Mały Michałek lubił bawić się na macie. Pewnego dnia spotkał Pana Janusza. Pan Janusz był trenerem judo. Uśmiechnął się do Michałka. "Chcesz spróbować judo?" zapytał.
Michałek podskoczył z radości. "Tak, chcę!" zawołał. Pan Janusz pokazał mu, jak się kłaniać. "To jest ważne," powiedział ciepło. Michałek uczył się przewracać i wstawać. "Brawo, Michałku!" chwalił go Pan Janusz.
Pewnego dnia, inna drużyna zaprosiła Michałka na zawody. "To będzie zabawa," powiedział Pan Janusz. Michałek był trochę zdenerwowany. "Czy dam radę?" zapytał cicho.
Pan Janusz poklepał go po ramieniu. "Razem damy radę," zapewnił. Michałek uśmiechnął się. "Dobrze," powiedział.
Na zawodach Michałek i jego drużyna spotkali innych dzieci. "Cześć!" powiedzieli. "Cześć!" odpowiedział Michałek. Wszyscy byli przyjaźni.
Zaczęły się zawody. Michałek starał się bardzo. Przewracał się i wstawał. Czuł się jak mały mistrz. Pan Janusz klaskał z boku. "Świetnie ci idzie!" wołał.
Na koniec wszyscy się kłaniali. "Dziękujemy za grę," powiedzieli. Michałek był szczęśliwy. "Judo jest super!" powiedział do Pana Janusza.
Pan Janusz przytulił Michałka. "Jesteś świetnym zawodnikiem," powiedział. Michałek wiedział, że sport to nie tylko wygrana, ale i zabawa z przyjaciółmi. "Chcę być mistrzem," pomyślał. "Ale najpierw będę się dobrze bawić!"