Dawno temu, w cichym lesie, szła młoda panna o imieniu Lila. Miała mały kosz i miękki szal. Noc była jasna. Księżyc świecił jak lampka.
Lila szła wolno. Słyszała „kap, kap” małej rosy. Widziała też małe światła w trawie. To były iskry z bajki. One tańczyły cicho, jak małe ziarnka złota.
Nagle Lila stanęła. Na drodze leżał mały kamyk. Kamyk błyszczał. Lila kucnęła i dotknęła go palcem. Kamyk był ciepły.
„Cześć” — powiedział kamyk.
„Cześć” — odpowiedziała Lila.
Kamyczek mrugnął. Zrobił „pyk” i stał się małą gwiazdką. Gwiazdka miała śmiech jak dzwonek.
„Ja świecę” — powiedziała gwiazdka. „Chodź ze mną”.
Lila poszła. Gwiazdka leciała tuż przy jej dłoni. Świeciła na ścieżkę. Drzewa były wysokie, ale miłe. Liście szeptały „szu, szu”. Wszystko było spokojne.
Po chwili Lila zobaczyła małego zająca. Zając siedział w mchu. Trzymał łapkę przy oku. W oku miał pyłek.
Lila podeszła blisko.
„Boli” — powiedział zając.
„Już” — powiedziała Lila. „Spokojnie”.
Gwiazdka świeciła bardzo łagodnie. Lila dmuchnęła lekko: „fuu”. Potem dała zającowi kroplę wody z liścia. Pyłek wyszedł. Zając mrugnął.
„Dobrze” — powiedział zając. „Dziękuję”.
Zając dał Lili mały biały kwiat. Kwiat pachniał jak mleko. Lila włożyła go do kosza.
Dalej była mała rzeczka. Mostek był wąski. Lila chciała przejść, ale deseczka była krzywa. Gwiazdka zawołała iskry z trawy. Iskry przyleciały. Zrobiły „tik, tik” i mostek był prosty.
Lila przeszła. Po drugiej stronie stała chatka. W oknie paliło się ciepłe światło. W środku była stara wróżka. Uśmiechała się.
„Dobra Lilo” — powiedziała wróżka. „Twoje serce świeci”.
Wróżka dotknęła kwiatu. Kwiat rozbłysł. Światło popłynęło po lesie jak miękka wstążka. Lila wróciła tą samą drogą, a ścieżka była jasna i miła.
Morale: Gdy robisz małe dobro, wraca ono do ciebie jak ciepłe światło.