Mała Zosia miała cztery lata i bardzo ciekawiła się wszystkim, co nowe. Pewnego ranka, gdy mama robiła śniadanie w kuchni, Zosia bawiła się w swoim pokoju. Na półce zobaczyła błyszczącą kulkę, której nigdy wcześniej nie widziała. „Co to jest?” zapytała cicho sama siebie. Kulkę znalazła między książkami. Była kolorowa i miała śmieszne przyciski.
Zosia lekko dotknęła największego guziczka. Nagle – buuuum! – wokół niej pojawiły się kolorowe światełka. Pokój zrobił się bardzo jasny, a Zosia poczuła się lekka jak piórko. Wszystko zaczęło się kręcić, jakby tańczyło z nią. Zosia zamknęła oczy.
Kiedy znowu je otworzyła, nie była już w swoim pokoju. Stała na zielonej łące, a obok niej rosły ogromne kwiaty. Przed nią pojawił się śmieszny chłopiec w fioletowym kapeluszu. Miał na imię Tymek.
„Cześć! Skąd się tu wzięłaś?” zapytał Tymek, machając ręką.
„Przepraszam, nie wiem… Nacisnęłam kolorową kulkę i… jestem tutaj!” powiedziała Zosia.
Tymek uśmiechnął się szeroko. „To czasokulka! Jesteś w przeszłości. Chcesz zobaczyć, jak dawniej dzieci się bawiły?”
Zosia pokiwała głową. Lubiła poznawać nowe rzeczy. Złapała Tymka za rękę i razem pobiegli na polanę. Tam dzieci bawiły się w berka i skakały na skakance zrobionej z trawy. Zosia spróbowała też skakać i bardzo jej się to spodobało.
„U nas nie ma takich zabawek” powiedziała. „Mamy inne. Ale tu też jest fajnie!”
Nagle usłyszała śmieszny dźwięk: „Bip! Bip!” Spojrzała na czasokulkę, która leżała w jej kieszeni. Światełko zmieniło kolor z zielonego na niebieski.
„Teraz możemy skoczyć do przyszłości!” zawołał Tymek.
„A nie zgubimy się?” zapytała Zosia troskliwie.
Tymek pokręcił głową. „Nie, czasokulka zawsze prowadzi do domu. Nie bój się!”
Zosia poczuła się spokojniej. Nacisnęła niebieski przycisk. Znów pojawiły się kolorowe światełka. Zosia zamknęła oczy, a kiedy je otworzyła, stała w bardzo dziwnym miejscu. Wszystko wokół było błyszczące, a po niebie latały maleńkie roboty.
Obok niej pojawiła się dziewczynka z fioletowymi warkoczykami i srebrnym plecakiem.
„Cześć, jestem Mila! Chcesz zobaczyć, jak dzieci bawią się w przyszłości?” zapytała.
Zosia była bardzo ciekawa. „Tak! Co tu robicie?”
Mila pokazała jej piłkę, która sama potrafiła odbijać się od ziemi. Dzieci układały klocki, z których wyrastały miniaturowe domki. Zosia spróbowała. „Ale tu jest niesamowicie! Wszystko jest takie nowe!”
Zosia i Mila śmiały się, skacząc razem z piłką. Wszyscy byli mili, a roboty machały im skrzydełkami. Nagle czasokulka znów zapiszczała: „Bip! Bip!” Światełko zmieniło się na czerwone.
„Musisz już wracać do swojego czasu” powiedziała Mila cicho.
Zosia zrobiło się troszkę smutno, ale Mila przytuliła ją i powiedziała: „Nie martw się! Zawsze możesz o nas pamiętać.”
Zosia pomachała Mili i nacisnęła czerwony przycisk. Znów poczuła się lekka. Kolorowe światełka zatańczyły wokół niej. Kiedy otworzyła oczy, była z powrotem w swoim pokoju.
Usłyszała głos mamy: „Zosiu, śniadanie gotowe!”
Zosia podeszła do stołu, a w kieszeni czuła czasokulkę. Uśmiechnęła się do siebie.
„Mamusiu, wiesz, że kiedyś dzieci bawiły się skakanką z trawy? I że w przyszłości będą miały latające piłki?” zapytała.
Mama się uśmiechnęła: „To bardzo ciekawe, Zosiu! Dobrze, że mamy siebie i możemy razem poznawać świat.”
Zosia poczuła się bardzo szczęśliwa. Rozejrzała się po swoim pokoju. Zobaczyła swoje zabawki, książeczki i misia. Pomyślała: „Mam dużo rzeczy, za które mogę być wdzięczna. Mój pokój, zabawki, rodzinę.”
Uśmiechnęła się do mamy. „Dziękuję, że jesteś ze mną!” powiedziała cicho.
Mama pocałowała ją w czoło. „Ja też dziękuję, Zosiu.”
Zosia wiedziała, że podróże w czasie są ciekawe, ale najprzyjemniej jest wrócić do domu. Do swojego pokoju, do mamy. Zamknęła oczy i pomyślała sobie: „Może jeszcze kiedyś odwiedzę Tymka albo Milę. Ale teraz jestem tu i to jest najważniejsze.”
A kolorowa czasokulka cichutko zasnęła w jej kieszeni, gotowa na kolejną przygodę.