Rozdział 1: Niespodziewany gość
Pewnego zimowego wieczoru, gdy śnieg padał miękko na ziemię, a gwiazdy błyszczały jak diamenty na niebie, ośmioletni Krzyś siedział w swoim pokoju, marząc o zbliżających się świętach. Choinka w salonie była już ubrana w kolorowe lampki, a zapach pierników unosił się z kuchni. Nagle Krzyś usłyszał cichy chichot dobiegający z korytarza. Zaciekawiony, po cichutku wyszedł z pokoju, starając się nie obudzić rodziców.
Gdy dotarł do salonu, zobaczył coś, co go zaskoczyło. Mały, śmiesznie ubrany ludzki stworek, z dużym czerwonym nosem i czapką z pomponem, biegał w kółko, chowając prezenty w najdziwniejszych miejscach. Jeden prezent trafił do doniczki z kwiatkiem, inny zawisł na żyrandolu, a jeszcze jeden został wciśnięty pod kanapę. Krzyś przecierał oczy ze zdumienia, nie wierząc w to, co widzi.
"Lutinek Świąteczny!" pomyślał Krzyś, przypominając sobie opowieści, które opowiadała mu babcia. Te małe istoty były znane z robienia psikusów w noc wigilijną. Krzyś wiedział, że musi coś z tym zrobić, zanim rano wszyscy wpadną w panikę, nie mogąc znaleźć prezentów.
Rozdział 2: Plan Krzysia
Krzyś postanowił, że musi porozmawiać z Lutinkiem. Zbliżył się ostrożnie, starając się nie przestraszyć małego psotnika. "Hej, co robisz z naszymi prezentami?" zapytał Krzyś z uśmiechem.
Lutinek zatrzymał się i spojrzał na chłopca z figlarnym błyskiem w oku. "A co, jeśli powiem ci, że to test?" zaśmiał się i zrobił fikołka.
"Test? Jaki test?" Krzyś był zaintrygowany.
"Test na spryt i odwagę! Jeśli uda ci się znaleźć wszystkie prezenty przed świtem, to... może nawet pomogę ci przygotować resztę świątecznych niespodzianek!" powiedział Lutinek.
Krzyś poczuł dreszczyk emocji. To była jego szansa, by przeżyć prawdziwą przygodę. "Zgoda! Tylko powiedz mi, gdzie zaczynać?"
Lutinek mrugnął do niego okiem. "Zacznij od kuchni. Tam zaczyna się każda dobra przygoda." I zniknął, zostawiając za sobą tylko ślad śnieżnego proszku.
Rozdział 3: W poszukiwaniu prezentów
Krzyś ruszył do kuchni, gdzie na blacie leżał pierwszy clue: mała karteczka z zagadką. "Kiedy jesteś pusty, nic nie robisz, ale gdy jesteś pełny, karmisz nas szybko" – przeczytał na głos.
"Aha! To lodówka!" Krzyś zerknął do środka, a tam, ukryty za słoikami z dżemem, znalazł jeden z prezentów.
Podekscytowany, ruszył dalej za wskazówkami. Kolejne prowadziły do kominka, za zasłonę, a także pod stół w jadalni. W miarę jak znajdował kolejne prezenty, jego śmiech i radość przyciągały Lutinka, który podążał za nim, ciesząc się każdym odkryciem.
Kiedy wszystkie prezenty były już na swoich miejscach pod choinką, Krzyś zrozumiał, że Lutinek nie chciał zrobić nikomu krzywdy – chciał tylko dodać trochę magii do tej świątecznej nocy.
Rozdział 4: Magia współpracy
"Brawo, Krzysiu!" zawołał Lutinek, pojawiając się znowu. "Wiedziałem, że jesteś sprytny i odważny."
"Dzięki, Lutinku. Ale teraz musimy jeszcze przygotować resztę świątecznych dekoracji," odparł Krzyś, spoglądając na zegar. Było późno, ale serce miał pełne energii.
Lutinek skinął głową. "Czas na współpracę. Razem możemy zrobić najpiękniejsze święta!"
I tak, w magicznym świetle choinki, Krzyś i Lutinek zaczęli wspólnie przygotowywać dom na święta. Lutinek, który był mistrzem w układaniu lampek, rozjaśnił wszystkie kąty, a Krzyś zajął się wieszaniem ozdób i układaniem stołu.
Kiedy wszystko było gotowe, Krzyś spojrzał na Lutinka z wdzięcznością. "Dziękuję, że dodałeś trochę magii do naszych świąt."
Lutinek uśmiechnął się szeroko. "Magia jest wszędzie, Krzysiu. Trzeba tylko umieć ją dostrzec. A teraz czas na mnie. Wesołych Świąt!" Po tych słowach zniknął, pozostawiając za sobą delikatną poświatę.
Krzyś, choć zmęczony, czuł się szczęśliwy. Wiedział, że te święta będą inne niż wszystkie. Zasnęło mu się z uśmiechem na twarzy, marząc o kolejnych przygodach z Lutinkiem w przyszłym roku.