Mały Jaś miał cztery lata. Jaś lubił klocki, śrubki i kredki. Jaś lubił też pytać: „A co by było gdyby…?”
Pewnego dnia Jaś zbudował maszynę. Maszyna miała pudełko, światło i duży czerwony guzik. Mama powiedziała: „Bądź ostrożny.” Tata uśmiechnął się i podał mu taśmę. Jaś podziękował. Było cicho i bezpiecznie.
Jaś nacisnął guzik. Maszyna zamrugała. Pojawił się wir kolorów. Jaś poczuł lekkie mrowienie. Potem znalazł się gdzie indziej. Tam była łąka pełna starych drzew. Ptaki śpiewały inaczej. Niebo było inne, ale miłe.
Przed nim stała mała chatka. Z chatki wyszedł dziadek w śmiesznych butach. „Witaj!” powiedział dziadek. „Kim jesteś?” Jaś uśmiechnął się i odpowiedział: „Jaś. Przyszedłem z maszyny czasu.” Dziadek zaśmiał się cicho. „Maszyny? To brzmi jak bajka.”
Jaś zapytał: „Czy wszystko tu jest prawdziwe?” Dziadek pokiwał głową. „Tak, ale ludzie tu żyją inaczej. Patrz uważnie.” Jaś patrzył. Zauważył, że nie wszyscy robią to samo. Jedni sadzili drzewa. Inni gotowali zioła. Jaś pomyślał: „Może można się od nich uczyć.”
Jaś nacisnął guzik ponownie. Maszyna mrugnęła. Tym razem był w przyszłości. Ulica była jasna. Pojazdy pływały nad ziemią jak łodzie. Ludzie rozmawiali z małymi robotami. „Cześć!” powiedział robot. „Cześć!” odpowiedział Jaś. Robot pokazał Jaśowi ekran. Na ekranie była mapa. Jaś myślał: „Mapa pomaga zrozumieć.”
Jaś przypomniał sobie jedną zasadę: „Sprawdzaj, co widzisz.” Jaś pytał: „To prawdziwe?” Robot odpowiedział: „Tak, ale każde miejsce ma swoje zasady.” Jaś nauczył się pytać i myśleć. To mu się podobało.
Nagle w maszynie pojawił się mały problem. Czerwony guzik nie działał dobrze. Jaś nie przestraszył się. Obejrzał śrubki. Użył taśmy, którą tata mu dał. Poprawił kabel. Maszyna znowu zaświeciła.
Jaś wrócił do domu. W pokoju świeciły jego klocki. Mama podała mu herbatę. Jaś opowiedział o drzewach i robotach. Mama słuchała. Tata przytulił Jasia. „Fajnie, że wróciłeś.” Jaś pokiwał głową.
Jaś schował maszynę na półkę. Wiedział, jak pytać. Wiedział, jak patrzeć. Wiedział też, że nigdy nie zostawi rodziców zmartwionych. Wieczorem zasnął spokojnie. Śnił o łące i latających pojazdach. Obudził się i uśmiechnął. Wszystko było tu i teraz.