Była raz kobieta o miękkich oczach. Szła przez las. Las świecił jak mała gwiazdka. "Cześć," mówiła do drzew. Drzewa szumiały cicho, "szsz". Kobieta niosła mały koszyk. W koszyku leżał kawałek chleba i kwiatek. Ptaki śpiewały, "cip cip". Mała sowa mrugała oczami. Wszystko było miłe.
Kobieta szła ścieżką. Ścieżka błyszczała. Pod stopami było "hop, hop". Spotkała żabkę. Żabka powiedziała: "pluf". Kobieta się uśmiechnęła. Podała żabce listka. Żabka skakała z radości. Woda w stawie zrobiła "plouf, plouf". Słońce tuliło wszystkich.
Potem kobieta zobaczyła drzewko. Drzewko było smutne. Liście były ciche. Kobieta położyła rękę na pniu. Szepnęła: "bądź silne". Drzewko od razu rozwinęło listki. Małe gwiazdki przysiadły na gałązkach. "Toc-toc", dotknęły liść. Drzewko zaśmiało się. Świat był jasny.
Kobieta wróciła do domu. Zapaliła lampę. Lampa świeciła jak uśmiech. Usiadła i zjadła chleb. Było ciepło. Wszystko było bezpieczne. Dzień skończył się miękko i spokojnie.
Moral: Dobro małe i wielkie rozświetla drogę każdego serca.