
Echo wyszeptało:
„Ciii… ogórek…”
Klekot uśmiechnął się.
„Działa. Doświadczenie numer dwa… szybkie słowo!”
„Błysk!” – zawołał.
„Błysk!” – zawołało echo.
Klekot tupnął.
„Doświadczenie numer trzy… bardzo wolno.”
Powiedział powoli, jak żółw:
„P-a-ti-e-n-cj-a…”
Echo odpowiedziało też powoli:
„P-a-ti-e-n-cj-a…”
Kropelka przechyliła głowę.
„To słowo idzie jak ślimak,” – powiedziała.
„Bo trzeba poczekać,” – odpowiedział Klekot. – „Echo też czasem potrzebuje chwili.”
Wtedy na łące pojawiła się wiewiórka Ruda, z ogonem jak puchata szczotka.
„Co tu się dzieje?” – zapytała.
„Echo!” – krzyknęli wszyscy naraz.
I w studni naraz zrobił się straszny… nie, nie straszny… tylko śmieszny bałagan! Bo echo próbowało powtórzyć wszystko naraz:
„Echo! Echo! Echo!”
Wiewiórka zaśmiała się tak mocno, że aż usiadła.
„To łaskocze uszy!” – pisnęła.
Klekot zawołał:
„Spokojnie! Zrobimy po kolei. Jeden mówi, reszta czeka.”
„Czeka,” – powiedziało echo, jakby też się zgadzało.
Część 3
Ustawili się w kolejce jak do marchewki. Najpierw Kropelka. Potem Mruczek. Potem Ruda. Na końcu Klekot.
Kropelka powiedziała:
„Plum!”
„Plum!” – odpowiedziało echo.
Mruczek powiedział:
„Mrucz.”
„Mrucz,” – odpowiedziało echo.
Ruda powiedziała:
„Orzeszek!”
„Orzeszek!” – odpowiedziało echo.
Klekot wziął duży wdech. Chciał powiedzieć coś naprawdę zabawnego. Już otworzył pysk i…
Z daleka dobiegło głośne:
„Muuu!”
To krowa Łatka, biało-czarna jak łata na kocu, przyszła popatrzeć.
„Co wy tu robicie?” – zapytała.
Klekot zamrugał.
„Badamy echo. Ale teraz prosimy: po kolei.”
Łatka kiwnęła głową.
„Dobrze. Poczekam.”
Echo dodało cichutko:
„Poczekam.”
Wszyscy znów zachichotali, ale spokojnie, bez popędu.
W końcu Klekot powiedział do studni:
„Jestem koń, który mówi do studni, a studnia mówi do konia!”
Echo odpowiedziało:
„Jestem koń, który mówi do studni, a studnia mówi do konia!”
Kropelka aż przewróciła się na plecy.
„To jest najlepsze!” – kwaknęła.
Mruczek przeciągnął się.
„Echo ma dobrą pamięć,” – mruknął.
Ruda podskoczyła.
„I dobre uszy!” – dodała.
Klekot spojrzał w ciemne kółko studni. Już nie spieszył się. Czekał, aż echo wróci. I wracało zawsze, równo, grzecznie, jak piłka odbita od ściany.
Słońce zrobiło się miękkie jak naleśnik. Zwierzęta usiadły w trawie.
„Jeszcze jedno słowo na dobranoc?” – zapytała Łatka.
Klekot uśmiechnął się i powiedział cicho:
„Dobranoc.”
„Dobranoc,” – odpowiedziało echo.
I na łące zrobiło się miło, ciepło i spokojnie.